Cesarz, potomek Amaterasu

Emperor_Hirohito_in_lab 1936, June
Cesarz Hirohito, 1936; źródło: Wikimedia Commons

„W każdej szkole japońskiej musi wisieć portret cesarza; jeśli szkoła jest biedna i nie ma pieniędzy na kupno oleodruku z podobizną cesarza Tenno, to zawiesza odpowiednie wycinki z dodatków ilustrowanych do wielkich dzienników japońskich. W r. 1933 pożar strawił jedną z ubogich szkół; nauczyciel rzucił się do płonącego budynku, aby ratować wycinek przestawiający cesarza, i zginął w płomieniach. Ze zgliszcz wydobyto zwęglone zwłoki. O tym wypadku jedno z pism tokijskich, wydawane w języku angielskim, napisało: «Z powodu kawałka papieru spalił się nauczyciel»… Redaktor tego pisma został niezwłocznie uwięziony, a pismo musiało zamieścić obszerne przeproszenie, gdyż w oczach Japończyków cesarz Hirohito nie jest tylko symbolem boga na ziemi, lecz sam jest bogiem. Ratowanie jego podobizny z płomieni jest naturalnym obowiązkiem każdego obywatela kraju Wschodu Słońca*.

W połowie listopada 1934 r. cesarz przybył do Japonii środkowej w celu obejrzenia dwóch szkół. Jego samochód pojechał w niewłaściwym kierunku i przybył na uroczystość o kilka minut wcześniej, niż przewidywał program obchodu; komitet przyjęcia nie był na to przygotowany i cesarz musiał czekać. Po tym wydarzeniu prezydent policji, gubernator prowincji i odpowiedni referenci ministerium spraw wewnętrznych podali się do dymisji, bezpośredni zaś winowajcy, dwaj policjanci, którzy na motocyklach poprzedzali samochód cesarski, popełnili samobójstwo. A w dniu 18 listopada 1934 r. inspektor Juhei Honda ubrał się w mundur galowy i poderżnął sobie gardło mieczem samurajskim bez rękojeści. Wiadomość o tym dzienniki podały jako rzecz zupełnie naturalną, uczyniły tylko zmarłemu zarzut, że zachował się niezbyt poprawnie względem tradycji, gdyż nie obwinął klingi płótnem w tych miejscach, w których miał ją trzymać w chwili przedśmiertnej i z tego powodu pokaleczył sobie dłonie, co nie powinno mieć miejsca przy samobójstwie dokonywany według wszelkich reguł japońskich. (…)

Cesarz japoński jest w oczach swego narodu bogiem. Wiary w jego pochodzenie nadprzyrodzone nie mogą zachwiać maszyny sprowadzone z Europy. Obok samochodów i radia zawsze znajdzie się w Japonii dość miejsca dla pojęć sprzed tysiąca lat w dziedzinie kultu. Ale i te pojęcia są dla Europy niebezpieczne, gdyż według starodawnej tradycji cesarz-słońce ma panować wszędzie, gdzie ono świeci. Poza tym najstarsze legendy miejscowe identyfikują państwo japońskie z całym światem.**”

___

[za:] Anton Zischka, Japonia, przeł. z niem. Jan Furuhjelm. Trzaska, Evert i Michalski, Warszawa [ok. 1936], s. 357-359

* Tekst jest o tyle ciekawy, że pisany w roku 1936, a zatem w czasie, gdy w Japonii cesarz nadal miał statut boga, w linii prostej pochodzącego od bogini słońca Amaterasu. Swej boskości cesarz zrzekł się dopiero po klęsce w II wojnie światowej, w roku 1945.

** Wszelki zapis pozostawiłam zgodnie z zapisem oryginalnym lat 30. XX wieku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s