„Japoński nie gryzie!” (Edgard)

SONY DSC

Co jakiś czas wraca we mnie mocne postanowienie nauczenia się wreszcie języka japońskiego. Chwytam po materiały, z których do tej pory się uczyłam, powtarzam, wiedzę odświeżam, by móc z nauką ruszyć dalej. Niestety, zazwyczaj coś mi staje na drodze i japoński znów idzie w odstawkę. Ostatecznie, pozostaję w zacnym gronie „wiecznie początkujących”, gdzieś na poziomie A0-A1. Odróżnię japoński od chińskiego, zrozumiem proste zdania, usłyszę w zdaniu podmiot, orzeczenie, przynależność, przeczytam też zapis kaną. Ale na tym zasadniczo się kończy – jakkolwiek zasób mojego japońskiego słownictwa z każdym podejściem się poszerza, wciąż jest to kropla w morzu wiedzy.

Jakiś czas temu trafił w moje ręce samouczek „Japoński nie gryzie!” – niewielki objętościowo kurs japońskiego od podstaw, opierający się na metodzie aktywnego zdobywania wiedzy poprzez rozwiązywanie przeróżnych ćwiczeń gramatyczno-leksykalnych. Brzmiało ciekawie, po wstępnym przekartkowaniu – wyglądało również nie najgorzej. Niestety, jak tylko zasiadłam z ołówkiem do nauki, okazało się, że trzymane w ręku wydanie budzi we mnie „zgrzyt” i dość szybko w ruch poszły żółte karteczki samoprzylepne. Ostatecznie, zamiast rzeczywiście skupiać się na przyjemności powtarzania i poszerzania wiedzy, odnotowywałam błędy.

SONY DSC

Plusy

Nigdy nie jest tak, że coś jest złe zupełnie. Samouczek „Japoński nie gryzie!” rzeczywiście mi się spodobał: dwanaście rozdziałów tematycznych, jak pierwsze kontakty, zakupy, rodzina, jedzenie, podróże czy praca, garść wstępnych informacji o języku, piśmie i wymowie, dużo ćwiczeń pomagających doskonalić pisanie hiraganą i katakaną, kilka podstawowych kanji, garść ciekawostek na marginesie – naprawdę jest co pochwalić. W miarę poznawania nowych zwrotów i słów dochodzą krótkie czytanki/dialogi. Ćwiczenia są różnorodne, a gramatyka wyjaśniana w dodatkowych ramkach – na pierwszy rzut oka jest idealnie. Ktokolwiek wpadł na pomysł stworzenia tej serii – czy była to autorka (Agata Jagiełło), czy osoba odpowiedzialna za projekt serii (Berenika Wilczyńska), czy może jeszcze ktoś inny – był to pomysł dobry. Dlaczego zatem zgrzytam zębami, ilekroć biorę książkę do ręki?

SONY DSC

Minusy

Tutaj wybitnie ktoś nawalił przy korekcie. Bo jeśli ja – wiecznie początkująca – jestem w stanie wyłapać ogrom błędów i niedociągnięć, zarówno w ćwiczeniach, tabelach, jak i w kluczu, to dlaczego nie wyłapali ich specjaliści od języka japońskiego, odpowiedzialni za tę publikację? Dlaczego w tabeli zaimków rzeczownych stoją uparcie zaimki wskazujące (już nawet pomijając błąd w ich zapisie)? Dlaczego odpowiedzi do niektórych ćwiczeń nie pojawiają się w kluczu? Dlaczego furigana do kanji „człowiek” stoi obok znaku, a nie nad nim, drobniejszym drukiem? Dlaczego przy tłumaczeniu „dziecko” znajduje się kanji „tata”? Pytań takich pojawia się w trakcie nauki mnóstwo, szkoda przytaczać je tu wszystkie. Ktoś powie, że to w sumie drobne błędy w większości. Ale jak w takim razie ktoś rzeczywiście początkujący ma się poprawnie nauczyć języka? Te niby drobne błędy gdzieś mu się zakodują i trudno będzie je po czasie prostować.

SONY DSC

Wydanie, które mam przed sobą i z którego korzystałam, jest z roku 2011. Pod koniec roku 2012 pojawiło się wydanie II, z płytą CD tym razem. Zerknęłam do niego z ciekawości – część błędów została poprawiona, niestety, nie wszystkie.

Krótko podsumowując, kurs „Japoński nie gryzie!” byłby naprawdę fajną pozycją do samodzielnej nauki podstaw języka, gdyby jakiś korektor wreszcie go solidnie poprawił. Bo takie nagromadzenie niedociągnięć budzi, niestety, nieufność.

