Nowa książka Murakamiego i inne literackie dobra na rok 2017

Nowa książka Harukiego Murakamiego, dwa intrygujące poradniki z japońskim sposobem życia w tle, magia… bynajmniej nie sprzątania, XIX-wieczne pragnienia i tęsknoty Flanagana oraz fantastyczne istoty z mitologii japońskiej – biorąc pod uwagę lektury, rok 2017 zapowiada się naprawdę ciekawie.

kishidancho_goroshi_murakami

Murakami razy dwa

Wyczekiwana od jesieni, najnowsza powieść Harukiego Murakamiego ujrzy światło dzienne już 24 lutego – taką informację podało wydawnictwo Shinchosha. Powieść ma mieć tytuł „Kishidancho goroshi”, w Japonii zostanie opublikowana w dwóch tomach: „Arawareru idea” i „Utsurou metaphor”. Treść książek nie jest jeszcze znana. Z lakonicznych wypowiedzi zarówno wydawcy, jak i samego pisarza można wyłuskać tylko tyle, że czeka nas bardzo dziwna historia, różniąca się od poprzednich. Czy aby na pewno? Kto czytał przynajmniej dwie, trzy powieści Murakamiego, zdążył już zauważyć, że dziwność to raczej u tego pisarza norma. Niemniej, wiadomość zdradzająca datę premiery powieści to jeden z częściej powtarzanych newsów ostatnich dni. To jednak na gruncie japońskim. Czym uraczą nas polscy wydawcy?

Continue reading „Nowa książka Murakamiego i inne literackie dobra na rok 2017”

Reklamy

Kielecki spleen i risy. „CK Monogatari” Artura Laisena

O tym, jak głęboko sięgają nasze korzenie, o wadze wspomnień, kreowaniu rzeczywistości, postrzeganiu czasu i przestrzeni. I o lisiej magii gdzieś pomiędzy.

CK-Monogatari-Artur-Laisen

Pan Toru, doświadczony i ceniący tradycję yakuza, który zawsze wywiązuje się z przydzielonych mu zleceń, otrzymuje nowe zadanie. Ma pokrzyżować komuś plany, możliwie zachowując tego kogoś przy życiu. Trudna sprawa. Żeby było bardziej surrealistycznie, celem tym jest nie człowiek, a kitsune, lis o ponadnaturalnych zdolnościach, zaś miejscem jego pobytu – odległa i egzotyczna Polska. Panu Toru zadanie jest kompletnie nie na rękę, ale honor zobowiązuje.

Continue reading „Kielecki spleen i risy. „CK Monogatari” Artura Laisena”

duchy topielców (funayūrei)

Kyosai_Funayurei
Kawanabe Kyōsai, Boatman and funayūrei, 2. poł. XIX w.

„Często widywano statek-widmo (funayūrei) z załogą złożoną z duchów marynarzy, którzy zginęli w czasie burzy. W mgliste noce owe upiory podpływały do innych okrętów i błagały o pożyczenie im wiadra lub czerpaka. Jeśli rozbitkowie dostali naczynia, o które prosili, nalewali doń wodę i zalewali unieruchomiony ich mocą okręt tak długo, aż pogrążył się on w głębinach. Mówiono, że można przechytrzyć upiory przed zatopieniem, podając im naczynie bez dna. (…) Mieszkańcy niektórych regionów Japonii zawsze zabierali na łodzi rybackie miotłę, wierząc, że aby odegnać upiory podróżujące statkiem-widmem, wystarczy zapalić jej trzonek i zacząć nią zamiatać pokład. W innych prowincjach mówiono zaś, że ów okręt ukazuje się w Święto Zmarłych, i dlatego przerywano na ten okres połowy. Rybacy z wiosek na przylądku Kamagasaki w pobliżu Osaki nie wypływali w morze także na początku listopada, wierząc, że każdy statek, który wyruszy w tym czasie z portu, zostanie otoczony przez topielców i wciągnięty w morskie odmęty.”

