Tamtego lata nad morzem, czyli życie (z) Tsugumi [„Tsugumi” Banana Yoshimoto]

Przeczytawszy całą powieść, nie sposób nie wrócić do zdania pierwszego i nie przyznać narratorce racji: Tsugumi była okropna. Była krnąbrna, złośliwa, nieuprzejma, wulgarna, nieczuła i zuchwała.  Ale była też delikatna, piękna i bardzo słaba. Od zawsze.

Jako osoba zupełnie zdrowa, nie potrafię nawet sobie wyobrazić frustracji odczuwanej każdego dnia, gdy nie jest się pewnym, czy to przypadkiem nie jest ten ostatni.” (str. 8)

Narratorką powieści jest Maria Shirakawa. W roku, wokół którego skupiają się opowiadane wydarzenia, Maria ma lat 19, a jej kuzynki odpowiednio 18 (Tsugumi) i 20 (Yōko). Yōko jest najspokojniejsza z nich wszystkich, cierpliwie znosi kolejne wybryki młodszej siostry. Marię i Tsugumi, choć z pozoru rzecz to niemożliwa, nazwać można przyjaciółkami. Mimo ciągłych przykrości ze strony tej drugiej, zdaje się, iż potrafią znaleźć wspólny język, zrozumieć się bez słów. Nie zawsze tak było. Pewnego roku jednak Tsugumi przegięła i po raz pierwszy w życiu się jej oberwało. Nie, nie pierwszy raz od Marii, ale pierwszy raz od kogokolwiek. I wtedy właśnie z ust Tsugumi padło słowo, którego nigdy przedtem nie używała: przepraszam. Tamto wydarzenie to jakby pakt między dziewczętami.

Wydarzenia opisywane przez Marię skupiają się wokół jednego lata, ostatniego lata, które dziewczęta spędziły razem w miejscu, w którym dorastały, nad morzem, w Zajeździe Rodziny Yamamoto. Nic później nie miało być takie samo, nawet sam Zajazd miał zniknąć, a rodzinę czekała przeprowadzka.

Tutaj, w małej nadmorskiej wiosce rybackiej, Maria dorastała. Mieszkała razem z matką u ciotki Masako i jej rodziny, pomagając w prowadzeniu Zajazdu. Będąc dzieckiem, odliczała dni do weekendu – wtedy przyjeżdżał ojciec i spędzał czas z nią i jej matką. Spacerując wieczorem po plaży, tworzyli prawdziwą rodzinę. Przeprowadzka do Tokio i upragnione wspólne życie we trójkę było spełnieniem marzeń, ale jednocześnie oznaczało koniec życia dotychczasowego, rozstanie z Tsugumi, Yōko, wujostwem, miasteczkiem i morzem. Temat morza powraca w powieści wielokrotnie, jego szum, kolor, zapach, przypływy i odpływy. Czytając, mamy wrażenie, iż sami jesteśmy nad owym morzem, iż jest ono rzeczywiste, namacalne, iż słyszymy je na własne uszy. Morze jest tłem całej historii.

Dorastamy, patrząc na różne rzeczy. I ciągle się zmieniamy. Żyjemy uderzani tym faktem na różne sposoby. Życie bez przerwy nam o tym przypomina.” (str. 100)

Tsugumi od zawsze wiedziała, iż jest chora, a każdy drobny wysiłek (jak choćby napisanie listu czy dłuższy spacer) może skończyć się dla niej źle. Obserwowała świat niemal stale w stanie gorączki, często zabierano ją do szpitala. Czy jej zuchwałość była rzeczywiście wyrazem obojętności wobec uczuć innych ludzi, czy też rodzajem maski, obroną przed pełnym litości wzrokiem ludzi? Wszyscy wiedzieli o stanie zdrowia Tsugumi, nie tylko rodzina, ale mieszkańcy miasteczka w ogóle. Ani litość w oczach dorosłych, ani szyderstwo z ust rówieśników nie są niczym miłym. Może jej okropne zachowanie miało odwrócić uwagę ludzi, skierować myśli o niej na inny tor? Nie, nie bronię Tsugumi. Próbuję ją tylko zrozumieć.

