„Zawieście czerwone latarnie” – Su Tong

czerwone_latarnie

Oprócz tytułowego, pierwszego opowiadania, w tomiku znajdują się również dwa kolejne, 1934 przemija i Rodzina opium. Dlaczego wspominam o tym już na samym początku i czemuż to takie ważne? Bo między tymi opowiadaniami istnieje ogromna przepaść pod względem zarówno tematu, jak i nastroju czy choćby  samego wykonania. I o ile Zawieście czerwone latarnie urzekło mnie niesamowicie, niemal tak samo, a może nawet zupełnie inaczej niż film na jego podstawie nakręcony (1991, reż. Yimou Zhang), to już 1934 przemija znużyło mnie i zmęczyło, a Rodzinę opium, jak tylko zauważyłam, że dzieje się w tej samej wiosce, co poprzednie opowiadanie, najprościej w świecie sobie odpuściłam, bo szkoda marnować mi czasu na coś, co w najmniejszym stopniu mnie nie interesuje (te czasy minęły wraz ze studiami).

Mało chyba znajdzie się osób, które jeszcze nie znają opowieści o czerwonych latarniach, czy z filmu to, czy z prozy. Schyłek lat 20-tych, początek 30-tych, gdzieś na chińskiej prowincji. Dziewiętnastoletnia Lotos, do niedawna studentka, traci ojca, a wraz z nim szansę na dalszą naukę. Macocha do wyboru pozostawia jej małżeństwo albo pracę, a Lotos, z opanowaniem i bez większego namysłu, wybiera to pierwsze. I oczywiście życzy sobie wejść do bogatej rodziny, wiedząc dobrze, iż tam zawsze będzie „mała” – z jej pozycją materialną w bogatej rodzinie może być zaledwie konkubiną, a to wiąże się z mniejszym statusem. Wchodzi zatem do bogatej rodziny jako Czwarta Pani, a tym samym rozpoczyna życie w nowym, zupełnie innym świecie. Życie, które w niedługim czasie prowadzi ją do obłędu.

1934 przemija, mimo wyraźnego oświadczenia narratora: „Nie nazywam się Su Tong”, zakrawa na autobiografię i w tym duchu jest pisane. Narrator, sięgając kilkadziesiąt lat wstecz i koncentrując się na wydarzeniach z roku 1934, rekonstruuje losy swojej rodziny: ojca, babki Jiang, jej męża Chena Baoniana, wuja Dingo i konkubiny swego dziadka, zwanej małą kobietą Huanzi, która, nawiasem mówiąc, ojca narratora wychowała. Nie, wcale to opowiadanie nie przypadło mi do gustu. Ciężkie jakieś takie, przygnębiające, pełne nienawiści, brudu i śmierci. Więc gdy zobaczyłam, że Rodzina opium znów rozgrywa się w Klonowej Wiosce i znów pisana jest tym samym stylem, po prostu zamknęłam książkę, wyraźnie mając dość. Nie wiem, być może wielu osobom oba te opowiadania mogłyby się spodobać, nie zamierzam zatem ani odradzać, ani namawiać. Sama jednakże do nich nie wrócę.

___

„Zawieście czerwone latarnie”
autor: Su Tong
tłum.: Dorota Sękalska, Janina Szydłowska
wyd.: Wydawnictwo MG 2008
język oryg.: angielski

5 thoughts on “„Zawieście czerwone latarnie” – Su Tong

  1. Przeczytalam wieki temu wszystkie trzy, ale wlasnie tych dwoch nawet nie pamietam. Tytulowe pamietam tez dobrze przede wszystkim dzieki mojemu ukochanemu od lat filmowi Zhanga Yimou. Natomiast przeczytam – a co? – najnowsza powiesc pani Su Tong „Madwoman on the bridge”.

    Lubię

  2. Chiaro, jak czytasz powyżej, na trzecim poległam i ja;)

    Chihiro, ale Su Tong jest panem, nie panią [aż sama przed chwilą się upewniłam]. A na podany przez Ciebie tytuł zerknęłam, z recenzji wynika, że może być ciekawy, a i okładką zachęca. Chętnie przeczytałabym Twoje wrażenia po lekturze, gdy już będziesz po.

    Lubię

  3. Serio to facet?! A ja przez tyle lat bylam przekonana, ze to kobieta! Skad mi sie uzbduralo, ze to autor a nie autorka, nie mam pojecia. Dziekuje Ci bardzo za uswiadomienie mi prawdy, jeszcze bym brnela dalej w moim przekonaniu, do glowy by mi nie przyszlo sprawdzic…

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s