„Cztery tygodnie w Japonii”

autor: Ela i Andrzej Banach
cztery_tygodniewyd.: Wydawnictwo Literackie 1973

Zacznę, wyjątkowo, od końca – publikacja uzupełniona została zdjęciami, w większości czarno-białymi, w liczbie sztuk 258. I to jest jej największy atut właśnie, te fotografie. Różnej są jakości, jednak przyciągają ogromnie wzrok, kuszą swą różnorodnością, zachwycają. Mogłabym je oglądać godzinami (co też bez wahania czyniłam). Inaczej sprawa ma się z treścią reportaży – nie oczarowały mnie, nie wciągnęły, nie pozostawiły po sobie zbyt wiele i raczej do nich nie wrócę.

Może to ze względu na osoby autorów? Podczas czytania wydało mi się, że są realistami, że twardo stąpają po ziemi. Widać to było w ich sposobie opowiadania,  w narracji, w nierzadko suchym, pozbawionym większych emocji opisie, niemal podręcznikowym. Mnóstwo faktów, ale często bez wnikania w ich naturę, głębię, symbolikę – zupełnie, jakby autorzy tylko rejestrowali zdarzenia, nie mając wewnętrznej potrzeby ich zrozumienia, wyjaśnienia. Czasami też, dla odmiany, autorzy wyjaśniali japońskie zjawiska poprzez przełożenie ich na kulturę europejską, a to chyba nie tędy droga. Niewnikanie w głębię widać podczas zwiedzania kompleksów świątynnych,  podczas ceremonii parzenia herbaty – coś w guście: jesteśmy tu, widzimy to i tamto, pani wykonuje taki a taki gest. Niby ciekawie, niby bogato, zwłaszcza gdy autorzy odnoszą się do danych historycznych, ale wciąż czegoś mało, zbyt mało odczuć własnych może, nie wiem, pozostaje niedosyt. Jedne tematy omówione dokładnie, szeroko (jak kwestia Hiroshimy czy znaczenie osoby cesarza), inne natomiast potraktowane po macoszemu (jak już wspomniana ceremonia herbaciana, zawody sumo czy opis japońskiej ulicy, który skupia się niemalże na samej architekturze). Planując podróż do Japonii, autorzy wymyślili sobie kilka kwestii, które zapragnęli zbadać, porównać z Zachodem, z Polską, i zgodnie z tym planem zapełniają kolejne dni pobytu na wyspach. Ja myślę abstrakcjami, odbieram świat poprzez emocje, zatem suche, trzeźwe relacje państwa Banach nie zawsze do mnie trafiają, a momentami zupełnie nużą. Szkoda, bo dobór materiału zapowiadał się interesująco.

One thought on “„Cztery tygodnie w Japonii”

  1. Uwielbiam fotografię, a szczególnie fotografię czarno-białą. I właśnie owe liczne zdjęcia Japonii przekonują mnie, w tej chwili, by sięgnąć kiedyś po tą pozycję.

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s