Murakami i konkurs z Wydawnictwem MUZA

XYZ-Murakami2

Niedawno (21 maja) premierę swoją miała najnowsza (w tłumaczeniu na język polski) powieść Murakamiego, będąca kompilacją dwóch jego pierwszych książek: „Słuchaj pieśni wiatru” i „Flipper roku 1973”. W związku z premierą Wydawnictwo MUZA przygotowało dla czytelników niespodziankę i podczas Targów Książki w Warszawie w ręce fanów powędrowały zestawy: torba z nadrukiem okładki wspomnianej powieści, przypinka oraz książka Jay’a Rubina „Haruki Murakami i muzyka słów” (swoją drogą, bardzo dobra książka, o której pisałam na blogu). Prawdziwa gratka dla miłośników pisarza! Kto jednak na Targach z różnych względów być nie mógł i ominęła go okazja zdobycia zestawu, ma teraz niecodzienną szansę stratę tę nadrobić.

Zapraszam Was do konkursu przygotowanego we współpracy z Wydawnictwem MUZA, w którym do wygrania jest 10 wspominanych wcześniej zestawów (torba + przypinka + książka Rubina). 

CO NALEŻY ZROBIĆ?

„Nie ma tekstu idealnego” – tymi słowami rozpoczyna swą historię bohater powieści „Słuchaj pieśni wiatru”. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest odpowiedzenie na pytanie:

Który z przeczytanych przez Ciebie tekstów Harukiego Murakamiego – powieści, opowiadań, felietonów – zbliża się Twoim zdaniem do ideału? Uzasadnij.

Jeśli Murakamiego do tej pory nie czytaliście, pytanie konkursowe brzmi:
Dlaczego? Lub: Dlaczego teraz pisarz ten zwrócił Twoją uwagę?

Odpowiedzi proszę wpisywać w komentarze do 26 czerwca. Nagrody powędrują do autorów najciekawszych wypowiedzi.

Zatem, uruchamiamy twórcze myślenie, ręce na klawiaturę i do dzieła!

Udanej zabawy!:)
Litera

___

szczegóły, krótko

Organizatorem konkursu jest blog Litera-Tour. Nagrody w postaci 10 zestawów: torba + przypinka + książka Jay’a Rubina „Haruki Murakami i muzyka słów” ufundowało Wydawnictwo MUZA i to ono przekaże je zwycięzcom (przesyłka tylko na terenie Polski). Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest udzielenie w komentarzu odpowiedzi na pytanie konkursowe. Spośród wypowiedzi wybranych zostanie 10 najciekawszych. Termin trwania konkursu: 16.06.2014 – 26.06.2014, godz. 23:59.

30 thoughts on “Murakami i konkurs z Wydawnictwem MUZA

  1. Ciężko wybrać jeden tekst tego autora, gdyż jego teksty są zawsze przemyślane i zbliżają się do ideału. Jednak jak o tym chwilę myślałam, to dla mnie takim tekstem zbliżającym się do ideału jest opowiadanie p.t. „Kangurzątko”. Choć mowa tu o banalnej wyprawie do zoo, to czujemy się tak jakbyśmy tam byli: czytamy artykuł w gazecie o narodzinach kangurzątka, jedziemy pociągiem do zoo, w końcu oglądamy wybieg z kangurami, na koniec idziemy z dziewczyną na piwo. Fakt, że czytałam to opowiadanie w pięknych okolicznościach przyrody, gsprawia, że dla mnie to opowiadanie jest idealne na relaksującą lekturę na łonie natury.

    Lubię

  2. Wydaje mi się, iż głównym atutem tekstów Murakamiego jest stwarzanie alternatywnych światów, w które, pomimo ich odmienności od rzeczywistości, czytelnik jest w stanie uwierzyć. W tym aspekcie zdecydowanie bliska perfekcji jest trylogia „1Q84”, w której opisany jest wymiar wypełniony aluzjami do elementów z „naszej strony lustra”, którym można funkcjonować na podobnych do naszych zasadach, ale jednak drastycznie inny z perspektywy tych, którzy do niego przeniknęli. „1Q94” to również przykład doskonałego budowania fabuły splecionej z połączonych ze sobą losów głównych bohaterów. Co więcej, autor jest w stanie dozować wątki i ich rozwiązania tak, żeby czytelnik ani razu nie poczuł się znudzony czy nieusatysfakcjonowany. Jak dla mnie, to właśnie jest pisarska perfekcja.

