„Kuchnia” – Banana Yoshimoto

„Kuchnia” (Kitchen, 1988)

Mikage Sakurai wcześnie traci rodziców. Wychowują ją dziadkowie, ale i na nich kolejno przychodzi czas. Gdy umiera babcia, dziewczyna zostaje zupełnie sama. Przestaje pojawiać się na uczelni, traci poczucie czasu, nie bardzo wie, co z sobą zrobić, choć zdaje sobie sprawę, że w mieszkaniu zostać nie może – dla jednej osoby jest za duże i za drogie. Ze wszystkich miejsc najbliższa staje się jej kuchnia, miejsce blisko lodówki. Odkrywa, że tam śpi się jej najlepiej.

Zostałyśmy same, ja i kuchnia. Trochę łatwiej tak myśleć, niż przyznać, że zostałam sama.” [str.7]

Yuichi Tanabe jest rok młodszy od Mikage, studiuje. Matki nigdy nie znał, zmarła, gdy był mały. Wychował go ojciec,  zastępując mu matkę dosłownie i w pełnym wymiarze – nie znosił robić niczego połowicznie. Przekształcając się w Eriko, wniósł do domu mnóstwo ciepła i pozytywnej energii.

Ile mógł mieć lat, gdy zrozumiał, że na tej ciemnej, górskiej drodze będzie musiał sam sobie poświecić? Był zawsze samotny, choć wychowywał się otoczony miłością.” [str. 22]

Drogi tych dwojga splatają się. Korzystając z zaproszenia, Mikage wprowadza się na pewien czas do rodziny Tanabe. Trudno jednoznacznie stwierdzić, co łączy Mikage i Yuichi’ego. Zdaje się, że oni sami tego nie wiedzą, nie potrafią nazwać. Może chodzi tylko o doświadczenie śmierci najbliższych, o śmierć, która spokojnie wokół nich krąży, raz po razie ich dotykając. Może o sny, które przenikają rzeczywistość. Porozumienie bez słów. A może jest to miłość, która nie potrafi się przebić przez barierę samotności i zagubienia. Oni sami będą musieli to zrozumieć. Zanim nie będzie za późno.

„Moonlight Shadow” (Mōnraito shadou, 1986)

Satsuki ma lat dwadzieścia, gdy w wypadku samochodowym ginie jej chłopak, Hitoshi. Ginie, choć to nie on spowodował wypadek, a razem z nim ginie Yumiko, dziewczyna jego brata. Satsuki nie wie, jak poradzić sobie ze stratą Hitoshi’ego. Wspomina dzwoneczek, który przed laty mu dała, a którego dźwięk później zawsze już przy nich był. Kupuje sobie dwa komplety dresów, buty do biegania, termos i codziennie rano biega do mostu. Tam spotykała się z Hitoshim, tam widziała go po raz ostatni.

(…) los to drabina, w której nie można pominąć żadnego szczebla, bo nie uda się wspiąć do góry, choć z pomijaniem szczebli byłoby o wiele szybciej.” [str. 113-114]

Któregoś ranka, gdy siedząc nad mostem trzyma zakrętkę od termosu z zamiarem napicia się herbaty, nieznajoma dziewczyna niespodziewanie ją zagaduje, iż chętnie również by się napiła. Gwałtowny ruch przestraszonej Satsuki powoduje, iż termos wpada do rzeki. Ale w tej samej też chwili zaczyna się znajomość Satsuki z Urarą, a granice między rzeczywistością a światem nierealnym delikatnie się zamazują. Kulminacja następuje nad rzeką, za trzy piąta rano, podczas święta Tanabaty.

Są ludzie, których spotka się ponownie, oraz tacy, których się już nie spotka. Ludzie, którzy nie wiadomo kiedy znikają, i ludzie, których tylko mijamy.” [str. 133-134]

Kolejna po „Hard-boiled. Hard Luck” książka Banany Yoshimoto, którą miałam przyjemność przeczytać, i kolejny tomik dwóch opowiadań zarazem. Co mnie uderza, to fakt, iż opowiadania zawsze są tak dobierane, by tematycznie się pokrywały, nieznacznie uzupełniając. Swoista uczta. W „Kuchni” Yoshimoto porusza temat śmierci, samotności, trudności w odnalezieniu samego siebie i sposobu, jak żyć po stracie kogoś bardzo bliskiego. Trochę to przygnębiające. Ale w żaden sposób nie nazwę jej pisarstwa dołującym, z tej prostej przyczyny, iż mimo całego smutku i tragedii, jakie bohaterów spotykają, opowiadania Yoshimoto są ostatecznie optymistyczne. Autorka pokazuje, iż owszem, po ciężkim przeżyciu można popaść w melancholię, ale przychodzi czas, że trzeba się z tego ocknąć, strzepnąć cały smutek, bo życie człowieka nie kończy się wraz z odejściem bliskich. Takie pisarstwo lubię.

______

„Kuchnia”
autor: Banana Yoshimoto
przeł.: Anna Zielińska-Elliott
wyd.: Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2004

6 thoughts on “„Kuchnia” – Banana Yoshimoto

  1. Mnie sie obie historie bardzo podobaly. Klimat bardzo japonski, zwlaszcza jesli chodzi o odczucia samotnosci. A opisy potraw w „Kuchni” powodowaly, ze czym predzej musialam wyjsc i zjesc cos japonskiego!

    Lubię

  2. Lubię twórczość Yoshimoto. Nie jest ona może jakoś bardzo ambitna, ale mnie to odpowiada, jak sięgam po jej książki. Fajne jest to, że pisze prosto a zarazem klimatycznie (np. książki w oryginale nie są takie trudne do czytania, np. w porównaniu do Murakamiego). Co do „Kuchni”, było to moje pierwsze spotkanie z Yoshimoto – dla mnie też kuchnia jest bardzo ważnym miejscem i dlatego trochę się utożsamiam z bohaterką. Czytając „MS” zawsze się wzruszam – ech tyle się mówi, że Japończycy (mężczyźni) są zimni itepe, a ja chciałabym żeby mnie ktoś pokochał tak mocno jak brat Satsuki swoją dziewczynę… :) Pozdrawiam!

    Lubię

  3. wybacz, ostatni raz czytałam to z rok temu i zasugerowałam się Twoim postem :) Ale jedno będę pamiętać do końca życia – że chodził w mundurku swojej dziewczyny ;)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s