„Hokkaido. Japonia bez gejsz i samurajów” – (red.) Piotr Węgrzynowicz

Hokkaido różni się od reszty Wysp Japońskich, zresztą jak każda z nich między sobą. Odmienności dają się dostrzec w warunkach naturalnych, mentalności ludzi, języku, architekturze, historii, uprzemysłowieniu i tysiącu innych szczegółów. Wciąż jednak jest to Japonia.” (str. 11)

Hokkaidō. Jakkolwiek wyspa ta do Japonii należy, niewielu osobom z czymkolwiek się skojarzy. Dorośli – jeśli poprawnie ulokują Sapporo na mapie – połączą z nią Zimowe Igrzyska Olimpijskie czy skoki narciarskie. Dzieciom względnie serduszko zabije na myśl o Festiwalu Śniegu (yuki matsuri) i jego przepięknych budowlach – dla mnie samej, gdy byłam dzieckiem, była to pierwsza ścieżka myślowa, prowadząca mnie na Północną Wyspę.

Więcej jednak skojarzeń próżno szukać wśród ogółu, mimo iż Hokkaidō jest sporym – że tak powiem – siedliskiem Polonii. I ta właśnie Polonia zebrała wspólnie siły – obalając tym samym mit, jakoby Polacy na obczyźnie współdziałać nie potrafili – by napisać wspólnie książkę. Książkę, w której pokażą, że Japonia to nie tylko gejsze, samuraje, harakiri, tajfuny, trzęsienia ziemi, karaluchy, gwar, ścisk, przedziwne gadżety czy zaskakujące zdobycze techniki. Książkę, w której obalą stereotypy krążące na temat Japonii, a jednocześnie zaprezentują wyspę, która – chociażby ze względu na warunki klimatyczne – bardzo różni się od pozostałych wysp Archipelagu. Czy im się to udało? Moim zdaniem, tak. Choć czegoś mi w niej nadal brakuje. Możliwe, że gdyby zawarte w niej teksty były dłuższe, całość byłaby wówczas bardziej poukładana, zorganizowana. Wydaje mi się, iż można było napisać więcej, iż teksty – przynajmniej niektóre – są zaledwie zalążkiem, by temat ciekawie rozwinąć. Ale to taka drobnostka.

Niestety, jakkolwiek książka byłaby dobra, opisując ją, trzeba być szczerym – i tu wchodzę w warstwę wizualną tekstu (pomijając wszelkie zdjęcia i rysunki). Gdyby sprawa dotyczyła samych przecinków – brakujących czy wstawionych nie tam, gdzie trzeba – to pewnie temat korekty bym przemilczała. Ale nie o same przecinki tu chodzi. Przyjrzałam się uważnie redakcji i nigdzie nie znalazłam, kto i czy w ogóle tę książkę pod względem poprawności sprawdzał. A książka korektora wręcz się domaga. Pomijam wspomniane przecinki, pomijam nawet fakt przenoszenia ostatniego zdania z końca jednej strony na następną, choć ma to wielokrotnie miejsce. Co mnie wyjątkowo poirytowało, to… urwanie tekstu (str. 174) w połowie zdania i niedokończenie go. Z czymś takim jeszcze się nie spotkałam. Szkoda wielka, bo psuje odbiór książki. Mam nadzieję, że przed drugim wydaniem teksty trafią w ręce korektora.

Mimo wszystko, jestem zdania, iż warto po tę książkę sięgnąć. Gdzież indziej bowiem przeczytamy (a nie tylko zauważymy wzmiankę) na temat onsenów, gorących źródeł, w których temperatura sięga powyżej +45°C? Z jakiej książki dowiemy się o historii Susukino, dzielnicy rozrywki, która jest, choć na żadnej mapie nie widnieje? Ile publikacji poświęca tyle uwagi Festiwalowi Śniegu (yuki matsuri) czy letniemu Festiwalowi Tańca (yosakoi sōran)? I czyż nie miło dowiedzieć się wreszcie, jakie zwierzęta zamieszkują Północną Wyspę? Bo wszak nie same daniele są w Japonii.

Zbiór ten polecam, bez dwóch zdań i mimo edytorskich mankamentów. Zainteresowanych odsyłam do oficjalnej strony książki „Hokkaido. Japonia bez gejsz i samurajów”. Znaleźć tam można wstęp do każdego rozdziału z osobna, informacje o autorach czy galerię zdjęć.

Na koniec zaś spis rozdziałów (tj. reportaży i esejów). Nie godzi się tak wszystkiego pod redaktora podciągać, czyż nie?