    Lubię

  3. Moją przygodę z Murakamim zaczełam rok temu, kiedy siostra przyniosła do domu ,,Po zmierzchu”, ktòrą przeczytałam jednym tchem. Od tego czasu przeczytałam większość jego książek. Nie jestem dobra w wyborach. Każda z książek i opowiadań jest zupełnie inna choć porusza podobne problemy : poszukiwanie siebie, samotność, miłość, czasem śmierć, zniknięcie kogoś bliskiego. Genialne opisy, skomplikowanie prawdziwi bohaterowie, niedopowiedziane zakończenia czynią teksty Murakamiego ideałami (choc jest to pojecie wzgledne ). Ale niech bedzie – wybieram ,,Po zmierzchu” 1. Koniec historii daje poczatek nowej. 2. Znajdziemy tu zbrodnie, tajemnice, zachowania na granicy rzeczywistości, watek miłosny, problemy egzystencjonalne ( kazdy znajdzie cos dla sb). 3. Dowiemy sie czegos nowego o Japoni, w tym przypadku o nocnym życiu , lovehotelach, mafii i pracocholizmie. 4. KLIMAT !!! czytelnik czuje sie jakby spacerowal razem z Mari. (Mentalna podroz do Japonii za 24.90 :3 )5. Mamy kilka historii w jednej ksiazce – Eri i Mari, burdel-mamy, tajemniczego meczyzny. Hmmm i to chyba wszystko xD jak coś to jeszcze dopisze xD wybaczcie, że sie rozpisałam ^ ^

    Lubię

  4. Nie czytałam wiele Murakamiego, niemniej prawie ideałem literackim z mojego punktu widzenia byłaby trylogia „1Q84”. Na początek dlatego, że zawiera elementy, które mnie mocno poruszają i fascynują (morderczyni i Księżyc), zawiera w sobie historię miłosną, która trwa ponad przestrzenią i czasem, a poza tym mimo ogromnej objętości nie nudzi, lecz niesamowicie wciąga (czego np. nie odnotowałam w trakcie czytania „Przygody z owcą”, która ma nieporównywalnie mniejsze gabaryty) i zabiera w swój świat. Po kilku latach od lektury wciąż we mnie tkwi na swój sposób, łącznie z tym uczuciem, że nie zmieniłabym w niej nic – poza literówkami.

    Lubię

  5. „Przygoda z owcą” zbliża się do ideału. Każdy z nas czegoś szuka; czasami jest tego świadomy, czasami nie, często po prostu tego nie rozumie ot owca jako metafora tego czegoś. Jest mi osobiście bliska a więc subiektywnie zbliża się do ideału bo wiem, że też mam w sobie to coś i może kiedyś będzie mi dane to znaleźć..Czytanie tej książki było jak taka podróż, zbieranie fragmentów, sklejanie kawałków aż nagle zaczynały tworzyć całość. Wchodzę z założenia, że każdy z nas ma w sobie owcę i każdy z nas odbywa podróż by ją gdzieś w sobie znaleźć.

    Pozdrawiam :)

    Lubię

  6. Jestem w trakcie czytania „Słuchaj pieśni wiatru”, przeczytałam wszystkie powieści Murakamiego, jakie ukazały się w Polsce. Poza jedną – „Kroniką Ptaka Nakręcacza”. To moja powieść „awaryjna”, na wszelki wypadek, gdyby Murakami miał długo czegoś nie napisać lub nie napisać już w ogóle. To takie moje małe strachy. Nie przeczytałam jej pewnie też dlatego, że przez krytyków została uznana za najdoskonalszą. A ja, nie czytając jej, miałam w rękach teksty bliskie ideału. Były trzy: „Kafka nad morzem”, „Koniec Świata i Hard-Boiled Wonderland” oraz „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa”. Wszystkie trzy poruszyły uczucia, które są mi najbliższe, choć także głęboko skrywane. Jednak to lektura „Bezbarwnego Tsukuru Tazaki…” spowodowała, że po przeczytaniu ostatniej strony miałam ochotę krzyczeć. Murakami znany jest z chwytu zakończeń otwartych, ale tym razem to było coś więcej. Sytuacja Tazakiego była skrajnie graniczna, gdyż miałam wrażenie, że dalej już nic nie będzie. Nie ma dalszej historii, którą możemy sobie dopowiedzieć, bo żadna nie byłaby dobra. W nim się coś skończyło, zanim się zaczęło. Ja jestem właśnie w takiej sytuacji i pewnie dlatego tak intensywnie to odczułam. I jeszcze jedno. Gdy zamknęłam książkę pomyślałam, że jeśli miałabym kiedyś napisać powieść, to właśnie tak by wyglądała. A przecież zawsze dążymy do ideału.

    Lubię

  7. Po namyśle stwierdziłam, że do tego pytania wytypuję książkę „Po zmierzchu”. Mimo, że może wydawać się krótka w porównaniu z innymi powieściami autora to jest w niej ukazany konkretny sens w prosty sposób. Murakami dobrze oddaje atmosferę i klimat miasta Tokio, osobiście byłam tym opisem zachwycona. Czytelnik jest obserwatorem wydarzeń, w których losy ludzi splatają się ze sobą w jedną noc. Czytając, miałam wrażenie, że to wszystko dzieje się nieopodal mnie, nawet poprzedniej nocy, po zmierzchu, kiedy ja spokojnie spałam. Właśnie wtedy pomyślałam, że w ciągu nocy może dziać się naprawdę dużo rzeczy takich jak próba zespołu jazzowego, ciekawe sytuacje w nocnych restauracjach i barach, a także love hotelach. Można spotkać odmiennych od siebie ludzi, informatyka, który pracuje nocami czy chińską prostytutkę. Wiele jest spraw niewyjaśnionych do końca i takich, na które człowiek nie ma wpływu. Książka ta jest dla mnie opowieścią o świadomym odczuwaniu otoczenia, tego co się dzieje wokół nas i, że pomimo swojej indywidualności jesteśmy tego częścią. Lektura tej powieści była dla mnie przyjemna, zajęła moje myśli oraz skłoniła do zastanowienia się nad opisaną historią i otaczającym mnie światem. Moim zdaniem właśnie taki powinien być literacki ideał.

