Nowy. Nie tylko Murakami

Uwaga! Nowy Murakami

Powyższe ujęcie to fragment koperty, która (z zawartością) dotarła do mnie w ostatnich dniach. „Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa” Harukiego Murakamiego. Na książkę czekałam, pieczątka na kopercie była zaskoczeniem. Jak informują materiały prasowe, 600 tysięcy egzemplarzy sprzedanych w Japonii w ciągu pierwszej doby, 1,5 miliona – w ciągu pierwszego tygodnia. Wydanie polskie jest pierwszym tłumaczeniem na język europejski (a trzecim na świecie, po koreańskim i chińskim), natomiast zaliczka, jaką MUZA wpłaciła za prawa do publikacji jest największą, jaką do tej pory wydawnictwo to przeznaczyło na jakikolwiek tytuł. Liczby mówią za siebie i osobliwa pieczątka wywołuje uśmiech zrozumienia. Każdy schiz w obrębie literatury jest dobrym schizem – myślę sobie –  jeśli przyczynia się do promocji czytelnictwa.

Zatem, nowy Murakami na półce i lada moment, jak tylko wywiążę się ze zobowiązań względem (także nowego) Bruczkowskiego, przepadnę w jego lekturze. Tęskniłam. Za jego prozą. Opowiadania, choć niedoczytane spoglądają z regału, chwilowo do mnie nie przemawiają. Zresztą, w ostatnim czasie żadna książka do mnie nie przemawiała, przyznam. Nie przemawiał też świat wirtualny, a dźwięk komputera odrzucał na kilometr. Bywa. Ale jakoś nie potrafię porzucić tego miejsca. Nowy Murakami, nowy Sapkowski – do literatury czytanej dla przyjemności powoli wrócę. Nowe otacza, także w życiu.

torii_17-18

Żeby nie było, że w ostatnich miesiącach nie czytałam nic i nic nie pisałam, wspomnę o tekstach, które pojawiły się w ostatnich numerach „Torii”. Dużo ich nie było, dwie recenzje zaledwie, ale jednak. W numerze czerwcowym (Torii#17) pisałam o książce Martyny Wojciechowskiej „Japonia. Tokio” (National Geographic G+J, 2013) – niewielkiej objętościowo i rozmiarowo „opowiastce” o stolicy Japonii i jej młodych mieszkankach, bardziej skupionych na swoim wyglądzie zewnętrznym, niż na tym, by wreszcie dojrzeć. Odczucia po lekturze miałam podobne, co przy wcześniejszej publikacji z tej serii, „Japonia. Kioto”, niemniej, do sięgnięcia po tytuł nie zniechęcam – tematu wprawdzie nie wyczerpuje, ale może zagwarantować nam przyjemny wieczór. Dla numeru wrześniowego natomiast (Torii#18) popełniłam recenzję wspaniałej publikacji „Japońskie słodycze” Magdaleny Tomaszewskiej-Bolałek (Hanami, 2013) – obszernej, wnikliwej, wieloelementowej i niewątpliwie budzącej apetyt na słodkości. Zachęcam do przeczytania zarówno mojego tekstu (gdyby ktoś wątpił, czy warto po tytuł sięgnąć), jak i samej książki.

***

Co u Was? Też czekacie na jakieś tytuły? A może – jak w moim przypadku – macie ostatnio awersję do wszystkiego, a wokół dzieje się Nowe? Przyznam, że mam spore blogowe zaległości.

4 thoughts on “Nowy. Nie tylko Murakami

  1. @JaponiaBliżej:
    „Sensei i miłość” też bym chciała przeczytać, z uwielbienia do Kawakami. Kozyra pisze świetnie, ale póki co (póki co!) do estetyki zen mnie nie ciągnie, przynajmniej nie na najbliższy czas. Ale skoro zaczęłaś ją czytać, to może podzielisz się wrażeniami?:) Warto sięgnąć czy kolejna taka sama publikacja, jak wszystkie wcześniejsze odnośnie zen?

    Lubię

  2. Nowe bywa męczące. M.in. przez to, że jest Nowe tu i teraz, co chwilę jest Nowe. Jakieś Nowe.
    Jestem ciekawa kolejnej książki Murakamiego. Ale zastanawia mnie jakość przekładu i redakcji (z uwagi na ten pośpiech).

    Lubię

  3. @Luiza:
    Przekład będzie pewnie dobry – jakoś nie miewam zarzutów do Anny Zielińskiej-Elliott. Co do redakcji, hm, zupełnie inna bajka. ;)

    Masz rację. Nowe bywa męczące. I mnie męczyło dłuższy czas, teraz powoli je oswajam. Niektórzy uwielbiają Nowe, a mnie jakoś bliżej do Pewnego i Oswojonego.

    Łapką macham. :)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s