o tym, że Nowe wciąż otacza, a nawet się rozwija, i o lekturach japońskich tematycznie

jemsushi_herbata

Dziś znad kubka zielonej herbaty. I raczej krótko, bo do recenzji usiąść jeszcze nie mam sił. Ale i te niedługo pojawią się na blogu, na wszystko przyjdzie czas.

O Nowym pisałam na jesieni. Przypomniała mi o tym niedawna przesyłka z czerwoną pieczątką na kopercie „Uwaga! Nowy Murakami”. Swoiste déjà vu. Listonosz uwagi tej chyba jednak nie zauważył, bo wepchnął przesyłkę do skrzynki na siłę, szczerbiąc przy tym kopertę doszczętnie. Książka – na szczęście – pozostała niedraśnięta. I tak nowy/stary Murakami zawitał w moich progach. Kompilacja dwóch pierwszych jego powieści, „Słuchaj pieśni wiatru” i „Flipper roku 1973”. Swoją drogą, zastanawia mnie użycie słowa flipper w miejsce oryginalnego pinball – jakoś to drugie określenie bardziej mi utkwiło w pamięci; w dzieciństwie uwielbiałam tę grę (wszelkie jej odmiany, od tych po(d)ręcznych, przez gry telewizyjne, po ogromne automaty na mieście).

Nowe to nie tylko Murakami. Nowe to przede wszystkim życie, którego namacalną oznaką jest obecność trzytygodniowego Brzdąca. Niby mały i miejsca niewiele zajmuje, a przestawia codzienność do góry nogami, zmuszając do jej całkowitej reorganizacji. Paradoksalnie, znajduję jednak sporo czasu na czytanie. W pierwszych dniach po porodzie (ku zdumieniu najbliższych) rolę „lekkiej” lektury przyjęła książka Piotra Bernardyna „Słońce jeszcze nie wzeszło. Tsunami. Fukushima”. Wkrótce napiszę o niej więcej, tutaj wspomnę krótko, że mimo swej niewielkiej objętości (niespełna 200 stron, wliczając załączniki), to całkiem dobra publikacja na temat wydarzeń z 11 marca 2011 roku – nie narzuca czytelnikowi, co ma o katastrofie i jej przyczynach myśleć, nie pokazuje jednego (wzniosłego) obrazu japońskiego społeczeństwa, przedstawia różne raporty, zdania, opinie. I o to chodzi. Bo jednej i jedynie słusznej prawdy o wydarzeniach z tamtego czasu, o ich przyczynach i skutkach, długo nie poznamy. Tak to już z historią jest.

Za Murakamiego chciałabym się teraz wziąć, bo pogoda (ciepła, leniwa) ku temu bardzo sprzyja, postanowiłam sobie jednak doczytać wpierw „Rekina z parku Yoyogi” Joanny Bator. Tak, dokładnie, przyszedł czas, bym zapoznała się szerzej z twórczością tej pani, choćby (zwłaszcza?) w obrębie jej tekstów (około)japońskich. O tym też wkrótce na blogu.

***

Co u Was Nowego? Jakie lektury, zdarzenia, autorzy? Za dwa dni odbędzie się w Warszawie I. Ogólnopolski Zlot Fanów Murakamiego – wybieracie się może?

8 thoughts on “o tym, że Nowe wciąż otacza, a nawet się rozwija, i o lekturach japońskich tematycznie

  1. @ JaponiaBliżej
    Dziękuję za życzenia:) Mała, póki co, bardzo spokojna – jak już najedzona i przebrana to tylko śpi. Można dużo przy niej zrobić.

    „Zemsta yakuzy” brzmi intrygująco – warta przeczytania?

    Lubię

  2. I od razu wiadomo skąd ta cisza na blogu :) Gratuluję! Niech rośnie duża, zdrowa i da poczytać książki ;) Jeszcze tylko imię zdradź :)

    O „Rekinie…” Bator pisałam całkiem niedawno. Gdybym czytałam raz jeszcze odpuściłabym sobie trzecią część, bo za dużo w książce o samych otaku ;)

    Pozdrawiam

    Lubię

  3. Wow, gratulacje! Nie miałam pojęcia, że masz brzdąca w drodze :). Wszystkiego dobrego!

    Ja odpłynęłam dość daleko od Japonii i przenoszę się w klimaty ukraińskie. Nowego-starego Murakamiego (jeszcze?) nie mam, ale czeka na mnie jeszcze parę jego zupełnie starych powieści. A z drugiej strony, jakoś mi szał na Murakamiego przeszedł i wcale nie wiem, czy w ogóle chciałabym polować na tę nową książkę… Poczekam najpierw na Twoją recenzję :).

    Swoją drogą, „flipper” nie kojarzy mi się z niczym – nie wpadłabym na to, że to to samo, co swojski pinball ;).

    Lubię

  4. Wszystkim dziękuję za miłe słowa!:)

    @PodróżeJaponia
    W takim razie podobnie odbieramy Murakamiego – idealny na duszne, letnie dni;)

    @Gosia Oczko
    Zofia:) Co do Bator, właśnie przedzieram się przez te heterotopie i jakkolwiek tematem otaku kiedyś się interesowałam (jak i mangą, anime i popkulturą japońską ogólnie), to i dla mnie za dużo tego w jednym (roz)dziale; szczególnie, że w dwóch wcześniejszych autorka raczej skakała luźno po tematach i wyglądało, jakby takie właśnie było założenie książki.

    @Aithne89
    Tematy ukraińskie w postaci jednej konkretnej książki, filmu czy może z jakiegoś powodu całościowo przeniosłaś się w te rejony?

    @Luiza
    Pogoda ducha powoli się pojawia;)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s