To lato miało być ostatnim wspólnym latem spędzonym w Zajeździe. Dla całej trójki. Te kilka tygodni miało być rodzajem pożegnania z przeszłością i przygotowaniem na to, co miało przyjść. Tego lata do trójki dołączył Kyōichi, syn właścicieli nowego pensjonatu (tego samego, przez który upaść ma wiele tradycyjnych zajazdów), i jego mały pies Gongorō. Zarówno chłopak, jak i szczeniak obudzą w Tsugumi nowe uczucia. Albo zwyczajnie wyciągną na wierzch te, które w niej już były, ale bardzo głęboko. Uczucia ważniejsze niż jej własne życie.

Miłość to coś, co w chwili, gdy to zauważysz, już trwa. Wiek nie ma znaczenia. Jednak wyraźnie dzieli się na taką, której koniec widać, i taką, której końca nie widać. Każdy zainteresowany sam powinien to wiedzieć najlepiej. Jeśli go nie widać, to znaczy, że to coś naprawdę wielkiego.” (str. 87)

Powieść „Tsugumi” napisana została w roku 1989. W tym samym jeszcze roku wyróżniono ją nagrodą literacką Yamamoto Shūgorō Prize. Mówi o więziach rodzinnych, o dorastaniu, pierwszych miłościach, owszem, ale przede wszystkim mówi o przystosowywaniu się do sytuacji, w jakiej człowiek się znalazł. O przystosowaniu Tsugumi do życia, gdy jest świadoma, że każdy dzień może być ostatnim, a możliwości jej ciała, mimo ogromnej energii ducha, są bardzo ograniczone. O przystosowaniu bliskich do życia z Tsugumi. O przystosowaniu, gdy trzeba raptem opuścić dobrze znane i kochane miejsce na rzecz innego, nowego.

Przypadkiem w Sieci znalazłam recenzję Anny Dziewit pt. „Japońska Grochola” (do przeczytania tutaj). Jako że pod recenzją brak możliwości komentowania, wypowiem się krótko u siebie, zwłaszcza, że zaczerpnięte z tytułu owej recenzji porównanie znalazłam już kiedyś na stronie jakiegoś literackiego kółka uczelnianego (nie powiem, jakiego i gdzie dokładnie, bo sama zapomniałam, a i link mi gdzieś wsiąkł). Wydaje mi się, że pani Dziewit nie zna się ani na literaturze, ani na kulturze czy mentalności japońskiej. Mam wrażenie, że ze swoją wiedzą ślizga się zaledwie po powierzchni tematu i na tym buduje swoje spostrzeżenia. Z całym szacunkiem dla pani Grocholi, nie uważam, by porównanie twórczości jej i pani Yoshimoto było trafne czy na miejscu. Język nie ten sam, tematyka tym bardziej. Jedyny punkt styczny to pisanie o świecie kobiet i dla kobiet, ale to akurat nie one dwie, ale wiele pisarek tak robi. Jeśli ktoś widzi powiązania w twórczości obu pań, niech mi je wskaże, posłucham chętnie.

Zainteresowanych twórczością lub po prostu osobą Banany Yoshimoto zachęcam do zapoznania się z jej stroną oficjalną.

______

„Tsugumi”
oryg. Tsugumi (1989)
autor: Banana Yoshimoto
przeł.: Gabriela Rzepecka
wyd.: Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2005

17 thoughts on “Tamtego lata nad morzem, czyli życie (z) Tsugumi [„Tsugumi” Banana Yoshimoto]

  1. Od jakiegoś czasu przymierzam się do utworów Yoshimoto.^^”
    Którą książkę poleciłabyś na początek?

    Odnośnie porównań – mnie ubawiło, gdy przeczytałam kiedyś, że ktoś porównuje powieści Murakamiego do książek Coelho.

    Lubię

  2. Ja polubiłam Tsugumi (bohaterkę) chyba po drugim przeczytaniu tej książki. Widzę w niej jakieś podobieństwo do siebie (co chyba o mnie dobrze nie świadczy ;) ) A co do recenzji p. Dziewit (przeczytałam obie), to zgadzam się z tym co napisałaś „Wydaje mi się, że pani Dziewit nie zna się ani na literaturze, ani na kulturze czy mentalności japońskiej” chociaż za taką chciałaby uchodzić. Najbardziej mnie „rozwalił” jej komentarz na temat języka stosowanego przez Yoshimoto… Co do porównania do Grocholi – to wydaje mi się, że chodzi o: „najpopularniejsza pisarka Japonii” – „najpopularniejsza pisarka Polski” i na tym poziomie ,to by miało nawet rację bytu, ale najczęściej widząc określenie „Japońska Grochola” czytelnik będzie myślał raczej o warstwie językowej, tematycznej, itd. Dla mnie porównania tego typu („Japońska X”, „Polski Y”) są totalnie bez sensu (no chyba, że ktoś kogoś ewidentnie kopiuje). Pozdrawiam :)

