„Chrestomatia współczesnych opowiadań japońskich”

wybór, wstęp i tłum.: Monika Szychulska
wyd.: Wydawnictwo Akademickie DIALOG 2005

Żeby z samego początku rozwiać jakiekolwiek wątpliwości, zaznaczyć muszę, iż w tym przypadku określenie japońskie opowiadania współczesne nie odnosi się do utworów powstałych w ostatniej dekadzie (co zapewne byłoby logiczne), ale do utworów powstałych w okresie Meiji i Taishô, a zatem między rokiem 1868 a 1926. Był to czas otwierania się Japonii na świat, czas zderzenia z mocarstwami zachodnimi, a tym samym czas ogromnych zmian w każdej dziedzinie, zarówno w strukturach rządowych, jak i w życiu codziennym, w mentalności. Nowy świat potrzebował nowego języka, który zmiany te mógłby nazwać, opisać, a moda na literaturę zachodnią zaowocowała modernizacją literatury rodzimej. Nowością było między innymi pojęcie miłości romantycznej, opierającej się na związku jednego mężczyzny z jedną kobietą. Miłość ta, dodatkowo, miała znaleźć miejsce w małżeństwie, które do tej pory było czymś w rodzaju instytucji o charakterze ekonomicznym i nie wiązało się go z miłością czy erotyką. Kolejne przeobrażenia społeczne obserwowane były wnikliwie przez młodych pisarzy, a pojęcie miłości z czasem przekształciło się i zaczęto go używać w kontekście miłości do ludzi w ogóle, do piękna, sztuki, przyrody.

O miłości traktują właśnie opowiadania zawarte w tomiku „Chrestomatia współczesnych opowiadań japońskich”. Jedne mówią o miłości niespełnionej, w młodości przemilczanej, by nie sprzeciwić się woli rodziców („Trzynasta noc”, Ichiyô Higuchi), inne o miłości do dziecka („Kochana”, Riichi Yokomitsu), o miłości do istoty żywej, jak ptaszek, który pozostawiony w klatce samemu sobie musiał umrzeć, bo zabrakło kogoś, kto by się nim systematycznie i odpowiedzialnie zajął („Ryżowiec”, Sôseki Natsume). Znajdzie się tu też miejsce na pochwałę posłuszeństwa i respektu bez względu na tytuły („Profesor Tomioka”, Doppo Kunikida), na zetknięcie Wschodu z Zachodem („Remont”, Ôgai Mori), na westchnienia do pewnej gejszy, które westchnieniami miały tylko pozostać („Miłość platoniczna”, Nagoya Shiga) i na konfrontację cudu życia z nauką („Laboratorium”, Takeo Arishima). Najbardziej z całego tomiku przypadły mi do gustu trzy opowiadania. Można powiedzieć, że w pewnym stopniu wyróżniają się na tle pozostałych siedmiu, może tematyką, może sposobem prowadzenia narracji, a może czymś zupełnie innym. W utworze „Tarôbô” Rohana Kôdy spoglądamy na związek dwojga ludzi przez pryzmat dwóch czarek do sake z malutkimi fiołkami, Tarôbô (czarka większa, męska) i Jirôbô (czarka mniejsza, utożsamiana z kobietą). Z przerywanej śmiechem opowieści podpitego sake narratora wyłania się historia miłości niespełnionej. Czemuż niespełnionej? Nigdy się nie dowiadujemy.

Czy znajdzie się choć jedna osoba, która zdoła ocenić, czy mówiłem prawdę? Albo ktoś, kto potrafi zadecydować, czy moje trudne doświadczenia są dobre czy złe? Tarôbô, który jako jedyny dzielił ze mną wszystkie sekrety, już nie ma… Wskazywanie palcem na wodę i mówienie o lodzie, albo spoglądanie w niebo, po to, żeby opowiadać, gdzie podziała się woń kwiatów, to jedynie czcze słowa. Cóż da przytaczanie starych historii za pomocą nowych słów?” (str. 44)

Kan Kikuchi w utworze „Poza miłością i nienawiścią” pokazuje proces przemiany z pospolitego przestępcy, który popełnił zbrodnię najwyższą, zabijając swego pana, w żywe wcielenie Buddy, człowieka, który poświęca lata swego życia i wyniszczając własne ciało, drąży tunel w kamiennej ścianie, chcąc w ten sposób ocalić innych. Wyjątkowo podobało mi się opowiadanie Ryûnosuke Akutagawy, „Jesień” – historia młodej kobiety, która wyróżnia się na studiach ogromnym talentem pisarskim, a przy tym tworzy idealną parę ze swoim kuzynem, również zafascynowanym literaturą, z którym godzinami potrafi rozmawiać na dziesiątki tematów, śmiać się, żartować. A jednak ani pisarstwo, ani szczęśliwa miłość nie znajdą dla siebie miejsca w jej przyszłym życiu. Temat niby błahy, a jednak opowiadanie coś takiego w sobie ma, że trudno przejść obok niego obojętnie.

Dziesięć różnych autorów, dziesięć różnych opowiadań, dziesięć oblicz tego samego uczucia. Śmiem stwierdzić, iż Monika Szychulska dokonała naprawdę dobrego wyboru.

3 thoughts on “„Chrestomatia współczesnych opowiadań japońskich”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s