Północne wychowanie. Kilka słów o książce„Duński przepis na szczęście”

Szczęśliwe dzieci dorastają i stają się szczęśliwymi dorosłymi, którzy wychowują szczęśliwe dzieci i tak to się toczy.

Gdy urodziłam pierwsze dziecko, miałam niewiele ponad dwadzieścia lat. Nie było to pierwsze niemowlę, z którym miałam styczność, jednak uczestniczenie w wychowaniu czyjegoś dziecka a odpowiedzialność za własne to zupełnie dwie różne sprawy. Nie miałam jeszcze sprecyzowanej wizji, jak zamierzam wychować swoją córkę, podświadomie jednak czułam, że oprócz tych wszystkich dobrych rad, którymi zasypuje się matki, a które wywodzą się ze stricte polskiego podwórka, musi być jeszcze inny sposób wychowania. Czy naprawdę coś się stanie, gdy nie założę maluszkowi czapeczki lub skarpetek podczas letniego spaceru? Czy muszę zabraniać dziecku wspinania się na drzewa i płot w obawie, że spadnie? Przecież jeśli nie sprawdzi ono swych umiejętności, to nigdy nie zrozumie, co jest bezpieczne, co nie i jak sobie z ewentualnym zagrożeniem czy strachem poradzić. Czy dziewczynka naprawdę musi „być grzeczna”, podczas gdy chłopcom pozwala się na wesołe szaleństwa i wybryki, wybaczając rozdarte spodenki i umorusaną buzię? Postawiłam na intuicję, wychowując dziecko po swojemu, jednak ścieranie się co rusz z opiniami „dobrych dusz” łatwe nie było.

Czytaj dalej„Północne wychowanie. Kilka słów o książce„Duński przepis na szczęście””

Reklamy

Muminki. Komiksy Tove Jansson, tom I

muminki.komiksyJedni znają je z japońskiej animacji emitowanej przez TVP w wieczornym paśmie dobranocek, inni z produkcji lalkowych tworzonych przez łódzkie studio filmowe Se-ma-for, a jeszcze inni – i tych jest pewnie najwięcej – z cyklu powieści fińskiej pisarki Tove Jansson (pierwsza książka z przygodami tych antropomorficznych stworzonek ukazała się w roku 1945). Prawda jest taka, że mało kto nie zna Muminków; fińskie trolle i ich nietuzinkowi przyjaciele na długie lata podbili serca nie tylko dzieci, ale i dorosłych. Tove Jansson stworzyła bowiem postacie genialne – pełne uroku, oczywiście, ale też ludzkich przywar i słabości, przez co stawały się z miejsca bliskie wpierw czytelnikom, a z czasem, wraz z rozwojem mediów, również szerszemu gronu odbiorców.

Czytaj dalej„Muminki. Komiksy Tove Jansson, tom I”

Rozmowy o rynku książki. Słów kilka o publikacji „Szwecja czyta. Polska czyta”

Obieg książki powstaje dzięki relacjom międzyludzkim i sam jest taką relacją.*

szwecja_czyta_polska_czyta

Mam mieszane odczucia po lekturze tej książki; wpierw było zachłyśniecie i myśl „genialna!”, ale nastawienie to zmieniało się wraz z zagłębianiem się w wywiady ze strony polskiej. Widoczna jest bowiem spora nierówność w doborze rozmówców po stronie szwedzkiej i polskiej, jak również w kierunku prowadzenia rozmowy. Nie wiem, czy mi się uda przedstawić tę nierówność, niemniej spróbuję; ostatecznie jednak – tego jestem pewna – każdy będzie musiał wyrobić sobie zdanie sam poprzez osobistą lekturę.

Czytaj dalej„Rozmowy o rynku książki. Słów kilka o publikacji „Szwecja czyta. Polska czyta””

Wrzesień z kryminałem

wrzesienzkryminalem

Paulina z Miasta Książek, wraz z kilkoma innymi blogerami, zorganizowała na ten miesiąc takie oto wydarzenie – jak w tytule postu, Wrzesień z kryminałem. Dołączyłam, bo idealnie wpasowało się w mój aktualny nastrój; schyłek lata i początek jesieni to w moim odczuciu najlepszy czas na literackie spotkanie ze zbrodnią, lekarzami sądowymi, kompetentnymi (lub nie) komisarzami, najlepszy czas na grzebanie w ludzkiej przeszłości, by zrozumieć, jak doszło do tej czy innej tragedii.

Wróciłam do Fjällbacki.

Czytaj dalej„Wrzesień z kryminałem”

„Grobowiec z ciszy” – Tove Alsterdal

grobowiec_alsterdal

Są książki, o których trudno pisać. Są świetne, wspaniałe, wywierają ogromne wrażenie, poruszają tematem, a czasem tym tematem wręcz uwierają, zaprzątają myśli na długi, długi czas. Ale gdy człowiek usiądzie, ręce na klawiaturze położy, zdania nijak złożyć się nie dają. Może zwyczajnie brak wtedy słów, które pozwoliłyby sedno książki ogarnąć – jej klimat, szeroki wachlarz zagadnień, jakich podjął się autor, waga tematu centralnego, który wybrał. Przyznam, że nieco mnie to… no właśnie, uwiera.

Tydzień z kawałkiem temu skończyłam czytać powieść Tove Alsterdal „Grobowiec z ciszy”. Była rewelacyjna. Mimo to, jej recenzja nie daje się napisać. Myśli na jej temat nie dają się opanować – może ład nie jest tym, czego im potrzeba? Spróbuję zatem inaczej, a jeśli gdzieś niewielki spoiler się pojawi, proszę o wyrozumiałość. (Słowa to taka delikatna materia.)

Czytaj dalej„„Grobowiec z ciszy” – Tove Alsterdal”

Opowieść wigilijna inaczej [„Zamieć śnieżna i woń migdałów”, Camilla Läckberg]

zamiecsniezna

Znacie to? – zbliżają się święta Bożego Narodzenia i jak jeden mąż (niemal) wszystkie księgarnie, strony z książkami, foldery, katalogi – wyliczankę ciągnąć można dalej, ale myślę, że ogólny zarys już jest i starczy – zachęcają nas do sięgnięcia po raz enty po „Opowieść Wigilijną” Charlesa Dickensa. Albo po (o)powieść na niej wzorowaną, gdzie kolejny Scrooge przechodzi tę samą przemianę z bezdusznej istoty w człowieka. Nie wiem, jak Wy, ale ja – choć Dickensowski moralitet nadal robi na mnie wrażenie – tego typu historii niekiedy mam przesyt, a w Boże Narodzenie słodkie chcę mieć co najwyżej ciasta. I dlatego minione święta spędziłam z kryminałem. Bądź co bądź jednak, tematycznym.

„Zamieć śnieżna i woń migdałów” Camilli Läckberg to bardziej dłuższe opowiadanie niż powieść; na zaledwie 143 stronach zostaje nam przedstawiony obraz kilku dni, które młody policjant Martin Molin (znany z wielotomowej sagi o Patriku Hedströmie i Erice Falck) spędza z rodziną swej dziewczyny na wyspie Valön.

Czytaj dalej„Opowieść wigilijna inaczej [„Zamieć śnieżna i woń migdałów”, Camilla Läckberg]”