„Fruwająca dusza” – Yōko Tawada

fruwajaca_duszaFantastyczna powieść! A i dwuznaczność przymiotnika ‚fantastyczny’ jest tutaj celowa i jak najbardziej na miejscu, gdyż powieść ta jest zarówno wspaniała, jak i nierealna. Autorka swobodnie balansuje na granicy jawy i snu, zaburza chronologię, zamazuje kontury, zaprzecza wydarzeniom, które opisuje wcześniej jako fakty, nieustanną metaforą bawi się z czytelnikiem, stawiając pod znakiem zapytania wszystko, czego zdawało mu się, był pewien. Żeby się w tej powieści nie pogubić, należy zwątpić w to, co nas otacza, czego się uczyliśmy latami, trzeba zapomnieć o czymś takim, jak przyczyna, skutek, celowość, namacalność, materialność, a przede wszystkim trzeba się pozbyć ze słownika słowa ‚niemożliwe’. Wówczas czytanie „Fruwającej duszy” staje się czystą przyjemnością płynącą z odbierania raz po raz zmieniających się obrazów, ani prawdziwych, ani nieprawdziwych, może symbolicznych, a może dosłownych, ale któż by się tym przejmował? Yōko Tawada bawi się słowem, jednym razem przypominając filozofa, drugim – osobę z psychicznymi zaburzeniami, w najlepszym wypadku majaczące dziecko, które zaraz po przebudzeniu złości się o coś, co mu się przyśniło, zlewając to z rzeczywistością.

Być może pewnego dnia obudzisz się i ujrzysz Tygrysa u wezgłowia. Lazur nieba zderzy się z bursztynową barwą ziemi, prąd powietrza wessie słowa, a wszelkie stworzenia: zwierzęta, ptaki i ludzie, przestaną rozróżniać ciepło i zimno, radość i smutek. Tygrys przemówi do ciebie. I choć nie można nauczyć się tygrysiej mowy, wsłuchasz się uważnie w to, co powie, i wszystko zrozumiesz. (…) Ale może też być tak, że Tygrys nigdy do ciebie nie przyjdzie. Każdego ranka po przebudzeniu będziesz rozglądać się wkoło, ale nie usłyszysz nawet szelestu owadzich skrzydeł. A jeśli ma nie przyjść, to nie przyjdzie ani razu, choćbyś czekała całe życie.

Głównej bohaterce i zarazem narratorce całej opowieści, Risui, pewien wróżbita, podczas trzeciej wspólnie spędzanej nocy, odczytuje z układu pieprzyków na jej wewnętrznej stronie ud znak Tygrysa. Ze znakiem tym nie jest jej pisane być żoną i matką, ale podążyć Drogą Tygrysa. Risui, pomna jego słów, pisze list do Kikyo, zwanej pogromczynią Tygrysa, w którym prosi ją o przyjęcie do swej Szkoły. Szkoła ta mieści się w ogromnym lesie, w jego środku, w miejscu, gdzie przed paruset laty stał dom Kikyo, a naucza się tam tylko i wyłącznie mądrości z 360-tomowej Księgi. Nauka trwa latami i w żaden sposób nie przygotowuje do życia w nowoczesnym świecie, zatem osoby, które decydują się na naukę w niej i które dobrowolnie tam zostają, zostają tam zazwyczaj na zawsze. Risui dostaje odpowiedź i udaje się do Szkoły, do dziwnego, oderwanego od rzeczywistości świata wróżb i czarów, by tam odkryć w sobie umiejętność głośnego czytania i moc nazywaną w starożytności ‚fruwającą duszą’.

______

„Fruwająca dusza”
oryg. Hikon (1998)
autor: Yōko Tawada
przeł.: Barbara Słomka
wyd.: Karakter, Kraków 2009

Advertisements

11 thoughts on “„Fruwająca dusza” – Yōko Tawada

  1. Chihiro, wydaje mi się, że książka będzie bardzo w Twoim guście, aczkolwiek nigdy nie wiadomo;)

    Mary, sięgnij jak najprędzej. Widziałam ją już w Twym stosiku:)

    Lubię to

  2. Litera-tour, na moim blogu znajduje sie zaproszenie dla Ciebie. Ucieszylabym, gdybys zechciala przylaczyc sie do zabawy. Pozdrawiam goraco!

    A co do „Fruwajacej duszy” to jestem pewna, ze to ksiazka dla mnie :)

    Lubię to

  3. Tak sobie pomyślałem, że w ogóle cokolwiek nie wydali w Karakterze, to dobre było (chociaż Ben Jellouna nie czytałem jeszcze). Pierwszy raz wizytuję, przestronnie na blogu, ładnie, biało.

    Lubię to

  4. Witam serdecznie i dziękuję (przyznając szczerze, iż mam kłopoty drobne z odbieraniem komplementów). Wydawnictwo Karakter jest dla mnie nowe, pierwszy raz mam z nim do czynienia, ale zapoznawszy się z ofertą jestem mile zaskoczona. Pozdrawiam!

    Lubię to

  5. Karakter jest dla mnie też nowy, jako że dopiero niedawno.

    Przeczytałem prawie całego bloga, gust literacki mamy diametralnie różny (mam wysypkę po Murakamim i Nothomb, can’t help it), ale z przyjemnością będę zaglądał, bo podoba się.

    Lubię to

  6. Pozostałą literaturę plus zainteresowania umieszczam na drugim blogu;) Co do literatury japońskiej, wiele osób za nią nie przepada. Ale gdyby wszyscy mieli ten sam gust, byłoby nudno, czyż nie?

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s