    Lubię

  8. Dla mnie nie ma ideałów. Najlepsze książki mogą tylko się zbliżyć do tego poziomu – wtedy subiektywnie etykietuję je jako idealne. Paradoks? Możliwe. Cała twórczość Murakamiego oscyluje wokół pojęcia absurdu i paradoksu. Długo się zastanawiałem, którą książkę japońskiego pisarza wybrać. Padło na „Po zmierzchu”. Na bibliotecznej półce sprawiała wrażenie mocno niepozornej. Ot, jakaś orientalna wariacja na temat płynnego postmodernizmu. Jakże mnie zaskoczyła literacka zawartość tej niezbyt długiej powieści! Murakami genialnie łączy japoński sentymentalizm, który cechuje się niesamowitą subtelnością i wrażliwością z niezbyt klarownie optymistycznym przekazem. Lektura tej książki to uczta wyobraźni. Z pietyzmem możemy kontemplować miejski szum japońskiej aglomeracji. Jedyne światło to radosne oblicze neonów. Właśnie w takich warunkach rozgrywa się dramat. Dramat świadomości, tragedia osamotnienia i bardzo poetycko przedstawiona atrofia relacji rodzinnych. Czytałem „Po zmierzchu” późno nocą i lektura w takich okolicznościach czasowych sprawiła, że doświadczyłem literackiej mistyki. Geniusz Murakamiego objawia się przy minimalizmie. Nic nie jest zbędne – słowa współgrają harmonijnie ze sobą. Lektura „Po zmierzchu” przypomina symfonię destrukcji i cudowną suitę opowiadającą o współzależności pozornie przypadkowych osób.

    Lubię

  9. Haruki Murakami – ostatnio wielokrotnie nazwisko tego pisarza przewija mi się przed oczami. Stało się często spotykane wśród przeczytanych książek przez moich znajomych na LC, napotykam też recenzje jego dzieł na blogach „książkowych”, zdarzają się też wzmianki w gazetach. Jakoś nigdy nie było mi po drodze by sięgnąć do twórczości tego autora, sama nie wiem z jakich to powodów. Jednak masa pozytywnych opinii na temat jego dzieł wydaje się być zachęcająca. Gdybym wygrała jego książkę, poczułabym się „w obowiązku” jej przeczytania i być może w ten sposób zaczęłaby się moja interesująca przygoda z Haruki Murakami.

    Pozdrawiam!

    Lubię

  10. „1Q84” – „Jeśli uda się pokochać w życiu choć jedną osobę, to życie ma sens. Nawet jeśli nie można być z tym człowiekiem.” Jeśli uda się pokochać w życiu choć jedną książkę Murakamiego, to życie ma sens i jest idealne… U Murakamiego każde zdanie mimo iż pisane prozą jest poezją – czy tylko ja czuję ten idealny rytm?

    Lubię

  11. Dlaczego książki Murakamiego są bliskie ideału?
    Najlepiej to rozważyć na podstawie mojej ulubionej serii książek „1Q84”:
    – nie da się od nich oderwać – nie jesteśmy znudzeni, nie mamy ochoty w trakcie iść robić sobie herbaty, obejrzeć nowego filmu w kinie, a nawet zjeść obiadu! Jedynie kot czasem miauknie z prośbą o jedzenie, a wtedy niczym lunatyk otwieramy saszetkę z kocim jedzeniem, dalej nie odrywając się od lektury, zakończenie jednego tomu, otwiera drogę do następnego;
    – dalszy ciąg powieści śni się po nocach – ledwo zgasiliśmy światło (albo nawet usnęliśmy nad lekturą), dalsze losy bohaterów plączą się w snach, dalej żyjemy ich życiem. Murakami jest geniuszem tworzenia prozy, która jest połączeniem jawy i snu, rzeczywistości i czegoś nierzeczywistego, czegoś nieuchwytnego – to samo jest z naszymi snami. Murakami próbuje to uchwycić, a to kocham w nim najbardziej. Niestety, czasem tworzenie własnych wątków może wpłynąć negatywnie na dalszą lekturę książki;
    – po zakończeniu idziemy do sklepu po kolejną – nie zważamy na niedostatek finansowy w naszych portfelach. Historia 1Q84 była tak wciągająca, że oczekiwanie na następną było męką. W tym roku nadrabiam kolejne lektury Murakamiego, nie chcę nawet myśleć, co się stanie, kiedy ich zabraknie! (prawdopodobnie zacznę je czytać ponownie, ale na razie nie zaprzatam sobie tym głowy);

    Czy jest coś ważniejszego dla czytelnika w książce idealnej? Jeśli przesiąkamy historią, żyjemy nią, a po lekturze czujemy niedosyt i coś w rodzaju poczytelniczej depresji… Jak dla mnie 1Q84 i każda książka HM to ideał. Ulubiony, nigdy nie mam go dosyć.

