„Hard-boiled. Hard Luck” – Banana Yoshimoto

hbhl-yoshimotoDwa opowiadania. Oba dotyczą kwestii rozstania, porzucenia, poczucia winy. Każde jednak traktuje o tym w sposób odmienny.

Bohaterkami obu opowiadań są młode kobiety – narratorki. Nie mają imion. Bohaterka pierwszego opowiadania, „Hard-boiled”, zmaga się ze wspomnieniem kobiety, z którą niegdyś była związana. Dręczą ją wyrzuty sumienia, że nie potrafiła jej pokochać, że w pewnym stopniu wykorzystała jej uczucia, a później porzuciła. Owszem, na jej własne życzenie, ale jednak porzucenie to porzucenie. A teraz Chizuru nie żyje i nie ma już możliwości, by ją przeprosić. Jedna noc spędzona w dziwnym, nawiedzonym hotelu (a może to tylko wrażenie bohaterki?) doprowadza do swoistego oczyszczenia. Dopiero wtedy, odzyskawszy wewnętrzny spokój, można iść dalej.

Bohaterka drugiego opowiadania, „Hard Luck”, opisuje czas, jaki mija od momentu zapadnięcia siostry w śpiączkę do chwili jej śmierci. Pokazuje sposób, w jaki najbliżsi godzą się z myślą o odejściu siostry/ córki/ narzeczonej/ koleżanki. Sposób, w jaki pozwalają jej odejść, w jaki uczą się żyć bez niej. Poza tym w opowiadaniu ukazane zostają jednoczesne zmagania bohaterki ze stratą siostry i wyrzutami sumienia, iż dzięki wypadkowi poznała kogoś, kogo, gdyby się odważyła, mogłaby pokochać. Rodzaj szczęścia w nieszczęściu, szczęścia kosztem czegoś ważnego. I dopiero odnalezienie piosenek, których siostra słuchała tuż przed wypadkiem, wsłuchanie się w nie, uznanie, iż niektóre melodie, niezależnie od naszej woli, determinują nasze życie, sprawia, że Narratorka z nadzieją patrzy na to, co przyniesie kolejny dzień, co przyniesie zima, kończąca tę nieprzyjemną, pełną smutnego oczekiwania jesień.

Podobały mi się te opowiadania. Wprawdzie krótkie, ale czytało się je długo, do wielu fragmentów i przemyśleń wracałam wielokrotnie. Z jednej strony przygnębiające, z drugiej jednak dające mglistą nadzieję, że nie ma winy, której nie możnaby odkupić, że nic nie dzieje się bez powodu, że z największą stratą można się pogodzić, że istnieje coś takiego jak przeznaczenie. Niby rzeczy oczywiste, ale zazwyczaj o nich zapominamy. I ta odrobina magii, którą odczuwamy w dzieciństwie, a którą wypiera w dorosłym życiu zdrowy rozsądek – to też pani Yoshimoto przemyca do opowiadań, tworząc bardzo ciekawą, senno-realistyczną całość.

______

„Hard-boiled. Hard Luck”
oryg. Hādoboirudo hādorakku (1999)
autor: Banana Yoshimoto
przeł.: Annelie Ortmanns
wyd.: Diogenes Verlag, Zürich 2004
jęz.: niemiecki
jęz. oryginału: japoński

9 thoughts on “„Hard-boiled. Hard Luck” – Banana Yoshimoto

  1. W polskiej wersji tego jeszcze nie wydano, z tego, co mi wiadomo. Na rynku polskim była „Kuchnia” i „Tsugumi”, ale nie mogłam ich zdobyć, więc skusiłam się na „Hard-boiled…”; spodobała mi się okładka;)

    Lubię

  2. A mnie ciekawi, co znaczą dokładnie słowa: Hard-boiled. Czytam właśnie „Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland” Murakamiego i stąd moje zapytanie, bo słowa się powtarzają. Hard – twardy, boiled – słownik tłumaczy jako: streszczany. Kompletnie nie pojmuję tych słów. Może mnie oświecisz? ;)

    Lubię

  3. ‚Hard-boiled’ = ‚gruboskórny’, ale mnie to tłumaczenie nie zadowala, nie w kontekście tej książki. Jest drugie znaczenie, z niemieckiego ‚hard-boiled’ = ‚sich ein dickes Fell zulegen’, czyli odbierać świat w taki sposób, by nikt i nic nie mogło mnie dotknąć, zranić (coś jak ‚uodpornić się na świat zewnętrzny’). Wciąż myślę nad krótszym polskim odpowiednikiem;)

    Lubię

  4. ‚Hard-boiled’ to przede wszystkim ‚ugotowane na twardo’, tak sie mowi o jajku, w odroznieniu od ‚soft-boiled’ – jajka na miekko. W tych tytulach moze miec to znaczenie przybrania grubej skorupy, wlasnie, tak jak napisalas, Litera-tour, by nic nie moglo nas zranic. Przecietny Japonczyk wydaje sie byc dosc kruchy psychicznie, wyobcowany, stad potrzeba jakiejs ochrony. Twoja recenzja zachecila mnie do siegniecia po te opowiadania, na szczescie moge je takze przeczytac po niemiecku. Zdaja mi sie byc podobne do klimatow Murakamiego, moze to taka specyfika wspolczesnej literatury japonskiej?

    Lubię

  5. bardzo mnie te opowiadania zaciekawiły, przypomniały te „Boże dzieci’, które tańczą u Murakamiego, opowiadania bywają tak cudownie skondensowane…

    ciągle trafiam niby przypadkowo tam, gdzie czyta się literaturę japońską czy ją tłumaczy…

    pozdrowienia pomieszane z podziękowaniami:)

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s