Opowieść o cytrze [„Naga cytra” Shan Sa]

Shan Sa, photo © Catherine GabrolShan Sa*- francuska pisarka chińskiego pochodzenia. Urodziła się w roku 1972 w Pekinie jako Yan Ni; jej pseudonim „Shan Sa” nawiązuje do wiersza poety z dynastii Tang (618-907), Bai Yuyi. Gdy miała lat osiem**, na rynku ukazał się pierwszy zbiór jej poezji (w języku chińskim jeszcze), po nim wydano następne trzy. Była literackim fenomenem w swoim kraju, w wieku lat 14 stała się najmłodszym członkiem Beijing Writers’ Association. Krótko po krwawo stłumionych protestach na Placu Tian’anmen z dnia 4 czerwca 1989 roku, w których również brała udział, wyjechała za ojcem do Francji. Tam zdała maturę i skończyła studia filozoficzne, kształcąc się jednocześnie w zakresie sztuki (pociągały ją malarstwo i kaligrafia). Ojca jej, wykładającego na Uniwersytecie Sorbona, zmuszono do powrotu do Chin, ona została we Francji, w Paryżu. W 1997 roku wydała pierwszą swoją powieść, Brama Niebiańskiego Spokoju, zaś w roku 2001, za Dziewczynę grającą w Go, otrzymała Prix Goncourt des lycéens, nagrodę przyznawaną najlepszej powieści napisanej w języku francuskim.

– Naga cytra –

W IV n. e. Cesarstwo Chińskie, w wyniku najazdu ludów koczowniczych Xianbei, Xongnu, Di i Quiang (w powieści występujące pod nazwą Jiang), zostało podzielone na dwie części: Chińczycy uciekli z terytorium północnego na południe od rzeki Jangcy, skupiając się wokół Cesarza, Syna Niebios, zaś na północy kraju osiedliły się ludy koczownicze, przyjmując administrację i pismo chińskie i tworząc nowe królestwa. Jak można się łatwo domyśleć, Północ z Południem nie żyła w zgodzie i toczyła nieustające, ciągnące się pokoleniami walki. Wydarzenia te są tłem dla pierwszej historii zawartej w powieści „Naga cytra”, dla losów arystokratki z Południa, w której rodzinie nie angażowano się w politykę i walki, ale zajmowano się sztuką, muzyką, poezją, kontemplowaniem piękna świata ich otaczającego, a która zmuszona zostaje do poślubienia Liu, kapitana cesarskiego wojska, mężczyzny niższego statusem, pochodzącego z ludu Xianbei (i jednocześnie mordercy jej ojca). Ona godzi się ze swym losem; zostawiając za sobą wszystko, podąża za nim, zabierając jedynie należącą niegdyś do jej ojca cytrę pani Cai Yan, on zaś okazuje się mieć ambicje, pnąc się w wojskowej karierze coraz wyżej. Spokojny świat sztuki, w jakim wyrosła, zastąpiony zostanie światem zbrodni, intryg i spisków. Czy się w nim odnajdzie? Czy władza zdobywana siłą idzie w parze ze zwykłym szczęściem?

Druga historia rozgrywa się dwieście lat później, w roku 581. Jej bohaterem jest Shen Feng, młody lutnik. Potrzebując pieniędzy na utrzymanie siebie i swego starzejącego się mistrza, decyduje się wraz z przyjacielem okraść grób pewnej arystokratki pochowanej skromnie na buddyjskim cmentarzu. Okazuje się, że w grobowcu brak jakichkolwiek kosztowności, Shen Feng zabiera więc wieko trumny, z którego ma zamiar wykonać zamówioną przez bogatego antykwariusza cytrę, kopię instrumentu należącego do pani Cai Yan, pochodzącej z dynastii Han (206 p.n.e. – 220 n.e.) autorki znakomitych poematów i suit. Mistrz Shena Fenga odchodzi na Północ, wraca do swego kraju – wywodzi się bowiem z ludu Xianbei – a młody lutnik zostaje sam. Następują po sobie kolejne wydarzenia: Shen Feng jest poszukiwany w związku z grabieżą grobowca, natomiast z drewna trumny uwalnia się duch pięknej arystokratki sprzed 200 lat, która – podobnie jak on – całą sobą ukochała i rozumiała dźwięk cytry.

Trzecia, bardzo zresztą krótka historia, obejmuje czasy nam współczesne, a jego bohaterką jest Zhang Tsue, młoda uczennica szkoły muzycznej, grająca na siedmiostrunowej cytrze.