    P.S. No i czemu nie dostał Nobla?!

    Lubię

  12. „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”. Ta książka nie tylko wprowadza nas w świat osoby, która uprawia bieganie, ale przede wszystkim pozwala zagłębić się w życie samego autora. Czytałam wiele jego książek, zaczynając od „Kafki nad morzem”, która spowodowała to, że dziś jestem od Murakamiego kompletnie uzależniona, jednak jeśli zmuszona jestem do wybrania jednej to bez namysły wybieram „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”. Dzięki niej możemy w magiczny sposób związać się z Murakamim i jeśli w ogóle można tam powiedzieć, zrozumieć go. Może jest to dziwne, ale kiedy pierwszy raz przeczytałam tę książkę, nie potrafiłam wstać rano i nie wyjść pobiegać (Oo). Mimo tego, że zawsze w jakiś sposób to lubiłam, to pasją z jaką pisze Murakami, cały ten ból, poświęcenie, trening, to wszystko sprawiło, że aż gotowałam się od środka na samą myśl, że mogę ubrać się, założyć słuchawki i biec przed siebie, jednocześnie łącząc się z moim wewnętrznym wymyślonym światem. Uważam, że każda z jego książek jest na swój sposób idealna, jednak dla mnie, to właśnie ta sprawiła, że mogłam poczuć więź z jej autorem, wychodząc z domu i czuć dokładnie to samo co on, kiedy biegał.
    Na dzień dzisiejszy nie tylko darzę go ogromnym szacunkiem za Jego twórczość, ale też za pasję i poświęcenie, za co go bardzo podziwiam, ponieważ sama jestem dość leniwa ;d

    Lubię

  13. Moją przygodę z Murakamim i jego twórczością rozpoczęłam kilka miesięcy temu.Szukałam interesującego autora,którego twórczość mnie na tyle „wciągnie”,że z chęcią będę sięgała po jego kolejne dzieła.Przyjaciółka poleciła mi właśnie Murakamiego.I w ten sposób zakochałam się :) Według mnie nie ma jednej recepty na”tekst idealny”.Wszystko zależy od tego,czego oczekujemy od książki.Ja oczekiwałam historii,która mnie na tyle zainteresuje,abym z zapartym tchem brnęła do końca książki w oczekiwaniu na zakończenie.Cóż,najbardziej pokochałam „Na południe od granicy,na zachód od słońca” i „Norwegian wood”.Bohaterowie Murakamiego są ludźmi nieco zamkniętymi,trochę wyobcowani,każdy ma swój świat.I to mi się podoba,ponieważ sama mam z nimi trochę wspólnego.Dlatego,przeżywam wszystkie niepowodzenia,wzloty,upadki razem z postaciami.Murakami sprawia,że przeżywam wiele emocji przeżucając karty książki…Mam nadzieję,że moja przygoda z Harukim będzie trwać jeszcze długo,a zakochanie nie przeminie ;)

    Lubię

  14. „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa”. Zbliża się do ideału na przykład dlatego, że w pewien sposób jest syntezą wszystkich tekstów Murakamiego. Jest to powieść realityczna, choć nie do końca. Niby „Tsukuru..” przypomina „Norwegian Wood” (chociażby poprzez postać Białej), ale z drugiej strony ta niewyjaśniona sprawa z Haidą przywodzi mi na myśl „Przygodę z owcą” albo „Kafkę nad Morzem”. Poza tym jak to u Murakamiego – główny bohater wyrusza w podróż, żeby wyjaśnić jakąś sprawę, zrozumieć, a i tak ostatecznie wyprawa okazuje się podróżą w głąb samego siebie. Wszystko jest więc cacy i zgodne z ustalonym, typowym dla Murakamiego szablonem. Jednak… zdziwiło mnie, a nawet wywołało we mnie delikatne symptomy manii prześladowczej to, że jednym z miejsc, do których musiał dotrzeć Tsukuru była Finlandia. Niby nie ma w tym nic dziwnego – ale jednak mniej by mnie Haruki zdziwił, gdyby wybrał Polskę. Dlaczego? Gdybym czytała powieści Murakamiego nie wiedząc, iż jest on Japończykiem, a ktoś by się mnie zapytał, jakiej narodowości są moim zdaniem jego bohaterowie, bez zająknięcia powiedziałabym, że są Finami. Może to brzmi głupio (na pewno brzmi to głupio), ale czuję się trochę nieswojo i właśnie przez tą Finlandię wydaje mi się, że Murakamiemu udało się wejść w mój sposób myślenia (pewnie jest na odwrót, ale w mojej wersji cała sprawa nabiera patetycznego tragizmu, który może pozwoli mi wygrać ten konkurs). Z tego miejsca chciałabym więc pogratulować Harukiemu Murakamiemu tego niesamowitego wyczynu. Jest to dla mnie ogromne zaskoczenie i wyróżnienie zarazem, że postanowił Pan pisać książki biorąc pod uwagę mój skromny tok myślenia.
    Pozdrawiam ;)