    Lubię

  3. @Luiza: Niektórzy mówią, że lepiej zacząć od „Tsugumi” właśnie, a „Kuchnię” zostawić sobie na deser. Mnie się wydaje, że aż tak dużej różnicy między obiema książkami nie ma (na uwadze mam poziom i klimat, nie samą historię), więc od którejkolwiek byś zaczęła, efekt będzie ten sam – albo wciągnie i zachęci do lektury dzieł pozostałych, albo zniechęci, a wtedy resztę można sobie darować. Jeśli chciałabyś jednak na przykład chronologicznie, to wpierw powstało opowiadanie „Moonlight Shadow” (1986), a zaraz po nim „Kuchnia” (1988) – oba dostępne w tomiku ‚Kuchnia”.

    Na język polski więcej nie przetłumaczono (mam cichą nadzieję, że z czasem się to zmieni), co innego z angielskim czy niemieckim. Jeśli lubisz czytać w tych dwóch językach, to wybór jest całkiem spory. Ja zaczęłam od „Hard-boiled. Hard Luck” i wciągnęło mnie bez reszty;)

    @Kamoni: W kwestii niezrozumiałych porównań, mnie swego czasu rozbroił napis na okładce „Ostatniej konkubiny” Lesley Downer – Japońska wersja Przeminęło z wiatrem!;D

    Lubię

  4. Uwielbiam. Tak dawno przeczytane, że prawie już zapomniane – trzeba będzie sobie odświeżyć. Aż wstyd przyznać, że nie sięgnęłam wciąż po jakąś angielską książkę, jeszcze „po naszemu” nie wydaną. To się musi szybko zmienić. :)

    Lubię

  5. @Matylda: Jeśli Cię to zainteresuje, znalazłam takie oto linki do antykwariatów: „Kuchnia” w ksiegarni Kirin i „Tsugumi” w Antykwariacie Ursynowskim lub Księgarni Orientalnej. Może któryś się przyda?;)

    @Tunviel: Ja co roku powtarzam sobie, że po „obcemu” czytać muszę więcej, a w ostateczności wychodzi zawsze to samo – strasznie się z tym ociągam.^^’

    @Navrant: Pozdrawiam również!:)

    @Luiza: Miłego i Tobie!:)

    Lubię

  6. „Tsugumi” mam ale jeszcze nie czytałam. Słyszałam za to , że ‚Kuchnia” jest dużo lepsza, natomiast ciężko dostępna. W każdym razie najpierw i tak pewnie przeczytam „Tsugumi”. Recenzja świetna

    Lubię

  7. @Mary: Dziękuję!:) Co do zestawienia „Kuchni” z „Tsugumi”, swoje zdanie wyraziłam w komentarzu powyżej do Luizy.

    @Luiza: Ze mną jest tak, że co pewien czas dokonuję zmian, szukając tzw. szablonu idealnego. Póki co, idealnego nie znalazłam. Na innych serwisach sama ingerowałam w HTML, więc miałam dokładnie tak, jak sobie wymyśliłam. Tutaj za podobną możliwość musiałabym zapłacić, więc cierpię w milczeniu. ;P Lubię WordPress’owe funkcje, chyba dlatego, mimo graficznych niedogodności, tutaj siedzę.

    Lubię

  8. Czy ja wiem… Dla nich pieniądze też się liczą :)
    Mi podobnie, jak Literze, bardzo podobają mi się „wordpressowe funkcje” (a wyemigrowałam tutaj z blogu na Onecie). Wątpię czy tworzenie szablonu będzie tak szeroko dostępne jak jest tam, ale może się przekonamy :)

    Lubię

  9. Książka bardzo mi się podobała, a ta recenzja p.Drzewit powala… ignorancją pod względem znajomości na temat kultury japońskiej. Nawet taki lajk jak ja rozumiałem motywy bohaterów.

    W każdym razie książka warta przeczytania i pewnie teraz zacznę polować na Kuchnię ^3

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s