___

[za]: Agnieszka Kozyra, Mitologia japońska, Wydawnictwo Szkolne PWN, Warszawa – Bielsko-Biała 2011, s. 303-304

„Mitologia japońska” Agnieszki Kozyry i Archipelag #07

1.

Pod koniec jesieni miałam przyjemność zapoznać się z ówczesną nowością wydawnictwa PWN, „Mitologią japońską” Agnieszki Kozyry – recenzja mojego autorstwa ukazała się w grudniowym (11) numerze kwartalnika Torii. Dotychczas – przynajmniej w obrębie badań polskich – kopalnią wiedzy na temat japońskich wierzeń i podań były dla mnie prace Jolanty Tubielewicz i Wiesława Kotańskiego; teraz do grona tego, z pełnym przekonaniem, zaliczam również Agnieszkę Kozyrę, która nie tyle poszerzyła czy usystematyzowała dotychczasową wiedzę na temat mitów czy wierzeń japońskich, co poszła o krok dalej, wzbogacając ją o przykłady nawiązań do niej w (pop-)kulturze współczesnej: literaturze, mandze, anime, filmie, grach komputerowych, ba!, nawet i w sztuce kulinarnej. Przyznam, że odkrycie na jednej z kart książki kadru z filmu animowanego przedstawiającego miniaturowego smoka Mushu (Mulan, 1998) wywołało we mnie wręcz dziecięcą radość – ale to taka moja mała perełka, każdy czytelnik z pewnością znajdzie swoją własną. Czy książkę polecam? Zdecydowanie! Continue reading „„Mitologia japońska” Agnieszki Kozyry i Archipelag #07″

Hello Japan! November mini-challenge: Five Favourites

Since the task for November was to share five Japanese favourites and it was hard for me to choose one category of favourite things, I’ll do something like this: five categories each one with five favourites, shortly 5×5 Japanese favourites. Lately I’ve been quite busy and I don’t have much time to blog, so it will be okay to have little fun before Christmas and New Year, right? Everybody is welcome to comment or share their own favourites. Surely, all those favourite things are my favourites for here and now; in one week, month or a year all those things listed could be different. However, it’s worth joining in and having fun. So, shall we start?

I. Five favourite J-dramas:

  1. Buzzer Beat (for its opening, definitely! – Ichibu to zenbu by B’z I could listen to for hours)
  2. Hanazakari-no kimitachi-e (because I love Shun Oguri! And because of all those funny scenes with Toma Ikuta – I was laughing to tears!)
  3. Hana yori dango (because it was funny, there was Shun Oguri and because of the theme Wish by Arashi)
  4. Ikemen desu ne (not so good as HnKe, but also funny and perfect when you are in a bad mood)
  5. Spring Story (I’m not sure if it was drama or a full length movie, but I was enchanted by this story) Continue reading „Hello Japan! November mini-challenge: Five Favourites”

maneki-neko

***

„Żyła w Yoshiwarze urodziwa kurtyzana imieniem Usugumo. Pewnego dnia jej ulubiony kot okazywał niezwykłą nerwowość i podniecenie. Nie chciał się też z nią rozstać ani na chwilę i ciągnął ją za kimono. Rozzłościło to wreszcie jednego z gości. Najpierw próbował kota wypędzić, a kiedy mu się to nie udało, porwał miecz i obciął mu głowę. Odrąbana głowa poleciała pod sufit i zagryzła zaczajonego tam węża; w ten sposób wyjaśnił się powód podniecenia kota.

Usugumo wyprawiła zwierzęciu wspaniały pogrzeb i ufundowała grobowiec, ale nie zmniejszyło to jej rozpaczy po stracie ulubieńca. Wiedząc, że jest niepocieszona, jeden z adoratorów kazał wykonać podobiznę zabitego kota z lewą łapą podniesioną do ucha. Usugumo bawiła się często nową zabawką i figurka sprawiła, że wielu gości przychodziło odwiedzać właścicielkę. W ten sposób podobizna kota z podniesioną lewą łapą została spopularyzowana jako symbol przyciągania gości.”

______

za: Jolanta Tubielewicz, Mitologia Japonii, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1986, str. 251-252