    Lubię

  15. Z twórczością Murakamiego nie miałam okazji się jeszcze zetknąć. Dlaczego zwrócił moją uwagę teraz? Bardzo dużo czytam i mam to szczęście, że moja przyjaciółka również. Często rozmawiamy o książkach i podczas jednej z takich rozmów padło nazwisko Murakami. Przyjaciółka była oczarowana ,,Przygodą z owcą” jak również ,,Wszystkie boże dzieci tańczą” Powiedziała, że jeśli będzie możliwość sięgnie po następne :) Po takiej rekomendacji zamówiłam ,,Przygodę z owcą” i oczekuję na przesyłkę. Gdyby udało się wygrać w tym konkursie, na pewno bardzo bym się cieszyła mogąc zgłębić twórczość tego japońskiego pisarza :)

    Lubię

  16. Nie ma idealnego tekstu. Tak samo jak nie ma idealnej rozpaczy – powiedział mi pewien pisarz (…). Dopiero znacznie później zrozumiałem, co te słowa znaczą, ale wtedy w pewnym stopniu mnie pocieszyły. Że nie ma jednak idealnego tekstu. ~ Murakami Haruki

    Słowa, które również niezmiernie mnie pocieszają, kiedy mam coś napisać. Jako domorosły twórca jakże dennych opowiadań, artykułów itp. wiem, jak trudno jest stworzyć tekst idealny. Idealny w takim sensie, iż to ja uznam, że będzie on idealny (składnia <3). Ideał jest pojęciem względnym… a w sumie to kwestią gustu. Nie potrafię wskazać nawet jednej rzeczy, która byłaby ideałem "na pewno". Coś, co dla jednych może być istnym "darem niebios", dla innych będzie kolejną opowiastką napisaną pod publiczkę. Przykładem twórcy, który wywołuje właśnie takie emocje jest H. Murakami. Ja kocham twórczość tego Pana. Jest on dla mnie niezaprzeczalnie najlepszym pisarzem z jakim do tej pory miałem do czynienia (a nagroda Nobla należy mu się jak psu buda :)). Co by było zabawnie dowiedziałem się o nim od osoby, która go szczerze nienawidzi. :D I która z pewnością nie powie o żadnej książce Murakamiego "ideał".

    Jeśli miałbym wskazać książkę, która dla mnie jest ideałem, to powiedziałbym "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa". Dlaczego? Bo właśnie ta książka odcisnęła na mnie największe piętno (co zresztą również widać po moim nicku :)). Z pozycją tą wiąże się historia i ludzie, których nigdy nie zapomnę.

    Książki użyczył mi przyjaciel, który następnie nadał mi imię – Tsukuru. Uznał, że bardzo do mnie pasuje i skoro ja korzystam względem niego z przezwiska, ten zacznie nazywać mnie właśnie tak. Imię okazało się prorocze, bo nie minęło dużo czasu kiedy nasze drogi w dość nieprzyjemny sposób się rozeszły. A z nim odeszli też inni ważni dla mnie ludzie. Zamknął się pewien rozdział mojego życia, a jedynym, co mi zostało po tamtym czasie jest imię i ta właśnie książka, która stała się pewnego rodzaju symbolem. Myślę, że o tym czy książka jest idealna nie decydują piękne zdania, a emocje, które w nas wywołuje. A "Bezbarwny…" do tej pory niezmiennie powoduje u mnie przyspieszone bicie serca i przywołuje bardzo ciepłe wspomnienia.

    Książką idealną H. Murakamiago jest: "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa".

    Pozdrawiam! :)

    Lubię

  17. Kupiłam kiedyś dość nieświadomie kompilacje opowiadań „Zniknięcie słonia”. Okazał się to być fenomenalny zakup, każde opowiadanie z osobna oczarowało mnie i wciągnęło w świat wykreowany przez Murakamiego. Jednak jednym zdaniem, które znalazło się na okładce, a nie pamiętam już, z którego opowiadania pochodziło, ten autor w całości mnie kupił. Wystarczyła jedna sentencja. Brzmi ona: „Możesz się wściekać ile chcesz, ale nic nie poradzisz na to, na co nic nie poradzisz” (cytuję z pamięci, mam nadzieję, że nic nie pomyliłam). To świetne podsumowanie mojego podejścia do życia. Abstrahując od tego, myślę, że twórczość Murakamiego pozwala zajrzeć na chwilę w japoński styl życia i sposób myślenia, co samo w sobie jest niezwykłą przygodą intelektualną i podróżą bez wychodzenia z domu. Właśnie dlatego zamierzam przeczytać wszystko, co wyszło spod pióra tego Pana – prędzej, czy później. Pozdrawiam :)

    Lubię

  18. Dlaczego teraz pisarz ten zwrócił Twoją uwagę?

    Mimo że na co dzień różu unikam, tak okładka polskiego wydania „Norwegian Wood” miała efekt odwrotny – zahipnotyzowała mnie i tak się zaczęła moja moja znajomość z Murakamim.
    Odpowiadając jednak na pytanie: uważam że kluczowym elementem jego twórczości jest język – pozornie bardzo prosty, ale jak bardzo działający na czytelnika; w moim przypadku wygląda to tak, jakby w czasie lektury czas nagle spowalniał, wręcz dostosowywał się do prozy Murakamiego i efekt ten trwa nawet po odłożeniu lub skończeniu książki. Ma to przełożenie na odbiór rzeczywistości i nie ma znaczenia, czy dana pozycja zawiera w sobie elementy fantastyczne i w tym właśnie wypadku, tytuł biografii Murakamiego jest niezwykle celny: „Muzyka słów”. Nie ma chyba lepszego odpowiednika.

