Ptaszki w klatce [„Ptak” – Jeonghui Oh]

Klatka wydawała mi się ciężka. W środku był tylko mały ptaszek, lekki jak garść powietrza, ale moja ręka zrobiła się sztywna i ociężała. Zaczęłam się zastanawiać, czy tam naprawdę jest ptak, czy może jakaś skała lub kawałek metalu. Musiałam się schylać i zaglądać do środka, żeby się upewnić, co tam jest.” (str. 131)

Nie wiadomo, ile lat ma dziewczynka na początku opowieści. Ani jej brat. Pod koniec mają odpowiednio lat 12 i 10, ale to już kilka lat później przecież. Na początku muszą mieć grubo poniżej dziesięciu. Choć właściwie, gdzie jest początek? Na pierwszych stronicach, czy też kilkadziesiąt stron dalej, w dziecięcych, urywanych wspomnieniach? Mało to istotne. Istotnym jest, że dzieci nie mają normalnego dzieciństwa ani normalnych wzorów do naśladowania. O szczęściu może coś wiedzieć U-mi, urodziła się, gdy rodzina żyła jeszcze w jakim takim dostatku. Ojciec był wtedy ogrodnikiem i miał jeździć po kraju, sprzedając sadzonki. Ale burza gradowa zmyła pola kwiatów i zabrała dom. Gdy urodził się U-il, rodzina żyła w biedzie. Bieda zadomowiła się na dobre, zapuściła korzenie, a rodzina się rozpadła.

Kto pomalował mamie twarz? Kto sprawił, że jej dusza uleciała z ciała i nie mogła wrócić?” (str. 128)

Dzieci mają kilku krewnych, ale tak naprawdę nie mają nikogo. Nikt ich nie chce. Gdy matka umarła, ojciec zawiózł je do babci ze strony matki. Ta jednak, po dwóch zdaje się latach, również zmarła i dzieci podrzucono do wuja ze strony matki. Jego żona znieść dzieci nie mogła, powtarzając, że przez nie oszaleje, i dzieci powędrowały do domu rodzinnego ojca, do wuja, jego żony i dzieci. Tam pozostały przez pewien czas. Równie niechciane, jak w miejscach poprzednich. Mimo, że były ciche, grzeczne, uprzejme i starały się nie wchodzić nikomu w drogę, o nic nie prosić, na nic nie narzekać.

Dzieci uwielbiają Toto-Robota, postać z bajki. Toto powstał z blasku światła i trzasku pioruna, niczego się nie bał, a że nie miał duszy, żyć miał nieskończenie długo. Pod warunkiem, że nie uroni ani jednej łzy. Toto jest bohaterem szczególnie dla U-ila. U-il wierzy bowiem, że podobnie jak Toto potrafi latać. Gdyby nie umiał, zginąłby z pewnością, gdy był mały i wypadł z okna trzeciego piętra.

Gdy dzieci już prawie zapominają twarz ojca, ten pojawia się i zabiera je ze sobą. Wynajmuje dla nich mieszkanie, ściany pokrywa tapetą, by w mieszkaniu było jaśniej, kupuje kilka domowych sprzętów, ubrań, miękki, różowy koc. Sprowadza nawet młodą kobietę, by zastąpiła im matkę. Mają stworzyć szczęśliwą rodzinę i z początku wydaje się, że to możliwe. A może wydaje się tak tylko ojcu?

Odkąd tu zamieszkaliśmy, ten balon wypełniał się niebezpiecznym powietrzem. Nie byłam w stanie wytrzymać tego ciśnienia i wiedziałam, że kiedyś musi pęknąć. Teraz kiedy pękł, czułam dziwną ulgę, że ten przerażający i niełatwy okres wyczekiwania wreszcie nadszedł. Ojciec uderzył kobietę po raz pierwszy, ale ta scena była mi dobrze znana z przeszłości.” (str. 39)

Jakie wzorce zachowania może wynieść dziecko z domu, w którym przemoc jest odpowiedzią na wszystko – jest wyrazem zarówno złości, jak i uczucia, troski, sposobem na wymuszenie posłuszeństwa i na wskazanie właściwej drogi? Co się dzieje w głowie dziecka, które słyszy bez przerwy z ust wszystkich dokoła, jak niewiele jest warte, jak bardzo przeszkadza? Jak się zachowa, gdy nagle samo będzie zmuszone przejąć obowiązki dorosłego? Odpowiedź jest tyleż łatwa, co przerażająca.

