Jednej z największych literatur świata należy się bogatsza obecność w Polsce. Rozmowa z Jarkiem Zawadzkim

Czasami warto oddać głos osobie, która nad książką pracowała, stąd dziś nie recenzja, a rozmowa. Z Jarkiem Zawadzkim, sinologiem i tłumaczem, który podjął się trudu opracowania antologii literatury chińskiej od czasów najdawniejszych po wiek X.

dawnaLitChin-001

We wstępie do swej książki „Dawna literatura chińska” pisze pan, że publikacja ta nie jest dziełem krytycznoliterackim, nie opisuje też dziejów literatury Chin. Czym zatem jest? Jaki cel przyświecał panu przy tworzeniu tej książki? Chodziło o zapełnienie pewnej luki na rynku polskim czy może o coś bardziej – powiedzmy – osobistego?

Odpowiedź na to pytanie znajduje się również we wstępie, do którego odnosi się pani na początku pytania:

Książka ta może służyć jako mała antologia, przydatna wykładowcom prowadzącym zajęcia z zakresu wprowadzenia do literatury chińskiej dla studentów sinologii w pierwszych latach studiów. Może się również okazać pomocna studentom, jak i wszystkim innym osobom chcącym poznać podstawowe zagadnienia z historii literatury chińskiej.

Studenci drugiego czy nawet trzeciego roku sinologii nie znają jeszcze języka klasycznego w stopniu pozwalającym na czytanie takich tekstów w oryginale, a nawet studentom studiów magisterskich czytanie tekstów klasycznych zabiera sporo czasu, tak więc nauczyciele tradycyjnej literatury chińskiej albo w ogóle nie każą studentom nic czytać (poza notatkami z wykładu), albo (zwłaszcza w przypadku ćwiczeń) każą przeczytać kilka wierszy czy opowiadań na semestr, ewentualnie wymagają czytania przekładów, głównie w języku angielskim, gdyż polskich nie ma zbyt wiele. Postanowiłem zwiększyć liczbę polskich przekładów oraz ich dostępność. Ponadto ostatnia (a zarazem pierwsza) antologia literatury chińskiej w języku polskim została wydana w latach pięćdziesiątych XX w. Obejmowała ona utwory od początków literatury chińskiej do lat pięćdziesiątych XX w. na około 230 stronach, tak więc była bardzo skąpa. Zbiory tradycyjnych wierszy lub opowiadań chińskich czy legend również przestały się ukazywać w dużej mierze kilkadziesiąt lat temu. Obecnie coraz więcej wydaje się w Polsce literatury chińskiej, ale jest to głównie literatura współczesna. Należy się więc, moim zdaniem, jednej z największych literatur świata nieco obszerniejsza i bogatsza obecność w Polsce. Dlatego też moja antologia zawiera znacznie więcej utworów niż ta sprzed ponad pół wieku (mimo że moja obejmuje okres o niemal tysiąc lat krótszy); dodatkowo zamieściłem w swojej publikacji również komentarze historycznoliterackie dotyczące zarówno utworów, jak i autorów. Moje tłumaczenia poezji różnią się też wyraźnie od większości dotychczasowych przekładów poezji chińskiej na język polski. W moich przekładach stosuję tradycyjne polskie metrum (chińskiego metrum oddać się nie da) oraz rymy, podczas gdy większość tłumaczy chińskiej poezji stosuje wiersz wolny, jak gdyby chciała umniejszyć rangę chińskiej poezji na tle poezji europejskich, bo nikt przecież nie tłumaczy Petrarki, Puszkina czy Byrona wierszem wolnym, o ile mi wiadomo.

Rzeczywiście, od czasów prof. Witolda Jabłońskiego nikt nie pokusił się o przekrojowe potraktowanie literatury chińskiej, a jedyne, co się obecnie ukazuje, to – jak pan zauważył – przekłady literatury współczesnej. Tym bardziej zastanawia mnie, dlaczego zdecydował się pan wydać swoją publikację za granicą?

To nie ja zdecydowałem, tylko rzeczywistość dokonała wyboru za mnie. Propozycję wydawniczą wysłałem do wielu wydawnictw. Większość nie odpowiedziała, kilka odmówiło, jedno się zgodziło, ale zażądało kilku tysięcy wkładu własnego, na co mnie nie było stać. Dlatego wydałem w CreateSpace, wydawnictwie zajmującym się publikowaniem w trybie druku na życzenie. Wydanie książki u nich kosztuje 0 USD. Jedyny szkopuł w tym, że książka jest droga, a jej transport ze Stanów też nie jest tani. Dlatego stworzyłem wersję elektroniczną (w trzech formatach: mobi, epub, pdf), której cena jest symboliczna.

Co według pana jest najtrudniejsze w pracy nad przekładem? A z drugiej strony – co jest najciekawsze?

Najtrudniejsze jest przedarcie się przez ogrom chińskiej literatury i wybranie najciekawszych i najbardziej charakterystycznych pozycji. Na drugim miejscu w hierarchii trudności znajdują się zwyczajne problemy, z jakimi boryka się każdy tłumacz, nie tylko literacki: specyficzna terminologia, niezrozumiałe idiomy, brak polskich odpowiedników językowych i kulturowych itp. Najciekawsze jest mocne zagłębienie się w tekst nie tylko od strony semantycznej, ale również i składniowej. Kiedy czyta się tekst, nie tłumacząc, łatwo wtedy pominąć wiele interesujących szczegółów w nim występujących.