    Poza tym, Murakami w jednej ze swoich książek stworzył moje niedoszłe alter ego i ten jeden tytuł czytam nieustannie od nowa.

    Lubię

  19. „Wkrótce nadszedł sen i zamknął za mną ciężką, ołowianą bramę- po drugiej stronie snów nie było” Słowa te pojawiają się na okładce „Norwergian Wood”, do której wracam z ogromnym sentymentem. Jest to pierwsza książka Murakamiego, którą przeczytałam. Od razu nabrała dla mnie specjalnego znaczenia. Na początku była lekturą, w której odnalazłam siebie i odzwierciedlenie uczuć, które przeżywałam. Nostalgia powieści podarowała mi ukojenie, choć temat samobójstw i osób cierpiących na choroby psychiczne jest niezwykle ciężki. Depresja, przejmujący smutek i anhedonia stają się powszechnym zjawiskiem w szarej codzienności. Sama tego doświadczyłam. Czytając Murakamiego poczułam, że gdzieś na innym kontynencie jest osobą, która mnie rozumie i czuje to samo. Choć wiele nas dzieli to jest coś, co nas łączy. O tym, co czuje główny bohater autor piszę ze stoickim spokojem. Taki zabieg koił moje szarpiące się we wnętrzu serce. Było to dla mnie niezwykle ważne w tamtym momencie. Taka nić porozumienia pozwoliła mi spojrzeć na siebie z boku i objąć to, co czułam z szerszej perspektywy. Książka „Norwegian Wood” popchnęła mnie do walki o samą siebie, zmotywowała mnie do pracy i okazała się cennym źródłem informacji. Jej treść dotknęła strefy, której nie chciałam nikomu pokazać. Myślę, że takich osób jak ja może być więcej. Wierzę, że im też ta lektura może dać ukojenie. Teraz spoglądam na tę książkę z kwestii naukowej (jestem studentką psychologii) i uważam, że autor trafnie opisuje swoje postacie i odczuwane przez nie emocje. Często do niej wracam, by przypomnieć sobie, jak różnorodnie ludzie potrafią odczuwać i opisywać otaczający ich świat. Jednocześnie pomaga mi zrozumieć, że w każdym z nas jest mała cząstka cierpienia, która nadaje nam aspekt ludzki. To cierpienie na swój sposób nadaje sens ludzkiej egzystencji. Mój stał się motywatorem do walki, Watanabe- sposobem na odnalezienie kochającego serca. Te uczucia wciąż są we mnie żywe, choć od pierwszego przeczytania tej książki minęło 6 lat. Przez cały ten czas nie znalazłam innej lektury, która tyle by dla mnie znaczyła. Polecam ją każdemu- nie tylko osobom w ciężkiej sytuacji życiowej, ale i tym, którzy chcą zmierzyć się z bólem istnienia, jakby to określił Goethe.

    Na końcu chciałabym zacytować fragment „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”, gdzie Murakami napisał: „Samotność- szczególnie dla kogoś, kto robi to co ja- jest okolicznością mniej lub bardziej nieuniknioną. Czasem jednak poczucie osamotnienia- jak kwas wylewający się z butelki- może mimowolnie wyżreć ludzkie serce i w końcu je rozpuścić.” Nie jestem pisarką, ale napisanie tego krótkiego komentarza pozwoliło spuścić trochę mojego „kwasu”, za co serdecznie dziękuję.

    Lubię

  20. „Sputnik Sweetheart” – dla mnie nr 1. Pierwsza przeczytana książka Murakamiego – żadna inna nie poruszyła mnie tak głęboko, nie była mi tak bliska. Piękne słowa „Samotne metalowe dusze w niewzruszonym mroku kosmosu spotykają się, mijają i rozstają, by nie zetknąć się już nigdy więcej. Nie pada między nimi ani jedno słowo. Nie muszą dotrzymywać żadnych obietnic.” stały się mottem mojego bloga, który nazwałam, a jakże by inaczej, Sputnikowo :)

