JLit Book Group: Ryū Murakami, Coin Locker Babies [„Dzieci ze schowka”]

Between 1969 and 1975 in the whole country 68 newborns were found, almost all of them were dead – most of them were left there already after death, the rest of them died in the coin lockers, and those few exceptions that had been found alive later died in a hospital. In other words, only those two have stayed alive.*”

In the summer of 1972 in the Yokohama train station’s coin lockers were found two male newborns. Alive. Both were put in a catholic orphanage run by sisters. Kikuyuki Sekiguchi was found on the 18th of July, Hashio Mizouchi – one day after. In an orphanage both boys were getting on well together and were adopted by Kuwayamas and taken away on a small island on the west coast of Kyūshu. Kiku is strong and aggressive, but he runs fast and is a pole-vaulter, so everybody likes him. Hashi is sickly and timid, he admires his brother and is proud of him, but also is a little bit envious. In the early childhood both boys, advised by a psychiatrist, underwent a therapy consisting in unconsciously hearing a women’s heartbeat. Thanks to this therapy, they managed to calm down the dormant but having a destructive effect energy in them. Short before the 17th birthday Hashi runs away to Tokyo to find his biological mother. Kiku goes after him. Both will never come back on the island. Hashi becomes a popular homosexual singer, whereas Kiku is obsessively searching for a toxic substance named datura in order to take a revenge and destroy the city. Kiku also has a relationship with Anemone, an eccentric model who keeps in her condominium a huge pet crocodile. Both Hashi and Kiku are still unconscious searching for this one soothing sound they were hearing in the hospital.

Reading Coin Locker Babies was not the easiest thing. The world showed by Ryū Murakami is really overwhelming, sad, full of suffering and wrong. There is no place for purity, joy, nah, there is even no place for hope that it can be always better nor for faith that everyone has the right to be happy. Everything here seems to be dirty, sticky, and we begin to like closing our eyes and running away as fast as we can, taking a shower, washing down everything we have seen or touched. To push it far away from us.

Japan shown by Murakami has nothing to do with girls in school uniforms, with colourful disguised young people in Harajuku, fine dressed office ladies or salarymen, with their bows, smiles and common kindness. Murakami takes the lid off a pretty box and looks inside. He gives us a tour of the reformatory, takes us to the worst districts, shows us prostitution, violence, some rules how show business functions, slowly falling into madness and desensitizing to all pain and wrong. He shows us the world without love, the world where the main rule is simply to stay alive.

Although this novel was really gloomy, it hasn’t discouraged me to acknowledge other author’s work. Conversely, it has paid my attention and let me look at the Japanese society from the other, less glorious side.

The novel Coin Locker Babies is expanded, multi-plot, written in a nice but sometimes crude language. But first of all this novel is well though-out. This book differs considerably from the novel Snakes and Earrings by Hitomi Kanehara that was kept in seemingly similar mood and which I was rather sceptical about. In comparison with the previously mentioned book, the novel Coin Locker Babies was about growing up and not only about youth revolt.

In the Miso Soup is waiting already on my shelf, another novel by Ryū Murakami. I let myself to take a breath for a while, so that I could, with an open curiosity, come back once again to his dark and gloomy world.

* (my own translation)

The Japanese Literature Book Group was born out of the wish to read and discuss Japanese literature with others, and by doing so to hopefully gain a deeper understanding of the literature and culture of Japan.

To read the discussion post for this selection click here.
For more information about JLit Book Group, past or upcoming reads click on the button.

______

[PL]

W latach 1969-1975 w całym kraju znaleziono 68 noworodków, niemal wszystkie martwe – większość zostawiono tam już po śmierci, reszta zmarła w schowkach, a te kilka wyjątków, które znaleziono żywe, oddało ducha w szpitalu. Innymi słowy, przeżyło tylko tych dwóch.” (str. 15)

