Journey is my home. Bashō and Tanabata’s mini-challenge. / Podróż moim domem. Bashō i miniwyzwanie Tanabaty.

Hello, Japan! Mini-challenge. July’s topic/task: haiku.

In spite of the fact that I was overburdened with work, I decided to take part in monthly mini-challenge organized by Tanabata. The task involved getting accustomed with the notion of haiku. Such a form of poetry is not strange to me at all, and I thought that the topic is interesting enough to pay attention to it for a while. I really do value haiku written by Issa and Bashō, so I wanted to take a closer look at the poetry of one of them – namely Bashō.

It was a great pleasure for me to read the article by Howard Norman entitled “On the Poet’s Trail” from National Geographic (Polish edition, No. 2/101, February 2008). The author briefly summarizes the life of the poet, paying special attention to the trail of his on foot country rambles (around 2000 km) through Japan when Bashō created his best haiku and prose writings. According to Bashō, true poet does not need a stable house because the journey becomes his real home.

I also went back to previously read “Haiku” poetry volume translated by Agnieszka Żuławska-Umeda, where there is an engrossing text by Mikołaj Melanowicz, remarkable Polish professor of Japanese studies, entitled “From Japanese songs to haiku”. One can find in the text both a brief history of a short form and the biographies of few well-known haiku creators, such as: Buson, Issa and Bashō. The already mentioned poetry volume enchanted me with a triple haiku notation – in the original brush version, in romaji and in the Polish language translation.

The challenge is over, but I am going to go back to the topic of haiku many times again. It would be great to follow Howard Norman’s example and go for a Bashō’s journey on our own.

Shibaraku-wa
taki-ni komoru-ya
ge-no hajime

For a while
secluded at a waterfall –
start of the summer retreat

Bashō, 1680, trans. David Landis Barnhill

______

[PL]

Hello, Japan! Mini-challenge. Temat/zadanie na lipiec: haiku.

Mimo nawału pracy, postanowiłam wziąć udział w comiesięcznym miniwyzwaniu organizowanym przez Tanabatę. Zadaniem na lipiec było zapoznać się z tematem haiku. Ta forma poezji obca mi nie jest, uznałam jednak, iż temat jest tak wdzięczny, że warto na chwilę do niego wrócić. Wyjątkowo cenię sobie haiku pisane przez Issę i Bashō, więc w ramach wyzwania postanowiłam przyjrzeć się dokładniej poezji i postaci jednego z nich – Bashō.

Z przyjemnością sięgnęłam po artykuł Howarda Normana „Szlakiem ducha”, zamieszczony w magazynie „National Geographic” (edycja polska, nr 2/101, luty 2008). Autor streszcza krótko życiorys poety, szczególną uwagę zwracając na szlak jego pieszych wędrówek (blisko 2 000 km) przez Japonię, podczas których powstały najlepsze jego haiku i zapiski prozą. Bashō był bowiem zdania, że prawdziwy poeta nie potrzebuje stałego domu, gdyż domem jego jest sama podróż.

Powróciłam również do czytanego już tomiku poezji „Haiku” w przekładzie Agnieszki Żuławskiej-Umedy, w którym znajduje się interesujący tekst wybitnego polskiego japonisty Mikołaja Melanowicza pt. „Od pieśni japońskich do haiku”. W tekście, oprócz historii rozwoju krótkiej formy poetyckiej, znajdziemy biografie kilku charakterystycznych twórców haiku, jak choćby Busona, Issy, Bashō. Raz jeszcze tomik zachwycił mnie potrójnym zapisem haiku – w oryginale (pędzlem), w romaji oraz w tłumaczeniu na język polski.

Wyzwanie dobiegło końca, wiem jednak, że z tematem haiku zetknę się jeszcze nie raz. A już w ogóle fantastycznie byłoby wziąć przykład z Howarda Normana i szlakiem Bashō podążyć osobiście.

Shibaraku-wa
taki-ni komoru-ya
ge-no hajime

Stanę na chwilę
wtulony za wodospadem
początek lata

Bashō, 1680, przeł.  A. Żuławska-Umeda

7 thoughts on “Journey is my home. Bashō and Tanabata’s mini-challenge. / Podróż moim domem. Bashō i miniwyzwanie Tanabaty.

  1. Cenię jednego o i drugiego autora haiku. Kiedyś wpadł mi w ręce przekład Miłosza (o zgrozo z angielskiego) i już pozostał na stałe pod ręką. Od tej pory uzbierałam też wiele artykułów, kilka „literatur na świecie” z tłumaczeniami Melanowicza, Żuławskiej -Umedy itp. To dla mnie takie perełki, krople rosy obmywajace pył tego swiata…

    Lubię

  2. Potrójny zapis z języka japońskiego/chińskiego/koreańskiego jest zawsze najlepszy w przypadku poezji. Niestety rzadko stosowany.

    Powodzenia!

    Jako tłumaczkę pewnie Cię to zainteresuje – „miniwyzwanie” (tak jak „minidyktando” itp.) piszemy łącznie.^^

    Lubię

  3. @Molla: Rozumiem przekłady z innego języka niż oryginalny tylko wtedy, gdy z języka owego jest wyjątkowo mało tłumaczy. Inaczej mnie to mierzi. A o tłumaczy z japońskiego dziś nie trudno (może przysięgłych, tak, ale nie takich przecież w przypadku książek potrzeba), więc gdy widzę przekłady literatury japońskiej z angielskiego, to mną aż trzęsie.

    @Luiza: Poprawność językowa interesuje mnie nie tylko jako tłumaczkę.;) Mówisz, że pisze się łącznie, jednak mój słownik uparcie to podkreśla i wskazuje jako formę poprawną zastosowanie łącznika właśnie lub wręcz jego brak i zapis osobny. Możliwe, że pozbycie się łącznika i pisanie obu słów razem to jedna z tych zmian języka, które niby są, ale jeszcze nie bardzo się przyjęły. Ja, dla przykładu, uparcie mówię „rękoma”, a nie, jak współcześnie się przyjęło, „rękami”, „radio” zaś i „kakao” pozostały dla mnie nieodmienne.;)

    Lubię

  4. Przekład Miłosza był podyktowany też tym (bo pomijam względy osobiste), że poeta dużo lepiej niż tłumacz rozumie poetów – bez względu na narodowość xD’

    Odnośnie „mini-” – na kulturze języka wykładowczyni zwróciła nam uwagę m.in. na pisownie „mini-„, ale jest nawet w Internecie: tu

    Pozdrawiam serdecznie^^

    Lubię

  5. @Luiza: Skoro specjaliści z PWN mówią, że pisze się razem, bez łącznika, to ja to do wiadomości przyjmuję (i uzupełniam zasób mojego słownika elektronicznego). Dziękuję:)

    Co do poetów i tłumaczeń – owszem, poeta poetę zrozumie bardziej i przekład wyjdzie całkiem zgrabny, pod warunkiem jednak, że ów poeta jest jednocześnie tłumaczem literackim. A Miłosz takowym był.

    Lubię

  6. The article sounds really interesting, I wonder if I can find it online somewhere. I like the idea that the journey is the poet’s true home. Following Bashō’s journey would be a fun pilgrimage. Maybe someday…
    Thanks for taking part in the Hello Japan! mini-challenge. :)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s