    Lubię

  21. Dla mnie najbliższą ideału powieścią Harukiego Murakamiego jest „Kafka nad morzem”.
    Prosty język, zabawne i absurdalne sytuacje opisane w ciekawy sposób – w ten sposób Murakami tworzy powieści, które nie pretendują do miana arcydzieł. Dla mnie, nie ma w jego książkach poczucia tandety ani ściemy. Murakami daje z siebie historię, tak samo jak autor i jak czytelnik, nieidealną. To lustro, w którym możemy zobaczyć nasze własne historie. W dziwactwach, nieporadności, samotności, nadzwyczajności czy wręcz na odwrót – przeciętności bohaterów, nie szukamy, ale mimo wszytko czasami znajdujemy siebie. Każda z książek jest osobną zagadką i nie daje odpowiedzi, ale daje nadzieję, że to niejasne uczucie z tyłu głowy przemieni się w pytanie. Uczucie autentyczności jakie doznaję czytając „Kafkę nad morzem” jest piorunujące.To książka napisana jakby specjalnie dla mnie – przynajmniej w chwili,gdy zamykam oczy i czuję jak owiewa mnie piasek strasznej, strasznej burzy piaskowej.
    „Ale jedno powinno być jasne – kiedy z niej wyjdziesz, nie będziesz już tym samym człowiekiem, który w nią wszedł.Właśnie na tym polega sens tej burzy”.

    Lubię

  22. Moja przygoda z Murakami(m) zaczęła się przed paroma laty z książką ‘Kafka nad morzem’, przyjaciółka poleciła mi nowość – interesowałam się Japonią, ale książka nie do końca mnie urzekła…
    Postanowiłam jednak spróbować jeszcze raz – bo to w końcu książka napisana przez prawdziwego japońskiego Japończyka:)
    Sięgnęłam wtedy po zbiór opowiadań ‘Ślepa wierzba i śpiąca kobieta’, i tu zaczęła się moja wielka miłość do twórczości Murakami(ego) – te opowiadania towarzyszą mi niezmiennie od paru lat, wracam do nich na wyrywki i stale czytam.
    Jednak książką którą uważam za prawdziwy i największy majstersztyk jest ‘Przygoda z owcą’.
    Zwykle kupuje pozycje autorów których lubię, tą najpierw pożyczyłam z biblioteki, leżała na półce ‚nowości’ choć wydana była jakieś 2-3 lata wcześniej.
    Pokochałam ja od pierwszej strony; Człowieka owcę, Kiki, właściciela starego hotelu…
    Zostałam całkowicie wciągnięta w świat bohatera (przeszłam na druga stronę:).
    Sposób w jaki autor opisuje rzeczywistość(lub rzeczywistości), pisząc o prozaicznych sprawach; czym karmi kota, co je na obiad, sprawia, że to co było całością, rozbija się na drobne elementy/szczegóły, ma się wrażenie że to te drobne czynności codziennego dnia; telefon którego nie chce się odbierać czy gotowanie spaghetti, są najważniejsze w życiu.
    Zmienia sposób patrzenia na świat, perspektywę, nie ma tam smoków z którymi walczy bohater, jest codzienne życie(czasem w krzywym zwierciadle).
    Te elementy są obecne w każdej książce Murakami(ego) którą przeczytałam, jednak najmocniej odczułam oderwanie od mojej codziennej rzeczywistości właśnie przy lekturze ‘Przygody…’.
    Myślę że dla mnie to oderwanie od mojej codzienności, i przeniesienie się z bohaterem do domku w górach sprawia, że to ta pozycja jest najbliżej ideału. Dodatkowo, mimo że Murakami jest specyficznym pisarzem, i wśród moich znajomych ma mało fanów, to tą książkę którą polecam naprawdę każdemu, kto przeczytał z przyjemnością choć jedną książkę w życiu (podobnie jak kontynuację ‘Tańcz, tańcz, tańcz’).
    Kończę na tym, bo miałam napisać o jednej książce, kto czytał może się ze mną zgodzi, a kto nie czytał, niech wykorzysta długi weekend czerwcowy i wybierze się w niesamowitą podróż z bohaterami Murakami(ego).
    Pozdrawiam
    danson :)

    Lubię

  23. Dlaczego Murakami zwrócił moją uwagę? Od kilku osób słyszałam, na kilku blogach czytałam, jaki to świetny pisarz, jak pięknie kreuje swój świat i maluje obrazy słowami. Dlaczego do tej pory nie czytałam Murakamiego? Bo nie było okazji. Może teraz będzie?

    Lubię

  24. „Rzecz idealna” jest tak rzadko spotykana i tak mało prawdopodobna jak to, że prawdziwy entuzjasta twórczości Murakamiego przejdzie obojętnie obok stoiska z jego nowo wydaną książką.

    Dotyczy to także mnie. Ostatnio przechadzając się między regałami książek zostałam przyciągnięta jak magnes do nowo wydanych tytułów. Wiele nazwisk, ale tylko jedna okładka rzuciła mi się w oczy. Haruki Murakami z wydawnictwa Muza: „Słuchaj pieśni wiatru. Flipper roku 1973”. Bez zastanowienia wzięłam jeden egzemplarz i poszłam do kasy. Zaczęłam czytać i oniemiałam. Murakami trafił nie tylko do mojego serca, ale także do mojej duszy. Nie jestem w stanie powiedzieć, co sprawiło, że uznałam ten tekst za najbliższy ideałowi. Jednakże powiedziałam sobie wtedy w myślach, że gdybym kiedykolwiek musiała zostawić wszystko, co mam i wziąć tylko 3 rzeczy, z pewnością jedną z nich byłaby ta książka.

