„47. samuraj” – Stephen Hunter

– Dobrze, więc mamy czterdziestu komandosów z sił samoobrony, majora Fujikawę i czterech Koreańczyków. Razem czterdzieści pięć.
– Wystarczy – ocenił Bob.
– Niezupełnie. Zapomniałeś o kimś jeszcze.
– O kim?
– O mnie.
– Okada…
– Nawet nie zaczynaj, wsioku. Nawet nie próbuj. Nie będę siedziała w domu i zajmowała się pieczeniem ciastek, podczas gdy ty będziesz niszczył moją karierę.
– Jesteś zbyt uparta, żeby się z tobą kłócić.
– Czterdzieści sześć – powiedziała. – Do szczęśliwej liczby brakuje nam jeszcze kogoś. O kim to ja zapomniałam? Ach, tak. O tobie. Jesteś czterdziestym siódmym samurajem.
(str. 390-391)

Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, gdy tylko otworzyłam kopertę z książką to… dodatki! I wiem, wiem, po okładce, a tym bardziej po dodatkach, oceniać się nie powinno, ale po prostu przepadłam. Zachwyciłam się całkiem. Proste uwielbienie piękna kazało mi spojrzeć na powieść Huntera przyjaźniej. Przyznam bowiem, iż opis na tylnej stronie okładki nie bardzo mnie zachęcał. Nie, żebym nie lubiła opowieści o samurajach, jednak opowieści o samurajach pisane ręką Amerykanina nie budzą we mnie większego entuzjazmu – i nie ma sensu pytać mnie, dlaczego, po prostu tak jest. Co nie znaczy, że takie omijam. Wracając do Huntera i dodatków, nigdy nie spotkałam się z tym, by do książki wydawnictwo dołączało coś więcej niż zakładkę. A tutaj naprawdę jest czym oko cieszyć! 13 barwnych zdjęć najbardziej znanych japońskich mieczy, 6 widoczków z reprodukcjami obrazów Kuniyoshiego z roku 1853, zdjęcie grobów 47 samurajów i zakładka, nie wspominając już o filmie Akiry Kurosawy „Siedmiu samurajów”, który za niewielką dopłatą można dostać w pakiecie z książką.

Ktoś spyta, a co z powieścią? Powieść, jak już wspomniałam na portalu Lubimy Czytać, okazała się być jedną z najlepszych, jakie przeczytałam w roku 2010. Rozrywka na wysokim poziomie, trzymająca w napięciu do końca. Nie tylko dla pasjonatów mieczy.

Czasami warto zatracić się w drobiazgach. Odcinają człowieka od świata i same stają się całym światem.” (str. 103)

***

Recenzję książki przeczytać można w Torii#08 (czasopismo dostępne w salonach Empik, Ruch i sklepach internetowych).

______

„47. samuraj”
oryg. The 47th samurai (2007)
autor: Stephen Hunter
przeł.: Janusz Ochab
wyd.: Mayfly, Warszawa 2010

7 thoughts on “„47. samuraj” – Stephen Hunter

  1. Zupełnie zapomniałam o tej książce, a teraz dzięki Tobie odżyły wszystkie moje wspomnienia. Była cudowna, jednak miałam pecha czytać ją w eBooku, więc gdy przyszedł mi wreszcie egzemplarz materialny, nie przyjrzałam mu się zbyt uważnie, luźno przekartkowałam, by zachwycić się wydaniem, ale dokładnej liczby zdjęć nie znałam. I zastanawiałam się, co to za film jest dodawany do książki i aż do teraz nie wiedziałam. Dziękuję za uświadomienie mnie. I cieszę się, że Ci się podobała.

    Lubię

  2. @Alina: Do mnie eBooki nie bardzo przemawiają, nie znaczy to jednak, że nigdy po takie nie sięgnę. Widzę na przykład przydatność eBooków podczas dłuższych wyjazdów, gdy niepraktycznym i męczącym jest dźwigać w bagażu kilka książek. Na co dzień jednak, cóż, mam słabość do druku.

    @Luiza: Niektóre książki muszą po prostu odczekać swoje, nie ma innej rady;) A gdy już cię najdzie ochota na czystą rozrywkę na poziomie, bez dwóch zdań polecam Huntera.

    Lubię

  3. Ja zasadniczo też, czytam głównie fantasy, bo jest lekkie. Ale w przypadku Samuraja dostałam do recenzji eBooka, a później, po premierze, miałam otrzymać książkę normalną. Uznałam, że korzystnie ;).

    Lubię

  4. @Outremer: Dokładnie. I jeszcze tak dodam, że gdyby zamiast mieczy, bohaterowie używali tylko i wyłącznie broni palnej, książka nie zwróciłaby tak bardzo mojej uwagi. Mam jednak sentyment do mieczy – cóż począć? – a Hunter zrobił z miecza bohatera głównego, w przelanych przez niego na papier słowach broń ta żyje własnym życiem i pewnie to mnie tak urzekło. Jak niegdyś wiedźmin Sapkowskiego.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s