Azja w prasie: „Voyage” i Tajwan

Tajwan-Voyage2014
„Voyage” nr 03/188 marzec 2014

„Tajwan jest miejscem spotkań. Najlepiej przy herbacie” – czytam w marcowym „Voyage”, we wstępie do artykułu „Ni hao! Witaj gościu!”, i już wiem, że artykuł ten mnie porwie. Tyczyńscy piszą o Tajwanie lekko, płynnie, a jednocześnie wnikliwie, serwując czytelnikowi nie tylko wrażenia smakowo-wizualne (wyłaniające się z bajecznych, mglistych czasem zdjęć i opisów bogatej kuchni wyspiarskiej), ale i minimalną porcję wiedzy historycznej. W sam raz, by zainteresować i rozbudzić chęć poszukiwań własnych.

"Voyage" marzec 2014
(po lewej) Jezioro Słońca i Księżyca, (po prawej) rafa Laomei i plantacja Sheng La

„Tajwan to dla wielu prawdziwsze Chiny od tych na kontynencie. Takie, których nie pozbawiono duszy, serca ani twarzy. Gdzie nie podeptano dziedzictwa i starannie pielęgnuje się guanxi – sieć wzajemnych zobowiązań; gdzie szanuje się starszych, zwierzchność oraz wspólnotę, a stare formy nadal wypełnia treść. Konfucjański model podany na współczesną modłę.” (s. 34)

Poprzez słowo pisane zaglądamy na górską plantację Sheng Le w Alishan, gdzie uprawia się rodzinnie herbatę wulong, zaraz później jednak przenosimy się do Tajpej, a konkretnie do herbaciarni Wistaria Tea House, gdzie w latach 70. XX wieku spotykali się liberalni opozycjoniści, artyści i uczeni, prowadząc rozmowy o tym, jak poprowadzić swój kraj ku demokracji. Czytamy też o początkach Formozy, jak wyspę nazwali portugalscy żeglarze na początku XVI wieku (ilha formosa – „piękna wyspa”), o japońskiej okupacji (której mieszkańcy Tajwanu nie wspominają źle – kojarzy się bowiem z budową mostów, linii kolejowych i dróg), o wojnie domowej, Mao Zedongu i Chiang Kai-sheku. Wizualnie, za sprawą fotografii, poznajemy przylądek Yuliu z jego bajecznymi rzeźbami z nadmorskich skał, powstałymi wskutek działalności wiatru, fal i ruchów tektonicznych, wąwóz Taroko, będący jedną z ważniejszych atrakcji wyspy, czy choćby Jezioro Słońca i Księżyca, którego widok łagodnie uspokaja.

Na koniec, cytując miejscowych, autorzy zapraszają czytelników na nocny targ:

„Nocne targi to esencja Tajwanu (…). Nikt nie chce żyć samotnie, niczym żaba na dnie studni, a tutaj wszyscy możemy być razem. Kto dzieli się strawą, dzieli się sobą”. (s. 40)

Intrygujące słowa, prawda? Warto dać się porwać w tę podróż. Zwłaszcza, że zaraz po lekturze ma się ochotę przejrzeć oferty biur podroży i bukować bilety.

______

„Ni hao! Witaj gościu”, [w:] „Voyage” nr 03/188 marzec 2014, s. 28-43
autorzy tekstu i zdjęć: Joanna i Piotr Tyczyńscy

3 thoughts on “Azja w prasie: „Voyage” i Tajwan

  1. We „Voyage” są ciekawe, długie artykuły, które zachęcają do podróży realnej albo tylko podróży marzeń. Chyba w kioskach jest już numer kwietniowy.

    Lubię

  2. @ Luiza
    Prawda?;) Kusi bardzo.

    @ Nutta
    Tak, dziś właśnie zauważyłam w punkcie z prasą nowy, kwietniowy numer, z Tel Awiwem w roli głównej i Wietnamem – to tak, by wyliczyć choćby azjatyckie akcenty;) Co do artykułów, dokładnie, są długie i wciągające, nie jakoś pobieżnie naskrobane, jak w wielu innych pismach.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s