Sprytni marynarze z całego świata. O zbiorze „Mężczyźni bez kobiet” Harukiego Murakamiego

SONY DSC

Nieobecność ludzi w takim samym stopniu wpływa na nas i kształtuje, jak ich obecność. Niby oczywiste, ale zazwyczaj się nad tym nie zastanawiamy; idziemy przed siebie, biernie akceptując to, co nam przynoszą kolejne dni. Nieobecność może mieć różne oblicza: czasem od zawsze jesteśmy sami, czasem ktoś z naszego życia znika albo zabiera nam go śmierć, a jeszcze innym razem to my odchodzimy. Bywa rożnie. W każdym jednak przypadku zalęga się w nas pustka, w której echem odbijają się pytania, na które odpowiedzi nie otrzymaliśmy lub których nigdy nie zdążyliśmy zadać

Continue reading „Sprytni marynarze z całego świata. O zbiorze „Mężczyźni bez kobiet” Harukiego Murakamiego”

Reklamy

Lepiej niż piwo smakuje tylko miłość

peter cat 1
Bar „Peter Cat” Murakamiego; źródło: Cool Japan

„W roku 1979 popkultura nie była jeszcze tak literacko obsadzona. Jednakże w obu wczesnych utworach Murakamiego odgrywa ona istotną rolę: sklepy z płytami, flipery, singiel Beach Boysów. Wizyty w barach, picie piwa, palenie papierosów. Akcja obu powieści toczy się szybko. Chodzi o opowiedzenie samego siebie, o flirty. Bo jak wiadomo, lepiej niż piwo smakuje tylko miłość. W równym stopniu Murakami redukuje swoją opowieść do rzeczy istotnych, jak swój język. Lubię to”.*

Ja też, podobnie jak Hammelehle, to lubię. Ten język i styl Murakamiego – nawet jeśli czasem miewam przesyt. I naprawdę zastanawia mnie, dlaczego do tej pory nie napisałam ani słowa o dwóch pierwszych powieściach pisarza: „Słuchaj pieśni wiatru” i „Flipper roku 1973”. Ostatnio na rynku niemieckim ukazały się tłumaczenia tychże, stąd rozmowa Sebastiana Hemmelehle z Maren Keller. A ja? Może któregoś dnia.

___

* Besser als Bier schmeckt nur die Liebe, rozmowa Maren Keller z Sebastianem Hemmelehle, Spiegel Online z dn. 1.06.2015; tłum. AM

Heterotopie, Murakami i otaku z Akihabary [„Rekin z parku Yoyogi” Joanna Bator]

Rekin-z-parku-Yoyogi_Joanna-Bator

Nowa książka Joanny Bator zwraca uwagę; nie ważne, czy się jest zagorzałym wielbicielem autorki, czy wręcz przeciwnie, trudno przejść obok tytułu obojętnie – dosłownie, tytułu: „Rekin z parku Yoyogi”. Rekin i park, jak to? Dość niecodzienny to zestaw, przyznać trzeba, i od razu budzi naszą ciekawość. Podobnie jak okładka – rekin w tytule, a paszczę swą rozwiera i groźnie przed się patrzy nie kto inny, jak Godzilla. Nic nie rozumiemy, ale i rozumieć nie musimy – dajemy się ponieść tej dziwności.

Continue reading „Heterotopie, Murakami i otaku z Akihabary [„Rekin z parku Yoyogi” Joanna Bator]”

Ludzkie serca łączy nie tylko harmonia [„Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” Haruki Murakami]

bezbarwny_tsukuru_tazaki_i_lata_jego_pielgrzymstwa

Z głośników sączą się nieśpiesznie „Lata pielgrzymstwa” Franciszka Liszta w wykonaniu Lazara Bermana, Le mal du pays. Zawsze tak jest, gdy kończę czytać kolejną powieść Murakamiego; zawsze wsłuchuję się w dźwięki, jakie autor umieścił w tle swojej książki. Uwielbiam to.

