„Eros w kimonie. Świat niezwykłych rozkoszy” – Francesco Morena

O seksie w Polsce się nie mówi. Można o nim czytać (w czasopismach i poradnikach), można słuchać (u psychologa lub w filmach) lub oglądać (też w filmach), można odwiedzać odpowiednio w temacie wyposażone sklepiki (bywają nie tylko w zakamarkach ulic, ale i zdobią te główne), fantazjować, praktykować i odkrywać. Ale SIĘ NIE MÓWI. Mimo rewolucji seksualnej i zniesienia tematów tabu. Nie wypada. Setki lat chrystianizacji, zapoczątkowanej przez Mieszka I w wieku X, zrobiło swoje. Krzyżyk nad łóżkiem, bierność i nie waż się, kobieto, pisnąć, że ci dobrze, bo wyjdzie, żeś rozwiązła. Szczerze mówiąc, w świadomości ogółu niewiele się zmieniło. Przed (przymusową) chrystianizacją mieliśmy swoich bogów, swoje święta i swoje przyjemności (oj, gdyby tak przywrócić Noc Kupały!). Zrezygnowaliśmy z jawnej radości płynącej z zaspokajania jednej z podstawowych (fizjologicznych) potrzeb, a teraz dziwimy się, że tyle w nas frustracji jako w narodzie. Ale to tak między nami.

Japonia (przynajmniej do nastania epoki Meiji i przejęcia wzorców ze schrystianizowanego Zachodu) nie czyniła z seksualności tematu tabu, ba!, jest to jedyny kraj (albo jeden z niewielu, nie znam się na wszystkich), który źródeł (mitologicznych) swego powstania upatruje nie w magicznej mocy stwórczej (gdzie coś z niczego powstaje, ot, słowo się rzekło i jest), ale w akcie seksualnym właśnie. I aż miło się o tym czyta!

A przeczytać można w jednej z nowszych pozycji Wydawnictwa Arkady, „Eros w kimonie” Francesco Moreny, którą z czystym sumieniem polecam. Każdemu, kto nie oblewa się pąsem na hasło seks i nie odwraca się z obrzydzeniem od obrazów shunga.

***

Recenzję książki przeczytać można w Torii#09 (czasopismo dostępne w salonach Empik, Ruch i sklepach internetowych).

______

„Eros w kimonie. Świat niezwykłych rozkoszy”
oryg. Erotismo Giapponese. I piaceri segreti (2009)
autor: Francesco Morena
przeł.: Anna Cieśla
wyd.: Wydawnictwo Arkady, Warszawa 2011

9 thoughts on “„Eros w kimonie. Świat niezwykłych rozkoszy” – Francesco Morena

  1. O! pięknie, będę musiała sięgnąć, poczytam sobie z małżem ;P
    Ja zaliczam się do tych u których nie ma w domu ani krzyża, ani obrazka „świętego”… ;P Chociaż coś w tym jest, że czasem zalewam się rumieńcem na niektóre zwroty, ale mam na tyle (jakby to niektórzy powiedzieli) „wyuzdanych” przyjaciół, że gadamy na takie tematy przy piwku… fajnie tak usiąść w 4 małżeństwa i pogadać ;P czasem takie wychodzą rzeczy, że nasz stereotypowy katolik 10 razy by się przeżegnał ;) pozdrawiam!

    Lubię

  2. Skoro polecasz, to zapisuję i jak będzie okazja – zapoznam się. Często piszesz dla Torii? Nie miałam w rękach ani jednego ich numeru, choć od dawna się ten magazyn przewija w tle tego, co czytam na blogach.

    Lubię

  3. @Luiza: Więc nic, tylko sięgaj po album;) Najciekawsze, powiem ci, są fragmenty oryginalnych tekstów, takiej, dajmy na to, Kwintesencji medycyny chociażby;)

    @Nathalienn: Myślę, że czwórka małżeństwa nie musi być, wystarczy czwórka sprawdzonych przyjaciół, stan cywilny dowolny;) Pozdrawiam również!

    @Marakyo: Cena wysoka, fakt, ale jak na album to nie taka znowu straszna.

    @Mandżuria: Od dwóch lat regularnie. A czytam od pierwszego numeru i obserwuję, jak ślicznie się rozwija. Polecam (choćby) zerknąć!:)

    Lubię

  4. Jak na moja biedną, studencką i wytrzepaną dokumentnie z funduszy kieszeń to cena wręcz astronomiczna XD

    Twoja propozycja pożyczenia książki dalej aktualna? Sesja wreszcie skończona więc więcej wolnego czasu ;)

    Lubię

  5. Taaa, skąd ja znam podejście do „tych spraw” głównie z perspektywy studenta kultury Japonii… O shunga napisałam jedną pracę, teraz kolejna czeka na obronę i szczerze mówiąc boję się tej obrony… Praca chyba wyszła mi nieźle, ale to przecież TAKI NIEPRZYZWOITY TEMAT… Dramat. Nawet w środowisku poważnych wykładowców, którzy powinni być bezstronni zdażają się tacy, dla których seksualność Japończyków powinna zostać białą plamą na kartach historii i kultury. Bo przecież NIE WYPADA badać TAKICH rzeczy i o nich pisać poważne prace naukowe. Dlatego boję się, że będę mieć przerąbane, jako naczelny zboczeniec na studiach.

    Lubię

  6. @Valka: Ale przynajmniej zostaniesz zapamiętana!;D A ja Twoją pracę chętnie bym przeczytała, bo mnie temat interesuje wyjątkowo;) I nie zwracaj uwagi na wykładowców – konserwatyści zawsze gdzieś się znajdą, gotowi zatruwać nam życie; nie da się ich uniknąć, można tylko przejść obok i ręką machnąć;)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s