‚kawaii’ jako (współczesna) kategoria estetyczna

„[kawaii] – oto słowo klucz do japońskiej kultury współczesnej. Można je przetłumaczyć jako »śliczny, słodki«. Dla mnie jednak pozostało zagadką rozróżnianie rzeczy kawaii od kawaikunai (nie-kawaii). I tak, kawaii będzie ładna suknia ślubna, mały piesek, przeróżne gadżety związane z postaciami z japońskich komiksów manga, małe dzieci i wszystkie przedmioty z nimi związane, ale także małe owady i ślimaki. Kawaikunai są natomiast róże, kimona, duże zwierzęta, piękne widoki itp. Róże i kimona są kirei, czyli piękne, a to nie jest wyraz, który określa rzeczy pożądane przez młode Japonki. (…) Cudzoziemiec, który teraz odwiedzi ten kraj, będzie miał duże problemy z odnalezieniem stylistyki charakterystycznej dla tradycyjnych gałęzi sztuki. Dla dzisiejszej Japonii, zdominowanej przez kulturę masową, charakterystyczna stała się bowiem zupełnie nowa kategoria estetyczna – właśnie kawaii. (…) Wydaje się jednak, że w przeciwieństwie do tradycyjnych wartości, jak aware – patos rzeczy, yūgen – tajemna głębia, wabi – piękno ubóstwa czy sabi – piękno patyny, kawaii nie niesie ze sobą już tak wielu znaczeń etyczno-moralnych i jest raczej określeniem powierzchownym, materialnym.”

______

za: Iga Rutkowska, W Kawagoe. Antropolog wobec życia codziennego Japończyków, Trio, Warszawa 2006, str. 107-108

11 thoughts on “‚kawaii’ jako (współczesna) kategoria estetyczna

  1. to teraz się czuję zbita z pantałyku… U nas też się zmienia słownictwo… już na szczęście zelżało „to określenie” na coś super extra, a część ekspertów uważała to za przekleństwo.
    Hmm… wszystko co małe i słodkie jest kawaii…myślałam, że ta klasyfikacja jest trochę inna… ale myliłam się ^.^

    Lubię

  2. @Nathalienn: Za przekleństwo? Kawaii? Cóż za eksperci na to wpadli?;) Mnie kawaii zawsze kojarzyło się z czymś małym, słodkim, błyszczącym, pstrokatym, wpisanym w popkulturę, infantylnym, a już najlepiej wszystkie te określenia wzięte w pakiet. Zawsze stało to w niejakiej opozycji do pojęcia piękne.

    @Luiza: No właśnie, ślimaki są kawaii? Też bym nie wpadła. Chyba, że nie ma się tu na myśli naszych szarych winniczków, ale takie malutkie, kolorowe;) Poza tym, jakby się tak im przyjrzeć, są malutkie (zwłaszcza te japońskie), mają śmieszne czułki, które się chowają, mięciutkie ciałko – może i są śliczne?;)

    Lubię

  3. W rzeczy samej, piękno nie kryje się w rzeczach samych ;)
    Tylko w naszych wyobrażeniach o nich, (które wspomaga gra cienia i światła między nimi).

    PS. Czy gra cienia nie jest tym samym, czym gra światła?

    Lubię

  4. @Logos Amicus: Nie, myślę, iż gra cienia nie jest tym samym, czym gra światła; jest między nimi subtelna, ledwie zauważalna różnica wprawdzie, ale jednak jest. Tutaj zapewne (u Tanizakiego) chodziło jednak o grę pomiędzy światłem a cieniem/mrokiem, ich wzajemne przenikanie się tudzież przepychanie, zwodzenie – trudno mi znaleźć w tej chwili odpowiednie określenie.

    Pozdrawiam:)

    Lubię

  5. Widzę, że cytuje pani moją „ulubioną” książkę z serii Biblioteki Fundacji im. Takashimy. Szkoda, że pominęła pani część zdań w tym akapicie, gdyż szczególnie zdanie pomiędzy „… zupełnie nowa kategoria estetyczna – właśnie kawaii.” a „Wydaje się jednak, że w przeciwieństwie…” jest szalenie interesujące i dużo mówi o tej książce. To zdanie to mianowicie: „Nie doczekała się ona jeszcze, niestety analizy naukowej.”

    Cały ten fragment brzmi:
    „Dla dzisiejszej Japonii, zdominowanej przez kulturę masową, charakterystyczna stała się bowiem zupełnie nowa kategoria estetyczna – właśnie kawaii. Nie doczekała się ona jeszcze, niestety analizy naukowej. Wydaje się jednak, że w przeciwieństwie do tradycyjnych wartości, jak aware – patos rzeczy, yūgen – tajemna głębia, wabi – piękno ubóstwa czy sabi – piękno patyny, kawaii nie niesie ze sobą już tak wielu znaczeń etyczno-moralnych i jest raczej określeniem powierzchownym, materialnym.”

