Bo rzeczy czasem przybierają niespodziewany obrót* [„Olvido znaczy zapomnienie” María Dueñas]

olvido-znaczy-zapomnienie

„Czasem całe nasze życie w jednej chwili wywraca się do góry nogami tak gwałtownie, jak wypadająca z szyn lokomotywa.” (str. 7)

Blanka Perea – czterdziestoparoletnia profesor lingwistyki stosowanej i dydaktyki nauczania języków obcych na uniwersytecie w Madrycie, matka dwóch pełnoletnich już synów. Pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, mąż oznajmia, że już jej nie kocha, i wyprowadza się do innej, dużo młodszej kobiety. W dodatku będzie miał z nią dziecko. Świat Blanki się rozpada, ona natomiast, zamiast od razu stawić wszystkiemu czoła, zamyka się w sobie i wybiera ucieczkę. Jak najdalej, na jak najdłużej. Do Kalifornii, gdzie w ramach stypendium naukowego, w Santa Cecilia, będzie porządkować spuściznę po zmarłym przed trzydziestu laty profesorze hiszpańskiego pochodzenia, Andresie Fontanie.

Andres Fontana – przychodzi na świat w ubogiej wsi w południowej Manchy w drugiej dekadzie XX wieku; jego ojciec jest górnikiem, a przy tym analfabetą, i podobne życie widzi dla syna. Matka, służąca w bogatym domu, której udało się nauczyć liczyć i składać litery, docenia wagę nauki, wie, że dostęp do edukacji i kultury to furtka do lepszego życia. Dlatego nie protestuje, gdy jej pani, doña Manolita, będąca matką chrzestną Andresa (sama nigdy nie mogła mieć dzieci), okupuje chłopca w książki, uczy go manier i zapoznaje ze światem, który nijak nie przystaje do ich codzienności. Wypełnia też ostatnią wolę swej pani i po jej śmierci, wbrew protestom męża, wysyła chłopca do Madrytu, by tam zdobył wykształcenie, a tym samym, szansę awansu społecznego. Chłopiec ma tak długo otrzymywać rentę, jaką zapisała mu matka chrzestna, jak długo będzie się uczył, co też ten ochoczo i owocnie wykorzystuje. Los sprawia, że młodemu Adresowi udaje się wyjechać za granicę, do Ameryki, nigdy już jednak stamtąd nie wróci – historia narodu zmienia plany zarówno jego, jak i wielu mu podobnych. Skupia się na edukacji akademickiej, na historii literatury hiszpańskiej, by z czasem przerzucić swoje zainteresowania na inny grunt, w kierunku misji franciszkańskich zakładanych niegdyś w Kalifornii. Dwadzieścia jeden misji składa się na Królewski Szlak – Fontana jest pewien, że istniała jeszcze jedna, dwudziesta druga misja, Misja Olvido.

Daniel Carter – pochodzi z bogatej rodziny z Wirginii Zachodniej; ojciec jest dentystą, matka dobrze wykształconą panią domu. Oboje widzą dla syna jedyną możliwą ścieżkę kariery: studia medyczne lub studia prawnicze, nic więcej nie wchodzi w rachubę. Ten jednak wybiera literaturę i uniwersytet w Pittsburghu, a co za tym idzie, konieczność pracy na własne utrzymanie i zerwanie kontaktów z rodziną. Z czasem poznaje profesora Fontanę i rozkochuje się w literaturze i języku hiszpańskim, co w ostateczności doprowadza do tego, iż pod koniec lat 50. XX wieku, w wieku lat dwudziestu dwóch, ląduje w Madrycie, na stypendium naukowym, a jego życie na zawsze już związuje się z tym krajem, jego literaturą i dziejami.

Blanca Perea, Andres Fontana, Daniel Carter. Troje ludzi z różnych czasów, różnych miejsc i z innym doświadczeniem życiowym. A jednak, w pewnym momencie i w pewien sposób ich drogi się krzyżują, losy splatają, by napisać wspólną historię. María Dueñas prowadzi swą narrację na trzech torach, naprzemiennie opowiada historię życia trojga różnych ludzi, kreśląc przy tym bardzo wyraźne i wciągające obrazy zmieniającej się historii narodu hiszpańskiego, zarówno tego pozostającego w kraju, jak i tego na (często przymusowej) emigracji. Subtelnie i płynnie opowiada koleje życia swoich bohaterów, ich doświadczenia, trudności, które napotykają, osobiste demony, z którymi się mierzą, by niezauważenie wszystkie te trzy nici wątku spleść w jeden. A czytelnik? Czytelnik daje się ponieść, bo pióro Dueñas ma niesamowite! „Olvido znaczy zapomnienie” to – mówiąc dosadnie – kawał dobrej prozy, wciągająca i przekonująca opowieść o bólu, wybaczeniu, o uwolnieniu się z cierpienia poprzez pozbawione wyrównywania rachunków rozliczenie się z przeszłością. Warta spędzonych nad nią godzin.

______

„Olvido znaczy zapomnienie”
oryg. Misión Olvido (2012)
autor: María Dueñas
przeł. Katarzyna Okrasko
wyd.: MUZA, Warszawa 2014

* Cytat z książki, str. 334

2 thoughts on “Bo rzeczy czasem przybierają niespodziewany obrót* [„Olvido znaczy zapomnienie” María Dueñas]

  1. @ Luiza
    Nie zawsze ciągnie mnie do Japonii, nie zawsze na Daleki Wschód. Czasy się zmieniają, człowiek się zmienia, cóż począć? – uświadomiłam sobie, że albo poszerzę tematykę bloga o nie-azjatyckie podróże, albo zginie on śmiercią naturalną. Decyzję ilustruje powyższy tekst. ;)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s