______

„Japoński nie gryzie!”
poziom A0-A1
autor: Agata Jagiełło
wyd.: Edgard, Warszawa 2011

12 thoughts on “„Japoński nie gryzie!” (Edgard)

  1. Twoje poprawki w wielu miejscach są błędne. Podręcznik jest w miarę dobry, tylko że jako nauczycielka nie korzystam z niego ponieważ ma mało gramatyki jak na moje wymagania. Moja rada zamiast sobie szkodzić i doszukiwania się błędów zacznij się uczyć ;)

    Lubię

  2. oh, a już zasiałam w sobie ziarno nadziei, że kupię coś, co pomoże mi czegoś się nauczyć poprawnie, startowałam z fiszkami japońskimi ale jak co 2 karteczkę odwracając ją było napisane małym drukiem w nawiasie coś na styl (Japończyk by tak nie powiedział, bo…) w senie nie do końca tak jak na fiszce, to się wkurzyłam i rzuciłam w kąt, bo po co mam się uczyć mówić po japońsku z tych fiszek, jeśli oni tam tak nie mówią? masakra
    Mimo to dziękuję za ten wpis :) pozdrawiam

    Lubię

  3. @ Neveriss
    Zatwierdzam twój komentarz, mimo że nie podałaś żadnego linku do siebie i podpadasz mi pod „krytykę dla faktu krytyki”, nic więcej. Zapytam grzecznie w takim razie, która moja tu (może na zdjęciu widoczna?) poprawka jest błędna? Znak kanji przy tłumaczeniu „dziecko”? A może źle rozumiem inne źródła, i zamiast „kore, sore, are” faktycznie powinno być, jak w podręczniku tym tu stoi, „kono, sono, ano” (w rōmaji do tego: „kone”)? – jako zaimek odnoszący się do rzeczy, a nie jako wskazujący (wskazujący omawiany jest w tabeli kolejnej, na następnej stronie dopiero). Nie rozśmieszaj mnie, proszę. Może po prostu masz w ręku/ miałaś nowsze wydanie, gdzie te błędy częściowo zniknęły. Złośliwe odesłanie mnie do nauki pominę.

    PS. Błędy konsultowane były z kimś, kto akurat japoński zna na poziomie zaawansowanym – nadziwić się nie mógł, że to do druku poszło.

    @ Neko
    A skąd te fiszki były? Osobiście miałam do czynienia z fiszkami wydawnictwa Cztery Głowy i wcale takie złe nie były.

    Lubię

  4. Wprawdzie japońskiego się nie uczę, ale niedawno zaczęłam się uczyć samodzielnie innego języka i podobne uwagi do książek, z których korzystam przyjęłabym z wdzięcznością:) Na razie sama błędów nie zauważyłam, albo mam dobre materiały, albo ciągle za mało wiem;)

    Lubię

  5. @ Małgośka
    Jako germanistka chętnie służę uwagami odnośnie tego języka;) Japońskiego normalnie uczyłam się z innego podręcznika, przygotowanego dla studentów, dla których japoński jest językiem obcym, acz koniecznym. „Japoński nie gryzie!” chwyciłam z zamiarem szybkiej powtórki materiału, który już wcześniej przerabiałam – spodobały mi się ćwiczenia i sympatyczna forma. Rozczarowałam się, ale o tym w notce. Nawet wczoraj specjalnie zerknęłam w empik-u na wersję poprawioną z CD; owszem, te koszmarki ze zdjęć powyżej zniknęły, ale… To jeszcze nie to;)

    A można podpytać, jakiego języka się uczysz?

    Lubię

  6. Szwedzki mnie uwiódł w zeszłym roku, kiedy miałam okazję spędzić kilka miesięcy u Skandynawów. Nie było łatwo, bo chętnie rozmawiali po angielsku, ale troszkę podsłuchałam:) Co ciekawe, kiedy pierwszy raz usłyszałam dłuższe wypowiedzi, pomyślałam, że brzmi jakoś tak azjatycko;)

    Lubię

  7. @ Małgośka
    Szwedzki brzmi pięknie! Znasz może Melissę Horn? Uwielbiam jej piosenki – choć ni w ząb ich nie rozumiem;)

    O, tu przykład, „Sen en Tid Tillbaka”:

    Lubię

  8. Niestety pełno jest na rynku podręczników z błędami. Ja zaczęłam naukę japońskiego z samouczkiem Assimila. 99 lekcji z ciekawymi dialogami. Bardzo mi się podobało, że nie było podziału na tematy typu dom, praca, zakupy, czego nienawidzę i co kojarzy mi się z przygotowaniami do matury. Stopniowo wprowadzana gramatyka i powtórka co siedem lekcji. Jeżeli jakieś zagadnienie nie było wytłumaczone w danej lekcji to przeważnie pojawiało się w którejś z następnych. Moim zdaniem świetnie oswaja z językiem i daje solidne podstawy. Minusem są niestety częste literówki w obu tomach podręcznika, ale nie są na moje niewprawione oko bardzo poważne.
    Na japanesepod101.com mają całkiem ciekawe lekcje, fajnie tłumaczą dlaczego zostało użyte takie słowo a nie inne, stopnie grzeczności i inne niuanse językowe.
    Pozdrawiam, Ewa

    Lubię

  9. @ Ewa
    Z Assimilem nie miałam jeszcze styczności, ale słyszałam wiele pozytywnych opinii na jego temat. Możliwe, że ostatecznie sama też go wypróbuję.

    Dziękuję za link i odwiedziny w ogóle.
    Pozdrawiam również!:)

    Lubię

  10. Hej. Mogłabym prosić o listę błędów w książce ? Na dniach zakupiłam tę z 2012 r. i obecność błędów bardzo mnie zniechęca do nauki. Gdybyś udostępniła wiedzę o lokalizacji błędów w książce, byłabym naprawdę wdzięczna, tak samo jak i inni goście odwiedzający tą stronę i interesujący się tą książką. Mam świadomość, że może to być długa i żmudna praca, ale i tak bardzo proszę *robi kocie oczy*. Pozdrawiam i z góry dziękuję.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s