Powieścią „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” z początku oczarowana nie byłam. Nużyła mnie lekko, dłużyła się. Myśli moje uparcie uciekały do „Kroniki ptaka nakręcacza” i nie stroniły od porównań – wiadomo, na czyją niekorzyść. Wątków w „Bezbarwnym Tsukuru…” wydawało się być niewiele; coś jakby przydługi opis bohatera głównego, jakaś trauma z młodych lat, problemy z samym sobą, z określeniem, zdefiniowaniem swojej osoby, nic poza tym. Elementy klasyczne dla twórczości Murakamiego? Jak najbardziej. Samotny bohater, atrakcyjna i pewna siebie kobieta, duże miasto i jego tłum pozwalające na anonimowość, bliskość śmierci, trochę alkoholu (nie za wiele), trochę seksu (bezpretensjonalnie, zwyczajnie opisanego)… Zaraz, coś się jednak zmieniło. Bohater już nie ma lat w okolicach trzydziestki, poszedł lekko naprzód – jest wprawdzie nadal kawalerem (i ma problem z zaangażowaniem się w związek), ale 36-letnim, spełnionym zawodowo. Przestał być też jedynakiem, ma dwie starsze siostry, a ich rodzicom całkiem nieźle się powodzi. Brakuje też nieodłącznego kota, doświadczenia seksualne dotyczą nie tylko par damsko-męskich, a zamiast Grecji (która do tej pory na różne sposoby przewijała się przez utwory pisarza) pojawia się Finlandia. I czas, czas jest jak najbardziej nam współczesny, zaś płyty winylowe, choć się pojawiają (a jakże!), są zaledwie pozostałością po epoce, która minęła, po latach młodości rodziców, nie bohaterów. Mniej więcej w połowie lektury powieść mnie wciągnęła. Jednak.

Continue reading „Ludzkie serca łączy nie tylko harmonia [„Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” Haruki Murakami]”

Tama skąpany w kocimiętce* [„Haruki Murakami i muzyka słów” Jay Rubin]

Pierwsze moje podejście do książki Jaya Rubina miało miejsce trzy lata temu, tuż po jej wydaniu na rynek polski. Przeczytałam jednak zaledwie kilkadziesiąt stron, po czym książkę odłożyłam. I nie, żeby mi się nie spodobała – wręcz przeciwnie! – przekonałam się jednak, iż faktycznie nie jest ona tylko biografią Harukiego Murakamiego, ale i analizą jego twórczości; o czym informował wprawdzie opis na tylnej okładce, ja jednak przymknęłam na ów opis oko, co w rezultacie okazało się błędem. Zatem, jako że za sobą miałam dopiero lekturę powieści Norwegian Wood i zbioru opowiadań Wszystkie boże dzieci tańczą, uznałam, że tak duża liczba spoilerów w książce Rubina popsuje mi radość płynącą z czytania (i odkrywania) reszty tekstów Murakamiego, tego zaś nie chciałam. Rubin musiał poczekać. Patrząc z perspektywy czasu, była to dobra decyzja.

Jay Rubin, który do momentu zetknięcia się z prozą Murakamiego zajmował się wyłącznie literaturą klasyczną – w tym, w szczególności, twórczością Sōsekiego Natsume – zaś literaturę współczesną uważał za słabą i niedojrzałą, nie ukrywa, że z czasem stał się jego (wiernym) fanem. Pisze o tym już we wstępie (pierwsze zdanie: „Co tu ukrywać – jestem fanem Harukiego Murakamiego”, str. 7), a szerzej przytacza w Dodatku:

„I wtedy, a był to rok 1989, pierwszy raz natknąłem się na prozę Murakamiego. Z jego istnienia ledwo zdawałem sobie sprawę: wiedziałem, że to jakiś pisarz w stylu pop i że półki tokijskich księgarń są wypełnione stertami jego książek. Sądziłem, że są to jakieś głupoty o nastolatkach, które się upijają i wskakują do łóżek, więc nie miałem ochoty tego czytać. Continue reading „Tama skąpany w kocimiętce* [„Haruki Murakami i muzyka słów” Jay Rubin]”

Wywiady z Murakamim i dlaczego nie przyznano mu Nagrody Akutagawy

Dwie książki, które podczas lektury ostatnich numerów Japanese Book News (#67 i #68) zwróciły moją uwagę i które chciałabym przeczytać. Obie – póki co i niestety – wydane w języku japońskim, co znacznie odsuwa w czasie moment, w którym będę w stanie je przeczytać, chyba że jakiś tłumacz w najbliższych latach pokusi się o ich przełożenie na dowolny, zrozumiały dla mnie język. Mimo wszystko, pomyślałam, że warto o tych książkach wspomnieć, choćby dlatego, że dotyczą one dość popularnego, rozpoznawalnego i lubianego autora, jakim jest Haruki Murakami. O pisarzu tym wyszła w Polsce jedna zaledwie książka, Jaya Rubina „Haruki Murakami i muzyka słów” (MUZA, 2008), jeśli nie liczyć quasi-autobiografii „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” (MUZA, 2010). Przydałoby się coś jeszcze, coś, co wniosłoby odrobinę świeżości w dyskusję o pisarzu, nowe światło, nowy punkt zaczepienia (informacje podawane w naszej rodzimej prasie zdają się być coraz bardziej oklepane). Z tego względu owe dwie publikacje – o których kilka słów poniżej – wydają mi się interesujące. Continue reading „Wywiady z Murakamim i dlaczego nie przyznano mu Nagrody Akutagawy”