Mistyfikacje pamięci [„Miłość na marginesie” Yōko Ogawa]

Myślę, że moje uszy potrzebują czegoś, co nie ma kolców. Potrzebują wspomnień, które czas wypieścił i pozbawił cierni. Takich, które mnie nigdy nie zraniły. Które nie pozostawiły po sobie blizn ani bólu. Musiałam swoje uszy bardzo źle traktować i one same postanowiły o siebie zadbać.” (str. 173)

Pewnego poranka narratorka budzi się, słysząc wyraźnie dźwięk fletu, choć nikt ani w domu, ani na zewnątrz na nim nie gra. Dzień wcześniej zostawił ją mąż, cztery miesiące później odwiedzi ją w klinice otolaryngologicznej (do której trafi ona po raz drugi) i wręczy jej papiery rozwodowe. Gdy miała lat trzynaście, miała bliskiego przyjaciela, swoją pierwszą miłość. Grywał jej na skrzypcach. Raz, w deszczowy dzień, trafili przypadkiem do muzeum i widzieli aparat słuchowy Beethovena. Trzynastoletni chłopiec, choć znała go także wcześniej, na zawsze pozostał Trzynastoletnim Chłopcem, nigdy (w jej wspomnieniach) nie dorósł. Zniknął zaraz po tym, jak oglądali razem aparat słuchowy w osobliwym muzeum. Między jednym a drugim pobytem w klinice, w życiu narratorki pojawia się Y, stenograf. Swymi wysmukłymi dłońmi, wprawnymi ruchami, spisuje pismem stenograficznym – które jej się tak bardzo podoba – wspomnienia narratorki. Dlaczego nikt zdaje się nie dostrzegać Y? Dlaczego zdaje się on pozostawać zawsze w cieniu, ignorowany przez wszystkich z wyjątkiem narratorki? W dniu swoich urodzin, jakiś czas po opuszczeniu kliniki, w najmroźniejszy dzień zimy, nocą, narratorka raz jeszcze trafi do osobliwego muzeum ze wspomnień i raz jeszcze przyglądać się będzie aparatowi słuchowemu Beethovena umieszczonemu w szklanej gablocie. Czy dyktowanie luźnych wspomnień stenografowi pomoże jej zrozumieć, co się dzieje i dlaczego słyszy ona te wszystkie dźwięki, których najwyraźniej nie ma? Czy uczucie, którym obdarzy Y, to miłość? Kim właściwie jest Y?

Zaplątałaś się we własnych wspomnieniach. Zwykle wspomnienia powstają później. Układają się warstwami za nami, jak cień. A u ciebie, poprzez twoje uszy, wymknęły się do przodu. Albo na odwrót, to ty zostałaś w tyle. Tego dokładnie nie wiem, ale nie musisz się martwić. Po prostu ty i twoja pamięć trochę się wymieszałyście. To nic wielkiego.” (str. 200)

Nie pamiętamy wszystkiego, co się wydarzyło – a przynajmniej nie mamy tego w pamięci podręcznej – tego jesteśmy raczej pewni. Ale – czy wszystko, co pamiętamy, wydarzyło się naprawdę? Do jakiego stopnia możemy ufać swojej pamięci? Na ile zbiera ona fakty, a na ile przypadkowe obrazy (nie ważne, autentyczne, czy też dopowiedziane przez wyobraźnię), dodaje do nich emocje, słowa i tworzy swoistą mozaikę na pograniczu jawy i snu? Nasze wspomnienia mają tendencję do mistyfikacji, fałszowania, zmiany kolejności wydarzeń i ich wydźwięku. Podświadomość często wypiera wręcz przykre zdarzania, tworząc coś w stylu warstwy ochronnej.

Istotnie, choroba rodzi się w psychice, a kiedy się rozwinie, nasze życie zaczyna jej podlegać. Nie ma choroby, której źródła nie dałoby się znaleźć w psychice.” (str. 18)

Yōko Ogawa stworzyła powieść piękną i subtelną, aczkolwiek nie idealną. Brakuje mi czegoś w zakończeniu, pewnego wyjaśnienia, dopowiedzenia niektórych zdarzeń – zbyt dużo (myśli, przyczyn, skutków) pozostaje w swoistym zawieszeniu, zależnych tylko i wyłącznie od interpretacji czytelnika. Może to irytować, a i zniechęcać. Z pewnością też „Miłość na marginesie” nie jest książką dla czytelników lubiących akcję, dynamikę, bogactwo postaci i świata, który je otacza. Ogawa napisała książkę dość  – że tak powiem – leniwą, okrojoną z bohaterów i świata przedstawionego do absolutnego minimum. W centrum podanej nam historii jest narratorka, jej odczucia, przeżycia – i to bardziej wewnętrzne niż zewnętrzne – natomiast niewiele dowiemy się o świecie, który ją otacza, ani o ludziach, którzy pojawiają się na jej drodze. Ba! To, czego się dowiemy, niekoniecznie okaże się prawdziwe. Niemniej, mnie powieść urzekła, zaintrygowała. Przynajmniej na tyle, by sięgnąć po kolejne utwory tejże pisarki.

______

„Miłość na marginesie”
oryg. Yohaku no ai (1991)
autor: Yōko Ogawa
przeł.: Anna Horikoshi
wyd.: W.A.B., Warszawa 2011

4 thoughts on “Mistyfikacje pamięci [„Miłość na marginesie” Yōko Ogawa]

  1. @Luiza: Jak akwarela? Tak, być może tak. Wydarzenia i ich kolejność są w tej książce bardzo rozmyte. Z początku może nam się wydawać, że rozumiemy, co się dzieje, by w połowie zauważyć, jak bardzo się myliliśmy – już o końcówce nie wspominając. Wielu osobom ta książka się nie spodobała – widzę to po różnych wpisach na blogach – mnie jednak coś w niej ujęło. Coś, co wymyka się słowom;)

    Lubię

  2. Witaj, cieszę się, że trafiłam do Twojego kącika. Widzę tu mnóstwo cennych dla siebie informacji. Zafascynowana literaturą azjatycką czuję, jak gdybym odnalazła tu kubełek ze złotem (ten z końca tęczy), w wolnej chwili przyjrzę się bliżej zawartości, ale już czuję, że będziesz mnie często gościła :)
    pozdrawiam

    Lubię

  3. @Kinga: Witam serdecznie i dziękuję za ciepłe słowa!:) a skoro tak lubisz literaturę azjatycką, to polecam Ci również zajrzeć do Luizy (link powyżej), pisze dużo, często i wnikliwie, z akcentem sporym na literaturę azjatycką. Pozdrawiam!

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s