  • Piotr Wilk-Witosławski, Z Japonji, krainy słońca i dalekiego wschodu
  • Rafał Rzepka, Wyspa Świętego Spokoju
  • Ewa Grave, Góra z górą – o niekonfliktowości mieszkańców Hokkaido
  • Paweł Dybała, Metoda kontrolowanej histerii
  • Piotr Milewski, Karnawał zimą i latem
  • Piotr Milewski / Piotr Węgrzynowicz, Czyngis-chan, czyli jak to z grillem było
  • Michał Ptaszyński, Knieje Hokkaido a prawo dżungli w Sapporo
  • Łukasz Zabłoński, Onseny – japońskie gorące źródła
  • Piotr Węgrzynowicz, Od krewetki do niedźwiedzia – opowieści o zwierzętach z Hokkaido
  • Tomek Bogdanowicz, Odrodzenie Ajnów – „łagodny naród” i polsko-ajnuski romans
  • Jin Matsuka, Parę słów o Polonii na Hokkaido i stosunkach polsko-japońskich

______

„Hokkaido. Japonia bez gejsz i samurajów”
red.: Piotr Węgrzynowicz
wyd.: Mantis, Olsztyn 2006

6 thoughts on “„Hokkaido. Japonia bez gejsz i samurajów” – (red.) Piotr Węgrzynowicz

  1. Od jakiś kilkunastu lat jest problem z korektą książek, szczególnie książek dotyczących tak „egzotycznych” krajów jak np. Japonia. Nie wiem, z czego to wynika…

    Niemniej jednak książka wydaje się interesująca xD

    Pozdrawiam!

    Lubię

  2. Bardzo chciałabym tę książkę przeczytać, choć z drugiej strony myslę, że te wszystkie błędy mocno utrudniałyby mi odbiór… Może doczekamy się kiedyś drugiego wydania, poprawionego?

    Lubię

  3. @Luiza: Bo i jest interesująca, naprawdę:)

    @Mandżuria: A może jednak się skusisz już teraz? Zawsze można od kogoś pożyczyć;) Któż to bowiem wie, kiedy wyjdzie wydanie poprawione, a książka warta uwagi.

    Lubię

  4. To świetna pozycja i warta uwagi. Wydawcy popełniają wiele błędów, tutaj najprawdopodobniej nie przeznaczono należytych funduszy na edycję i dystrybucję. Pamiętam, że próbowałam dostać „Hokkaido” w Empikach i nie było. Wydawca stwierdził, że nie warto… albo nie miał wejścia (bo trzeba załatwiać to przez dystrybutora). W każdym razie nie dołożył starań. Stąd i błąd w składzie, o którym wspominasz.
    Powiem tak, mnie to przeszkadza mniej, niż bardzo niski, śmieszny wprost nakład, zła dystrybucja i… no wielka szkoda, bo autorzy włożyli wiele pracy i serca w tę książkę.
    Ja bym się tak nie przerażała tymi błędami. POLECAM! Jeśli czytamy teksty internetowe, to jakoś przełkniemy i te błędy, choć z pewnością być ich nie powinno.
    A właśnie. Coś mi przyszło do głowy… No, muszę przedyskutować z kolegami. Zobaczymy.
    Macham. Dobrze żeś tą książkę mi przypomniała Litero. :)

    Lubię

  5. I jeszcze, chi, chi… anegdotka mała o tym jak szukałam tej pozycji w Empikach.
    Tani do pani w informacji: Przepraszam, szukam książki
    P z informacji: Taaa? A jakiej?
    T: „Hokkaido. Japonia bez gejsz i samurajów”.
    PzI: Jak, jak? Kokkaido? To nazwisko autora jest?
    T: Nie, nie… Hokkaido, to wyspa taka.
    PzI: Prooooszę pani, a czy ja mam obowiązek znać wszystkie wyspy?

    Lubię

  6. @Tani: Aleś mnie ubawiła tą anegdotką!;D

    Ta~k, kompetencja niektórych (większości?) ekspedientek w księgarniach pozostawia wiele do życzenia, niestety. Często – zwłaszcza w okolicznym Empiku – przekonuję się, że dysponuję większą wiedzą, co mają na regałach i co w ofercie w ogóle, niż obsługa po sklepie się krzątająca. Irytujące.

    Odnośnie książki;) Ja Ci ją przypomniałam, a Ty mi ją wcześniej poleciłaś, choć może całkiem o tym zapomniałaś;) I nie zawiodłam się, merytorycznie książka jest dobra. Tylko ja strasznie na tę korektę uczulona jestem.

    A książkę rzeczywiście trudno było dostać. Ja ją – o ile dobrze pamiętam – w końcu w wydawnictwie zamówiłam. A może to było na aukcji..? Hm, to było jakiś czas temu, ale na pewno tylko te dwie opcje wchodziły w rachubę, bo księgarnie jej nie miały. Tak, kiepska dystrybucja, zgadzam się.

    Macham również! I aż korci, by spytać, cóż za pomysł przyszedł Ci do głowy, ale;) Poczekam. Dobre pomysły w końcu się wylęgają;)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s