Murakami i krytyka współczesnej Japonii

„Im bardziej fantastyczne fabuły tworzy Haruki Murakami, tym celniej diagnozuje rzeczywistość. (…)  Jego twórczość jest wyjątkowo konsekwentną krytyką współczesnej Japonii. Pisarz jest przekonany, że jego rodacy są ofiarami rodzimej elity władzy, która od pokoleń nieprzerwanie rządzi krajem, nie ponosząc żadnej odpowiedzialności za swoje decyzje. System tłumi wszelką indywidualność obywateli, wyposażając ich w zamian w umiejętności niezbędne, by stać się produktywnym, dobrze opłacanym i w pełni dyspozycyjnym pracownikiem. (…) dlatego wszyscy bohaterowie jego prozy to indywidualiści, gotowi zrezygnować ze wszystkiego, byle zachować wolność.”

______

za: Aleksander Kaczorowski, Antysamuraj, w: „Newsweek”, nr 47/2010, str. 104-106

9 thoughts on “Murakami i krytyka współczesnej Japonii

  1. Przeczytałam cały tekst zamieszczony w Newsweeku o Harukim Murakamim i z jednym zdaniem się kompletnie nie zgadzam. Sądzę, że pewnie nie tylko ja zdziwiłam się czytając to zdanie:
    ” Od tamtej pory sekciarstwo religijne i destrukcyjny wpływ, jaki wywiera ono na życie współczesnych społeczeństw, stało się tematem numer jeden jego prozy.”

    Co Ty na to?

    Lubię

  2. „Jego twórczość jest wyjątkowo konsekwentną krytyką współczesnej Japonii. Pisarz jest przekonany, że jego rodacy są ofiarami rodzimej elity władzy, która od pokoleń nieprzerwanie rządzi krajem, nie ponosząc żadnej odpowiedzialności za swoje decyzje. System tłumi wszelką indywidualność obywateli, wyposażając ich w zamian w umiejętności niezbędne, by stać się produktywnym, dobrze opłacanym i w pełni dyspozycyjnym pracownikiem.” – nie zgodzę się, że u Murakamiego to konsekwentna krytyka. Nie powiedziałabym, że on zmierza AŻ tak daleko. Zresztą nie on jeden – powojenna japońska literatura była w swej wymowie ostrzejsza (tak, wiem, inne realia).
    Murakami wybiera pewne absurdy japońskiej (ale i nie tylko japońskiej) rzeczywistości – prędzej to bym powiedziała.
    Jego książki nie są polityczne (sensu stricto), raczej ukierunkowane społecznie.
    Nie powiedziałabym też, że jego bohaterowie są wolni – raczej bierni, nie mogą przełamać inercji, wahają się, chcą i nie chcą jednocześnie, bywają samolubni, tworzą swój własny świat, poza który nie chcą wyjść itd.

    Nie czytałam, niestety, całego artykułu ; )

    Pozdrawiam serdecznie^^

    Lubię

  3. @Matylda: Cały artykuł jest taki, że nie bardzo wiem, jak do niego podejść. Momentami się zgadzam, momentami zaś zastanawiam, skąd autor tekstu takie czy inne wnioski wytrzasnął.

    Odnośnie Twojego pytania. Od tamtej pory, czyli od 20-go marca 1995. Hm. Po roku 1995 napisał Murakami „Kafkę nad morzem” i „Po zmierzchu” – nie wliczam, oczywiście, najnowszego cyklu „1Q84” – nie znam tych powieści, więc trudno mi cokolwiek tutaj powiedzieć. Pod koniec roku 1995 ukończony został trzeci rozdział „Kroniki ptaka nakręcacza” – tutaj już zastanowiłabym się nad postacią Noboru Watayi, osobnika, którego uwielbiały tłumy, bo potrafił się prezentować, potrafił mówić tak, iż niemal wszyscy ulegali czarowi jego wypowiedzi i gotowi byli mu w każdej chwili przytaknąć, pociągał za sobą masy, można rzec, a jednocześnie, wystarczyło przytomnie wsłuchać się w jego słowa, by dopatrzyć się w nich zwykłego bełkotu. Jednak po roku 1995 światło dzienne ujrzał też „Sputnik Sweetheart”, a w nim nie dopatruję się niczego, co podpadałoby pod temat sekt i ich wpływu na psychikę ludzką. Nie zgadzam się zatem z autorem, że sekciarstwo stało się dla Murakamiego tematem numer jeden. To uogólnienie. Ale wiele osób nie znających prozy pisarza, przeczytawszy ten artykuł, weźmie to za pewnik.

    @Mandżuria: Numer powinien być jeszcze w punktach z prasą, ale jeśli nie będzie, to artykuł – zdaje się – pojawi się niedługo w Sieci, na stronie Newsweeka.

    @Luiza: Konsekwentna krytyka – w szerszym kontekście – odnosiła się do powielanych przez Murakamiego motywów: równoległe narracje, tragiczna miłość z dzieciństwa, zaginione kobiety, tajemniczy uprowadzający czy grupy będące u władzy, o których jednak nikt nic nie wie (takie motywy zostały wymienione w tekście). A system? Nie chodzi tu tylko o władzę najwyższą czy tą niższą nieco, korporacyjną. System zaczyna się już w szkole, w regularnym uczęszczaniu na zajęcia, bo bez szkoły jest się nikim. Bohaterowie Murakamiego często owo bycie nikim wybierają, rzucają szkołę, buntują się – poprzez wygląd, zainteresowania, związki.

    Czy jego bohaterowie są wolni? – też nie jestem pewna. Na pewno są wolni w tym sensie, iż nie uzależniają się od wielkich korporacji, są indywidualistami, pasywnymi, ale jednak.

    Artykuł wydał mi się na tyle kłujący, iż pozwoliłam sobie zacytować jego fragment, aby inni też się nad nim pogłowili, nie tylko ja;) Autor tak opisał twórczość Murakamiego, że momentami zastanawiałam się, czy aby ja – we własnym odczuciu, może z jakichś absurdalnych, wyrobionych gdzieś wcześniej uprzedzeń – pisarza owego nie spłyciłam.

    Lubię

  4. Dokładnie! Masz rację. Nawet napisałam w zeszłym tygodniu e-maila do autora tego tekstu w Newsweeku, pana A. Kaczorowskiego. Zwróciłam mu uwagę, że absolutnie się z tym zdaniem nie zgadzam. I wiesz co? Odpisał jednym zdawkowym zdaniem, a właściwie o czymś takim:
    „Witam,
    mialem na mysli jego tworczosc po 1995 roku.
    Z powazaniem
    ak”

    Uważam to za żenujące! Autor nie raczy sprawdzić faktów pisząc o twórczości H. Murakamiego, jak również profanuje (w e-mailu) język idąc na łatwiznę i lekceważąc interpunkcję, ortografię…
    Ech

    Lubię

  5. @Matylda: Ja bym już wybaczyła interpunkcję (ortografii – nie), gdyby jednak mail był treściwy i wyjaśniał, skąd takie informacje w artykule, na jakiej podstawie etc. Tutaj tego brak, cóż.

    Widzę, że bardzo Cię to wszystko poruszyło. Zdanie w artykule i odpowiedź autora tekstu. Szkoda jednak nerwów, nie sądzisz?;) Skoro pan Kaczorowski ma w poważaniu opinię czytelników, zależało mu jedynie na napisaniu tekstu, a w dyskusję wdawać się nie ma ochoty (choć jest szansa, iż porządna argumentacja mogłaby niejednego do zdania autora przekonać) – trudno. Machnij na to ręką. Bywa;)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s