Latem roku 1972 w schowkach dworcowych w Yokohamie znalezione zostają dwa noworodki płci męskiej. Żywe. Oba trafiają do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. Kikuyuki Sekiguchi znaleziony został 18 lipca, Hashio Mizouchi – dzień później. W sierocińcu chłopcy trzymają się razem, razem też zostają adoptowaniu przez małżeństwo Kuwayama i wywiezieni na małą wyspę położoną u zachodnich wybrzeży Kiusiu. Kiku jest silny i agresywny, ze względu jednak na to, że szybko biega i skacze o tyczce, a tym samym odnosi sukcesy w sporcie, jest lubiany. Hashi jest chorowity i strachliwy, podziwia swojego brata, jest z niego dumny, ale i nieco mu zazdrości. We wczesnym dzieciństwie obaj chłopcy, z zalecenia lekarza psychiatry, poddani zostali terapii, polegającej na nieświadomym słuchaniu bicia kobiecego serca. Dzięki tej terapii dało się na pewien czas uśpić drzemiącą w nich, lecz destruktywnie działającą energię. Mając 17 lat, Hashi ucieka do Tokio, by odnaleźć swoją biologiczną matkę. Kiku wyrusza za nim. Żaden z nich nie wróci już na stałe na wyspę. Hashi stanie się popularnym piosenkarzem homoseksualistą, Kiku natomiast obsesyjnie poszukiwał będzie datury, trującej substancji, dzięki której będzie mógł dokonać swoistej zemsty i zniszczyć miasto, zwiąże się też z Anemoną, ekscentryczną modelką, trzymającą w swym apartamencie ogromnego krokodyla. Zarówno Hashi, jak i Kiku podświadomie szukać będą tego jednego, kojącego dźwięku, którego słuchali w szpitalu.

Lektura „Dzieci ze schowka” nie należała do najłatwiejszych. Świat przedstawiany przez Ryū Murakamiego jest ogromnie przytłaczający, smutny, wypełniony cierpieniem i krzywdą. Nie ma tu miejsca na niewinność, radość, ba!, nie ma tu nawet miejsca na nadzieję, że zawsze może być lepiej, ani na wiarę, że każdy człowiek ma prawo do szczęścia. Wszystko tu wydaje się być brudne, lepkie, a my nabieramy ochoty, by zamknąć oczy i czym prędzej stąd uciec, wziąć prysznic, zmyć z siebie to wszystko, co widzieliśmy, czego dotknęliśmy. Odepchnąć to od siebie daleko.

Japonia pokazana przez Ryū Murakamiego nie ma nic wspólnego z uczennicami w mundurkach, z poprzebieraną barwnie młodzieżą z Harajuku, eleganckimi office ladies czy salarymanami, z ukłonami, uśmiechem i powszechną życzliwością. Murakami zdejmuje wieko ładnego pudełka i zagląda do środka. Oprowadza nas po zakładzie karnym dla nieletnich, zabiera do najgorszych dzielnic miasta, pokazuje prostytucję, przemoc, zasady funkcjonowania show biznesu, powolne popadanie w obłęd i znieczulanie się na ból wszelki i krzywdę. Pokazuje nam świat bez miłości, świat, w którym naczelną zasadą jest po prostu przeżyć.

Mimo, iż powieść ta była ciężka, nie zniechęciła mnie do dalszego zapoznawania się z twórczością autora, wręcz przeciwnie, zaintrygowała mnie, pozwoliła spojrzeć na japońskie społeczeństwo z nieco innej, tej mniej chlubnej strony.

Powieść „Dzieci ze schowka”  jest rozbudowana, wielowątkowa, napisana ładnym, choć momentami dosadnym językiem. Przede wszystkim jednak jest skonstruowana w sposób przemyślany. Bardzo różni się od utrzymanej w teoretycznie zbliżonym klimacie powieści „Języki i kolczyki” Hitomi Kanehary – do której to książki odniosłam się raczej sceptycznie. W porównaniu do wspomnianej książki, „Dzieci ze schowka” są powieścią traktującą o dojrzewaniu, a nie – jak to się ma u Kanehary – pokazującą zaledwie młodzieńczy bunt.

Na półce czeka już „In the Miso Soup”, kolejna powieść Ryū Murakamiego. Pozwolę sobie chwilę odetchnąć, by z nieukrywaną ciekawością wrócić wkrótce raz jeszcze do jego ponurego świata.