Czas jest muzyką.” (str. 271)

Elementem, który przenika wszystkie te historie, spaja je ze sobą, pokonując barierę czasu i przestrzeni, jest dźwięk cytry. Muzyka wygrywana na cytrze zdaje się łączyć ze sobą teraźniejszość, przeszłość i przyszłość; zlewając się w głosy natury, tworzy nieskończoną całość.

(…) cytra nie znajduje swojego miejsca w orkiestrze. Ucieka przed tłumem, nie godzi się, by słuchał jej byle kto. Cytra jest początkiem człowieka, a nie ozdobą jego talentu. Cytra nie gra dla rozrywki, ona budzi refleksję. Człowiek mądry gra na cytrze dla siebie, z dala od towarzystwa. Cytra kształtuje umysł, oczyszcza serce, wysubtelnia gust, wykluwa charakter, zmienia osobowość. Przyjemność, jaką daje, jest umiarkowana, bo jest nie do opisania i nieuchwytna. (…) Życie jest snem. Cytra ożywia umysł i rozprasza złudzenia.” (str. 146)

Czytając „Nagą cytrę”, niejednokrotnie przychodziła mi na myśl inna powieść, na pierwszy rzut oka zupełnie odmienna, „47 samuraj” Stephena Huntera. Była to opowieść o mieczu; to miecz był jej głównym bohaterem, nadającym rytm całej historii. Tutaj bohaterką jest cytra.

Miecz tnie i zabija. Cytra myśli i oddycha. Cytra nie jest ekspansją siły, ale jej unicestwieniem.” (str. 146)

Proza Shan Sa, pełna ulotności i bogatych metafor, jest piękna i subtelna. Zachwyca. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdemu przypadnie do gustu. Miejscami czyta się ją jak poezję; obrazy, nawet te przedstawiające wojny, bitwy, spiski, przesuwają się przed oczyma czytelnika leniwie, nieśpiesznie, płynnie przechodząc jeden w drugi. Nie każdy jednak lubi poezję, prawda?

______

„Naga cytra”
oryg.: La Cithare nue (2010)
autor: Shan Sa
przeł.: Krystyna Sławińska
wyd.: MUZA, Warszawa 2011

* Shān Sà, w tekście zachowuję zapis uproszczony, stosowany przez wydawnictwa; nazwisko poprzedza imię;
** niektóre źródła wskazują na wiek 10 lat

4 thoughts on “Opowieść o cytrze [„Naga cytra” Shan Sa]

  1. No popatrz. Ty w „Nagiej cytrze” dostrzegasz poetyckość. Ja właśnie przeczytałam tej autorki „Konspiratorów” i mogę śmiało powiedzieć, że tam poetyckości nie ma w ogóle. Tematyka jest współczesna i to pewnie nadało rytm książce. Przyznam, że zaciekawiła mnie autorka. Najwidoczniej potrafi operować różnymi stylami i umiejętnie stosuje właściwe danej tematyce środki artystyczne.

    Lubię

  2. Myslę, że aby dobrze zrozumiec tą książkę, trzeba nieco siegnąć do historii Chin… poznać tamte czasy i „ekwiwalent kulturowy”. W dawnych chinach instrumenty takie jak Guzheng, Pipa i Cytra, były uważana za bardzo „szlacheckie” i dostępne tylko dla niektórych. W każdej ze strun cytry zaklęty był „duch emocji”, a umiejętnośc ich wydobywania stanowiła o tym czy ktoś osiagnął poziom mistrzowski w profesji gry na instrumencie. Ale to, tak na marginesie jako mała dygresja :)

    Przychylam się do stwierdzenia, że ksiązka ta jest bardzo „poetycka”

    Lubię

  3. @Luiza: Dokładnie, z poezją. I to taką starochińską;)

    @Matylda: Może tak właśnie jest, może autorka operuje językiem w zależności od tematu historii i czasu, w jakim się ona rozgrywa. Z przyjemnością to sprawdzę na innych jej powieściach.

    @Paul: Ależ o znaczeniu każdej z poszczególnych siedmiu strun (pięciu pierwszych i dwóch dodanych później) jak najbardziej jest wzmianka w książce, na stronie 145!:) To jednak długi cytat, więc z niego zrezygnowałam. Shan Sa w „Nagiej cytrze” dość dokładnie nakreśliła tło historyczne (historyczno-kulturowe), takie mam wrażenie.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s