Gdzie jestem, gdy mnie (tu) nie ma

instaprofpic

W Waszym odczuciu również czas tak nieubłaganie pędzi przed siebie? Ja mam czasem wrażenie, że ten rok dopiero się zaczął, a przecież wiosna już w pełni, hamak dawno na tarasie zawieszony i gdy tylko pracy mniej, zaszywam się w nim z książką. Może to wina tak długiej jesień-zimy (u mnie śnieg był dosłownie jeden dzień), nie wiem. Grunt, że dopiero co pisałam dla Was posta z zapowiedziami na ten rok, tymczasem większość z tych książek już przeczytałam lub jestem w trakcie lektury. Na razie powiem tylko tyle, że warte były wspominania o nich. Na post, myślę sobie, przyjdzie jeszcze odpowiedni moment.

Blog sobie jest, nie zamykam go. Może to z sentymentu, a może faktycznie wrócę do intensywniejszego pisania tekstów dłuższych i dlatego wciąż tu jest. On zostaje. A ja od kilku miesięcy poznaję możliwości Instagrama (–> klik! klik!). I tam Was zapraszam. Tam wstawiam krótkie wrażenia z lektury, jak w przypadku „Zimowych Panien” Cristiny Sánchez-Andrade, lub dzielę się migawkami z tego, co czytam aktualnie (w tej chwili są to dwie książki: reportaż „Ludzie z Placu Słońca” Aleksandy Lipczak i biografia „Milionerka” autorstwa Ewy Winnickiej). Pokazuję świat czytelników i sceny z festiwali, obrazki z podróży albo najnowsze książkowe „zdobycze”. Czyli trochę tak, jak było (dawniej) tutaj, tylko w wersji bardziej… minimalistycznej? Być może. Jeśli macie ochotę na wirtualną kawę i pogawędki o książkach, zajrzyjcie śmiało.

***

A jeśli wolicie wykorzystać sytuację i podzielić się tym, co aktualnie czytacie, bez wahania wpisujcie swoje myśli w komentarze :)

Elena Ferrante – pisarka, która wybrała nieobecność

ElenaFerrante_pic

„Być może jest najlepszą współczesną pisarką, o której nie słyszeliście” – pisał o niej tygodnik The Economist. Dziś wystarczy wstawić #ferrantefever w social media, a ujrzymy mnóstwo postów zachwyconych fanów pisarki. Tych anglojęzycznych, ma się rozumieć, bo u nas o jej książkach raczej cicho. „Genialna przyjaciółka”, „Historia nowego nazwiska”, „Historia ucieczki” – niewiele dyskusji na ich temat. Za to o autorce coraz głośniej.

Continue reading „Elena Ferrante – pisarka, która wybrała nieobecność”

5 książek, które nie dają mi spokoju

5BooksCollage

Z książkami bywa różnie – wiadomo. Jedne od razu chwytają za serce, inne zniechęcają już po kilku pierwszych zdaniach, jeszcze inne ani ziębią, ani grzeją. Z tymi, które zachwycą, też nie zawsze jest tak samo, bo choć były wspaniałe, po pewnym czasie orientujemy się, że z wielu z nich niczego już nie pamiętamy. Są jeszcze takie książki, które z początku większych emocji nie budziły, tymczasem po miesiącach lub latach… No właśnie, uparcie siedzą w głowie, w całości lub fragmentami, i nijak wyplenić się nie dają; wręcz przeciwnie – zagnieżdżają się w nas tak głęboko, że w mniejszym lub większym stopniu wpływają na nasze postrzeganie rzeczywistości.

Continue reading „5 książek, które nie dają mi spokoju”

Polskie (nie)czytanie

201511102992

Jak wynika z najnowszego raportu Biblioteki Narodowej na temat stanu czytelnictwa w Polsce, 58% społeczeństwa nie przeczytało w roku 2014 ani jednej książki, a 19% pozostaje poza kulturą pisma, co oznacza, że nie tylko nie czyta książek, ale również żadnej prasy, tak drukowanej, jak i w wydaniu internetowym. Spośród nieczytających 51% czytało książki tylko w czasie nauki, zaś 14% – nigdy. Raport pobrać można ze strony Biblioteki Narodowej –> klik! Jest ciekawy i warto mu się przyjrzeć, dzisiaj nie mam jednak zamiaru szczegółowo go omawiać. Wspominam o nim, gdyż w listopadowym wydaniu gazetki sieci Rossmann „Skarb” zamieszczono miniraport w opracowaniu Agaty Brandt pt. „Jak nie czytają Polacy”; zawartość artykułu to liczby z raportu BN połączone z wypowiedziami osób czytających i uzupełnione o krótki wywiad z dyrektorem wydawnictwa Czarna Owca, Markiem Korczakiem. I choć artykuł jest miejscami chaotyczny, wyjątkowo polecę go do poczytania przy herbacie. Ot, jako wstęp do rozważań na temat poziomu i jakości czytelnictwa w Polsce tudzież na temat rynku książki w ogóle.

Continue reading „Polskie (nie)czytanie”

Wrzesień z kryminałem

wrzesienzkryminalem

Paulina z Miasta Książek, wraz z kilkoma innymi blogerami, zorganizowała na ten miesiąc takie oto wydarzenie – jak w tytule postu, Wrzesień z kryminałem. Dołączyłam, bo idealnie wpasowało się w mój aktualny nastrój; schyłek lata i początek jesieni to w moim odczuciu najlepszy czas na literackie spotkanie ze zbrodnią, lekarzami sądowymi, kompetentnymi (lub nie) komisarzami, najlepszy czas na grzebanie w ludzkiej przeszłości, by zrozumieć, jak doszło do tej czy innej tragedii.

Wróciłam do Fjällbacki.

Continue reading „Wrzesień z kryminałem”

o wakacyjnym czytaniu i literackich zapowiedziach

zapowiedzi_sierpien2015Typowym molem książkowym, jakiego promuje książkowa blogosfera, nie jestem. Przyznaję bez bicia. Czasem czytam bardzo dużo, czasem jednak prawie nic. Bywają lata, że pochłonę więcej niż 52 książki w roku, ale normą one nie są. Bywają powieści, dla których przepadam na 24h, bywają też tygodnie, gdy książki żadnej nie tknę. I wiecie co? Dobrze mi z tym! To, czego bardzo nie lubię, to próba wywarcia presji, że coś się musi – wtedy pasja potrafi zamienić się w mały (?) horror i żadną siłą do niej nie wrócę. Zatem, czytającym na akord książkowym pasjonatom mówię: Wasz wybór, ja czasem wolę jednak dyndać beztrosko na hamaku i gapić się w niebo. Albo film obejrzeć w kinie. Albo z przyjaciółmi dzień przegadać. Góry zdeptać. Kamyki z morza wyławiać. Babki z piasku z dzieckiem lepić. I nie czuję się ani trochę winna, że jakaś lektura niedokończona na parapecie leży.

Continue reading „o wakacyjnym czytaniu i literackich zapowiedziach”