______

„Dzieci ze schowka”
oryg. Koinrokkā Beibīzu (1980)
autor: Ryū Murakami
przeł.: Małgorzata Dutka
wyd.: Świat Książki, Warszawa 2009

8 thoughts on “JLit Book Group: Ryū Murakami, Coin Locker Babies [„Dzieci ze schowka”]

  1. Na mnie książka zrobiła wielkie wrażenie! Ale ja właśnie lubię taką dosadność, brutalność w prozie i obcowanie ze złem. Żałuję, że w Polsce nie ma dostępnych innych powieści Ryu Murakamiego.

    Lubię

  2. Mam ją przed sobą, na regale z książkami. :) Znakomicie piszesz po angielsku, czytałam z żywym ukontentowaniem. Mnie rodzice zmuszali do mówienia i pisania po angielsku od smarkatych lat… Także dostaję niemal czkawki na sam dźwięk – ale w tym dobrym znaczeniu. Czasami myślę, że lepiej mówię po ang. niż po polsku. Gorzej tylko wychodzi mi pisanie… Uczę się języków ze słuchu. Książka Ryu będzie zatem świetną odmianą pośród wszystkich tych delikatnych, niekiedy przesłodzonych opowieści :) Nara!

    Lubię

  3. @Matylda: Oj tak, brutalności i dosadności jest tu pod dostatkiem. Hm, rzeczywiście, na rynku polskim nic więcej Ryū Murakamiego nie ma – może jednak zainteresuje cię jego proza w wersji angielskiej? Po angielsku kilka tytułów się znajdzie.

    @Sandora: Dziękuję za komplement. ^^ Myślę, że twoi rodzice dobrze robili. Sama jeszcze Pchełki swojej nie zmuszam do języków, aczkolwiek często włączam jej bajki czy filmy w oryginale, przyzwyczajając ją do języków i ucząc tym samym wrażliwości na nie – jak to miał w zwyczaju mówić jeden mój wykładowca na studiach: tego się nie da przetłumaczyć, to trzeba poczuć. Więc ją uczę, by czuła;)

    A może miałabyś ochotę poćwiczyć pisanie tekstów po angielsku i przyłączyć się do JLit Book Group?:)

    @Luiza: Polecam z czystym sumieniem!:)

    Lubię

  4. Słyszałam oczywiście o tym Murakamim, ale nie miałam jeszcze przyjemności nic jego przeczytać. Nie czytałam pozytywnych recenzji w prasie angielskiej, więc jakoś zawierzyłam – pewnie niepotrzebnie – krytykom (ale pamiętam, że chodziło nie o tę powieść, a o „In the Miso Soup”). Tą książką kusisz…
    PS. Wybaczysz małe wtrącenie? Znalazłam kilka błędów w Twoim tekście angielskim, nie wiem, czy chcesz o tym wiedzieć… Przyjrzyj się szczególnie akapitowi zaczynającemu się od „Although this novel (…)”. I przepraszam za uwagę.

    Lubię

  5. @Chihiro: Nie ma sprawy, nie przepraszaj;) Nie jestem anglistą, więc i błędy mogą się w moim tekście pojawiać, gdy takowe dostrzegasz, nie wahaj się mi o nich mówić. Ja piszę w sumie na wyczucie, zajęcia angielskiego ze szkół (wszystkich kolejnych) wspominam niemiło, brakowało nauczycieli, którym by zależało na nauczeniu nas czegoś więcej, każdy wracał uparcie do poziomu podstawowego, zniechęcając, więc uczyłam się sama. Później długa przerwa w kontaktach z tym językiem, od jakiegoś czasu – że tak oczkiem mrugnę – się z angielskim przeprosiliśmy i próbujemy zacieśnić więzy.

    Słyszałam, że „In the Miso Soup” nie została jakoś bardziej entuzjastycznie przyjęta, jednak – zamiast ufać krytykom – spróbuję sama porównać, jak wypada, choćby w zestawieniu z „Dziećmi ze schowka” (czy też innymi tytułami, bo i na „69” jakoś mam ochotę).

    Lubię

  6. @Mizuu: Przyznam, że nie wiem, z muzyką jestem na bakier;) Ale możliwe. Myślę, że jeśli poszperasz w Sieci, to coś się na ten temat znajdzie.

    Dziękuję za link. Utwór rzeczywiście pokrywa się z nastrojem powieści.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s