Lektura opowieści Jeonghui Oh przywodziła mi na myśl podobną, czytaną przed kilkoma laty książkę rumuńskiej pisarki Aglayi Veteranyi, „Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze”. W ten sam sposób ukazany został bowiem świat – świat dorosłych widziany oczyma dziecka pozbawionego miłości i właściwej opieki. Nieumiejętność poprawnego zinterpretowania zachowań dorosłych prowadzi do tego, iż dziecko przyswaja wszystko, niezależnie od tego, czy jest to dobre, czy złe. Przyswaja sposób mówienia, postępowania, wyrażania emocji, nieświadome, że przecież można inaczej. Oh wprowadza postać opiekunki społecznej, która ma zająć się U-mi. Na prośbę opiekunki dziewczynka prowadzi dziennik, notując w nim każdy dzień. Zapisuje w nim to, co opiekunka chciałaby przeczytać, czyli jakie miała lekcje, jak poszły jej klasówki i że będzie pilnie się uczyć, aby być dobrą i odnieść w życiu sukces. Opiekunka dzienniczek czyta i prowadzi z nią przyjazne rozmowy, zapraszając na lody. Tutaj dobre chęci opiekunki się kończą, nie przyjdzie jej do głowy, że dziewczynka nie opisuje wszystkiego z tej prostej przyczyny, że nie chce zawieść jedynej osoby, która poświęca jej swój czas i jest dla niej miła. Zastanawiało mnie, czy jest to przypadek odosobniony, czy też realny obraz opieki społecznej w Korei, ta cała powierzchowność, pozory dobrze wykonywanej pracy? Zwłaszcza uwagę moją zwróciła niechęć opiekunki (i jej męża), gdy dziewczynka sama przyszła do jej domu. Skoro nawet instytucje stworzone w celach pomocy nie są w stanie (lub po prostu nie bardzo im na tym zależy) pomóc dzieciom z rodzin, jakby nie patrzeć, patologicznych, to kto to zrobi? Jaka jest szansa, by dzieci te nie powieliły losu swych rodziców, opiekunów?

(…) to nieprawda, że rzeczy pojawiają się na świecie, a zaraz potem znikają. Wszystko to już gdzieś istniało, tak jak światło gwiazd na niebie, które dostrzegamy dopiero po przebyciu długiej podróży. Ślady naszych poprzednich istnień widoczne są w innych ludziach, których kiedyś spotkamy w przyszłości.” (str. 133)

Na tylnej stronie okładki napisano, iż opisywany przez U-mi świat jest trafną obserwacją społeczeństwa koreańskiego lat 90-tych XX wieku. Zgodzę się z tym. Z zasłyszanych lub prowadzonych przez bohaterkę rozmów wyłania się obraz Korei, tej dawnej, z jej tradycjami i wierzeniami (częstokroć wywołującymi oburzenie u czytelnika z Zachodu), ale i tej nowej, rozwijającej się, widocznej choćby w ufarbowanych na blond włosach kobiety, która miała zająć się U-mi i U-ilem, w zderzeniu buddyzmu z katolicyzmem, w nawiązaniu do katastrofy lotniczej z roku 1983, w sytuacji społecznej i ekonomicznej.

______

„Ptak”
autor: Jeonghui Oh
przeł.: Marzena Stefańska
wyd.: Kwiaty Orientu, Skarżysko-Kamienna 2010

3 thoughts on “Ptaszki w klatce [„Ptak” – Jeonghui Oh]

  1. Ciekawe spostrzeżenia.

    Przymierzam się do zakupienia zarówno „Ptaka”, jak i opowiadań tejże autorki. Wtedy będę w stanie napisać coś bardziej konstruktywnego, niż: Azjaci mają to do siebie, iż na zewnątrz nie pokazują tego, co przeżywają wewnątrz. Nie mówią o swoim bólu, cierpieniach – zapewne dlatego dziewczynka nie mówi, a opiekunka nie pyta. Niechęć opiekunki pewnie też można różnie odczytywać. Przypomniało mi to jedną z historii opowiedzianych w filmie „Sad Movie” (nie wiem, czy znasz) – historia umierającej matki i jej synka (nieumiejętność wyrażenia pewnych emocji, uczuć, nieumiejętność zadania pewnych pytań itd.).

    Pozdrawiam i życzę miłego dnia xD

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s