Trochę eleganciej

bmms2-cinema

[Markowski] Jeśli chodzi o „miłego dnia” – ja to już akceptuję. To jest pozytywne, miłe.

[Bralczyk] Ja zawsze odpowiadam: wszystkiego najlepszego.

[Markowski] „Miłego dnia” już się, że tak powiem, zmodyfikowało, bo pojawiło się też „miłego popołudnia” i „miłego wieczoru”. […]

[Bralczyk] „Miłego ranka” byłoby zabawne, bo by separowało: znaczyłoby, że tylko ranek masz mieć miły, a potem już radź sobie sam.

[Markowski] Jest tylko „miłego popołudnia”, „miłego dnia” i „miłego wieczoru”.

[Bralczyk] „Wieczoru”, nie „wieczora”. Czyli trochę eleganciej.

[Markowski] Tak, „-u” jest eleganckie.

[Bralczyk] Bo mogłoby być – z wieczora.

[Miodek] „A wczora z wieczora, z niebieskiego dwora…”.

___

[za:] Bralczyk, Miodek, Markowski w rozmowie z Jerzym Sosnowskim, Agora, Warszawa 2014, s. 46-47

/Czytam i bawię się przednio – język polski jest piękny!/

7 thoughts on “Trochę eleganciej

  1. Nie ze wszystkimi tezami zawartymi w tej książce się zgadzam, musi nastąpić zmiana pokoleniowa, aby język był inaczej postrzegany. Niemniej faktem jest, że zarówno ebook jak i książka papierowa są ładnie wydane. Pozdrawiam

    Lubię

  2. Za szybko mi się wysłało. :) po publikację wiedziałam mniej więcej,czego się mogę spodziewać, nie tylko jeśli chodzi o interlokutorów, ale o tendencję na rynku widoczną od „pewnego czasu” . Zapewne absolwentki/absolwenci polonistyki nie znajdą tu nic nowego (chociaż kto wie?) niemniej, po książkę sięgnąć warto. Jedyny minus, jaki spostrzegam, to dyskurs dotyczący języka równościowego, antydyskryminacyjnego (szczególnie dotyczący mniejszości etnicznych -słów takich jak „Cygan”,”Murzyn” etc), ale widocznie musi minąć nie jedno pokolenie, by język równościowy stał się standardem, albo by zauważono, że nie są to słowa wolne od nacechowań. Nie znam ani jednego Czarnoskórego, który chciałby by nazywano go Murzyn, albo któremu by to nie przeszkadzało. Warto się zastanowić nad kwestią tzw. kobiecych końcówek,a szerzej, kwestiami genderowymi,bo one nie są dość poruszone w tej książce,a przecież to także obecność w języku, języku, który świadczy o obecności w świecie,i który ten świat stwarza. Tyle ode mnie.

    Lubię

  3. @5000lib
    Co do kobiecych końcówek, owszem, można o nich dyskutować, aczkolwiek niektóre formy są „ukobiecane” na siłę. Jestem kobietą, a sama o sobie mówię, że tłumaczem, filologiem. To zawody. Jak magister czy doktor są tytułami naukowymi. Nie widzę powodu, by tworzyć dziwaczności typu „ministra”. Oczywiście, w rozmowie potocznej, by podkreślić płeć, mogę powiedzieć, że widziałam się z tłumaczką (a nie z tłumaczem-mężczyzną) albo z prawniczką (tą konkretną z kancelarii pełnej mężczyzn). Ale tytułując, nazywając – po co zmieniać formę, która ma płeć „historyczną”, a nie na złość nam, kobietom?

    Nie wiem, czy znasz język niemiecki, ale tam jest taka forma bezosobowa „man”: man macht, man sieht… (się robi, się widzi) itd.; forma fonetycznie podobna do rzeczownika „Mann” (mężczyzna). I swego czasu tamtejsze językowe feministki też się burzyły – że jak to, że one chcą „frau” (od „Frau” – kobieta). Szczerze, totalny komizm.

    Myślę, że jest dużo trudniejszych i pilniejszych spraw na polu językowym do zrobienia (i na polu genderowym, oczywiście), niż wprowadzanie form, które na tym etapie (rozwoju języka) są zwyczajnie śmieszne. Gdyby ktoś mnie nazwał filolożką i tłumaczką, poczułabym, jakby umniejszał moim zdolnościom językowym i translacyjnym.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s