    To zdanie, pomijając inne jej mankamenty, podważa jakość tej publikacji z 2006 roku.

    O teoriach związanych z „kawaii” przeczytałam kilka zdań pierwszy raz w 2002 roku w anglojęzycznym wydaniu „Dogs and Daemons” Alexa Kerra (PENGUIN Current Events, 2001). Na stronie 312 powołuje się on na książkę Fukudy Kazui „Naze Nihonjin ha kakumo yochi ni natta no ka” ( なぜ日本人はかくも幼稚になったのか z 1996 roku), którą podaje jako przykład panującej dyskusji w Japonii właśnie na temat „kawaii”, sugerując, że jest to jeżeli nie naukowa dyskusja, to przynajmniej poważna publicystyczna – nie wiem jaki dokładnie charakter ma ta konkretna książka Fukudy (naukowy, popularno naukowy czy eseistyczny) i nie szczególnie chce mi się tego szukać. W 2004 roku na polskim rynku pojawia się „Japoński Wachlarz”, który jest książką bardzo mocno opartą na zachodnio-języcznych publikacjach, gdyż autorka nie zna japońskiego. W tej książce pani Bator próbuje znaleźć kontekst naukowy dla swoich obserwacji z pobytu w Japonii, czasami lepiej czasami gorzej jej to wychodzi. Niemniej już w 2004 roku osoba nieznająca japońskiego, ani nie mająca wykształcenia japonistycznego mogła na podstawie źródeł w znanych jej językach zachodnich napisać obszerny rozdział o różnych aspektach „kawaii”.

    Dużo dat i publikacji więc uporządkujmy to chronologicznie:
    1. Lata 90te – dyskusja w Japonii o „kawaii” (przykład: książka z 1996 roku)
    2. 2001 rok „Psy i Demony” Alexa Kerra w języku zachodnim (angielskim) wspomina o powyższej dyskusji
    3. 2004 rok „Japoński Wachlarz” Joanny Bator – książka publicystyczna/eseistyczna napisana po polsku, przez osobę, która nie zna Japońskiego.

    4. 2006 rok „W Kawagoe”, gdzie autorka pisze: „Nie doczekała się ona jeszcze, niestety analizy naukowej.”

    Fascynujące po prostu. Minęło 10 lat odkąd ktoś już wydał książkę odnoszącą się do tego zagadnienia (być może jeszcze wcześniej inni wydali inne książki, kto wie) i jakoś nie ma na rynku nic czym mogłaby się pani Rutkowska posłużyć w bibliografii/przypisach.
    Chociaż może autorce chodziło o Polską japonistykę, która jeszcze wtedy nie pokusiła się o analizę? Jeżeli tak, to bardzo nieprecyzyjnie się wyraziła.
    A może po prostu nie zadbała o poszukanie odpowiedniej bibliografii do tego fragmentu swojej pracy magisterskiej?
    Trzecia możliwość jest najmniej przyjemna. W końcu autorka mogła świadomie wstawić to zdanie, by dodać oryginalności swoim przemyśleniom o kategorii estetycznej „kawaii”, które to zagadnienie jest swoją drogą bardzo ciekawe.

    Lubię

  6. @Pillowscrapbook: Uhm, pominęłam ten fragment. Nie, żeby jakoś celowo, cytat jednak wstawiłam po prostu odnośnie wartości kawaii; wyjaśnił ją w kilku słowach, więc resztę sobie darowałam – tak to bywa z cytatami, w danej chwili chodził mi po głowie;)

    Zdaje się, że rozumiem powód wzięcia w cudzysłów owego „ulubiona”. Iga Rutkowska wzięła się za ciekawy temat, pisząc swą pracę, zbyt mało go jednak zgłębiła, takie miałam wrażenie podczas lektury. I już nawet nie o samą wartość kawaii chodzi, ale i o temat ślubów/wesel, któremu ponoć książkę swą poświęciła. Jakby całkiem zapominając o wiedzy, którą musiała przecież zdobyć wcześniej, napisała pracę, jakby pisała ją tylko i wyłącznie z punktu widzenia obcokrajowca nieznającego Japonii, który widzi, ale nie rozumie. Szkoda, bo temat interesujący, a nieczęsto (w Polsce) poruszany.

    Lubię

  7. Japonia ma swój urok i nawet rzeczy, które u nas nie są kawaii, u nich są, jak wspomniane małe owady. Myślę, że to rozróżnienie wynika poniekąd z pewnego podziału wiekowego. Małe dziewczynki i nastolatki ubierają się kawaii i takie noszenie się im odpowiada, zaś dojrzała kobieta będzie patrzyć już w kategoriach kirei.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s