    Po przeczytaniu całości, nie cofnęłam swoich słów.

    Być może, gdzieś tam naprawdę są rzeczy idealne ;)

    Lubię

  25. oj, ciężki wybór…
    Zakochałam się w Murakami po „Kafce…”, ale książką zbliżoną do Ideału jest chyba dla mnie „Koniec świata i hard-boiled wonderland”.
    Murakamiego uwielbiam za to, że używa absolutnie tylu słów, ile potrzeba. Nie mniej, nie więcej. Jego teksty są zawsze o czymś (choć gdy mija się z ideałem, to pozwala sobie na pewne „odpłynięcia”), zawsze w niezwykłym klimacie, zawsze poruszające wyobraźnię i zmuszające do przemyśleń na temat człowieczej kondycji i związków międzyludzkich.
    W „Końcu świata…” wszystko jest na swoim miejscu. Na szczególną uwagę zasługuje niesamowita korelacja między treścią a formą. Opowiadając o labiryntach, zakrętach Murakami oddaje jednocześnie procesy myślowe człowieka, jego styl sięga aż do zakamarków ludzkiej psychiki. Świadomość przenika się z podświadomością. Połączenie idealne!
    Murakami zbliża się także do ideału, m.in. w „Końcu świata…” dzięki swojemu talentowi do zauważania drobiazgów, rzeczy codziennych i opisywania ich (a także stosunku do nich) w mistrzowski sposób :)

    pozdrawiam,
    kinga

    Lubię

  26. Nie czytałam jeszcze żadnej książki Murakami’ego, co nie oznacza, że nazwisko to słyszę po raz pierwszy! Jest autorem światowej rangi, z którym muszę się zapoznać! Już podczas ostatnich uroczystości związanych z przyznaniem literackiej nagrody Nobla wiele czynników wskazywało, że to jednak jemu przypadnie w udziale to najwyższe wyróżnienie. Zwyciężyła jednak Alice Munro, z której opowiadaniami zdążyłam się już mocno zaprzyjaźnić. Murakami to z pewnością inny nurt, inny sposób pisania i podejmowana tematyka, ale bardzo ciekawi mi, czego zabrakło w jego dorobku, aby stać się laureatem nagrody Nobla. A może była to kwestia szczęścia, którego jemu akurat zabrakło?
    Nie jestem znawcą literatury i moje zdanie może nikomu się nie przydać, ale dla własnego rozwoju i zaspokojenia ciekawości, chciałabym dowiedzieć się, za co autor zyskał tak wielką rzeszę fanów, jak potrafi zaczarować czytelnika i jakie ma sposoby na wciąganie w swój literacki świat?
    Będę bardzo wdzięczna, jeśli pomożecie mi uzupełnić tę haniebną lukę w znajomości światowej sławy pisarzy! :)

    Lubię

  27. Mam nadzieję, że się jeszcze załapię na konkurs (w końcu wciąż jest 26ty ^^;). Moim zdaniem niemalże ideałem jest „Koniec Świata i Hard-Boiled Wonderland”. Może mój osąd jest trochę zakłócony, bo to była moja pierwsza książka Murakamiego, która wciągnęła mnie w jego świat, ale prawda jest taka, że powieść ta idealnie oddaje wszystkie cechy Murakamiego. Oniryczność światów, które kreuje, elementy fantastyczne płynnie przenikające do świata rzeczywistego, motyw przenikania się zaświatów ze światem realnym oraz to, co cenię chyba najbardziej – przedstawienie Japonii nie jako jakiegoś innego dziwnego kraju, tylko tak po prostu, jako miejsca do życia jak każde inne, a jednak niosącego ze sobą jakiś futurystyczny posmak. To jedyna jego książka, która jest trochę sci-fi, a trochę fantasy, ale to wszystko tak dobrze się łączy. jak zawsze pozostaje ten element niedopowiedzenia, brak wyjaśnienia tej historii, która jednocześnie jest tak jasna. To powieść, która można odkrywać po wielokroć. A to jest właśnie cecha idealnej książki.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Martyna

    Lubię

  28. O ile łatwiej byłoby wskazać, który z tekstów autorstwa Harukiego Murakamiego od ideału się oddala. Wiem dobrze, którą powieść nominowałabym w tej kategorii. Ale w drugą stronę?
    Wobec tego muszę zdać się na uczucie od dawna goszczące w moim jestestwie. Pytana o ulubiony utwór Murakamiego często w pierwszym odruchu podaję opowiadania „Pan Żaba ratuje Tokio” ze zbioru opowiadań „Wszystkie dzieci boże tańczą”. Mimo kolejnych lektur, bardziej i mniej udanych, Pan Żaba (nie mieliśmy okazji przejść na „ty”) pozostaje moim faworytem.
    Co jest w tym opowiadaniu takiego, że zbliża się do ideału?
    Pan Żaba czytający „Annę Kareninę”.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s