W roku 2006 ukazał się komiks w pańskim przekładzie, „Księga przemian”, oparty na klasycznym tekście chińskim, mającym ogromne znaczenie dla taoizmu i konfucjanizmu i będącym przy tym jednym z najstarszych tekstów na świecie – jego powstanie datuje się na XI w p.n.e. Czy trudno było oddać mądrość tak starej księgi w krótkich tekstach w dymkach, dbając przy tym, aby język był zrozumiały dla czytelnika współczesnego? Jak wspomina pan pracę nad tym komiksem?

No cóż, można tę publikację nazwać komiksem, ale nie jest to typowy komiks. Nawet dymków w nim nie ma zbyt wiele. Większość tekstu stanowią podpisy pod rysunkami. Jest to tak naprawdę zwykła książka popularnonaukowa, bogato ilustrowana. Mądrość tej starej księgi oddał autor komiksu, więc ja problemów z oddaniem tej mądrości nie miałem. Ten tekst był napisany dla czytelnika współczesnego, więc tym bardziej nie sprawiał merytorycznych problemów. Trudności nastręczał jednak fakt, że jest to publikacja przeznaczona dla Chińczyków, tak więc musiałem pewne aspekty kultury chińskiej dodawać od siebie, przemycając je między wypowiedziami autora. Autor (lub redaktor czy korektor) popełnił też kilka błędów rzeczowych, które musiałem poprawić, np. zamiast nazwy heksagramu T’ai 泰 w tekście oryginalnym widniał wyraz T’ai-kuo 泰国, czyli Tajlandia; czy też w innym fragmencie tekstu w róży wiatrów jeden kierunek wymieniony był dwa razy. Jak w przypadku każdego tłumaczenia z języka chińskiego musiałem też zdecydować, jakiej użyję transkrypcji – to nigdy nie jest łatwy wybór, gdyż nie ma transkrypcji idealnej. Zdecydowałem się na użycie takiej samej transkrypcji, jaką użyto w polskiej retranslacji „Księgi przemian” w tłumaczeniu Richarda Wilhelma.

Czy takie książki popularnonaukowe, w których wiedzę przedstawia się za pośrednictwem rysunków, krótkich scen komiksowych, to szersze zjawisko na chińskim rynku książki? Przyznam, osobiście bardziej orientuję się w rynku japońskim, a tam – jak najbardziej.

Nie interesuję się komiksami ani ich pochodnymi, więc trudno mi powiedzieć, jak szerokie jest to zjawisko. Na pewno szersze niż w Polsce.

Antologia „Dawna literatura chińska” obejmuje dzieła i ich omówienie do X w. W jednej z wcześniejszych publikacji, „70 wierszy chińskich”, zajął się pan poezją tangowską, a zatem również dawną. Literatura współczesna nie budzi pańskiego zainteresowania?

Współczesna literatura chińska jest moim zdaniem bardzo ciekawa (o ile nie dotyczy rozrachunków z okresem rewolucji kulturalnej, bo ten nurt stał się już nużący ze względu na powtarzalność i nadmiar), ale nikt mi raczej nie sprzeda praw autorskich na utwory Jia Pingwa czy Su Tonga. Znam historię małego wydawnictwa, które chciało wydać w Polsce „Wilczy totem”, ale właściciel praw autorskich (czy też agent) stwierdził, że sprzeda prawa autorskie tylko wydawnictwu o ugruntowanej pozycji na rynku. Takie są realia.

Zakładając jednak, że miałby pan możliwość przełożyć coś z literatury współczesnej, co by to było? Istnieje pisarz, który szczególnie zwraca pańską uwagę?

Jeśli chodzi o prozę, to zdecydowanie Su Tong (苏童), Bai Xianyong (白先勇), Ba Jin (巴金), Gu Long (古龍), Yu Hua (余华) – niektóre ich utwory zostały już wprawdzie wydane po polsku (z wyjątkiem Bai Xianyonga i Gu Longa), ale większość jeszcze nie. Jeśli chodzi o poezję, to wczesny Bian Zhilin (卞之林).

Nad czym pracuje pan obecnie? Na okładce antologii widnieje informacja, iż jest to tom pierwszy – można spodziewać się wkrótce kolejnego?

Nie wiem, czy powstanie następny tom. Wszystko zależy od tego, jak zostanie przyjęty ten pierwszy. Obecnie niczego nie tłumaczę ani nie piszę. Szukam czegoś ciekawego.


//zdjęcie stanowi fragment okładki antologii „Dawna literatura chińska” pod red. Jarka Zawadzkiego, CreateSpace, Seattle 2015; więcej na temat książki i autora –> klik! klik!

5 thoughts on “Jednej z największych literatur świata należy się bogatsza obecność w Polsce. Rozmowa z Jarkiem Zawadzkim

  1. Bardzo ciekawy wywiad. Pewnie nie dowiedziałabym się o tej książce, gdyby nie ten wpis, więc dziękuję.
    Swoją drogą bardzo smutna historia z odrzuceniem pomysłu przez wszystkie polskie wydawnictwa. Wiem, że to u nas norma i nie powinno mnie to już dziwić, ale ehhh… serce się kraje.

    Lubię

  2. @Luiza
    Nie ma za co ;)

    Na swojej półce, w zbiorach to be read, mam powieść „Kwiaty śliwy w złotym wazonie”; cudnie opasłe tomiszcze, 777 stron – czytałaś już może?

    @siaczex
    Antologia literatury klasycznej nie bardzo ma szansę stać się bestsellerem, stąd pewnie odmowa wydawnictw, natomiast te związane z uczelniami zazwyczaj publikują prace swoich doktorów/profesorów, więc też zainteresowane nie były. Tak sobie myślę. Współczesny rynek niekiedy przygnębia.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s