„Ani z widzenia, ani ze słyszenia” – Amélie Nothomb

„Nie mogłam się powstrzymać, żeby do niego nie podejść.
– Wybaczy pan, ale nie bardzo rozumiem pańskie malarstwo. Czy mógłby mi pan je objaśnić?
– Nie ma w nim nic do rozumienia, nic do objaśniania – odparł z niesmakiem. – Trzeba je odczuwać.
– No właśnie, nic nie odczuwam.
– To już pani problem.”

Właśnie tak jest z powieścią pani Nothomb. Albo się ją czuje, albo nie. Trudno tu cokolwiek wyjaśniać, cokolwiek tłumaczyć. Niby można podzielić jej treść na dwie warstwy, z których jedną będzie dwuletni związek bohaterki-autorki z pobierającym u niej lekcje francuskiego Rinrim, drugą natomiast obserwacje codziennych nawyków japońskiej społeczności, wyłapywanie niuansów niezrozumiałych dla świata zachodu, jednak niełatwo sklasyfikować powieść jako całość. Ani to romans, ani książka podróżnicza. Nie wnosi żadnych rewelacji w świat literatury, nie podnosi adrenaliny we krwi, nie wywołuje ogromnych wzruszeń. Jest niczym pamiętnik pisany z przymrużeniem oka, z wyłączeniem nadmiaru emocji, które wprowadzają niepotrzebny zamęt. Rodzaj zapisu, relacji. A jednocześnie ma w sobie coś, co przyciąga. Wystarczy poczuć. Jeśli się tego ‚czegoś’ nie poczuje na starcie, można sobie swobodnie i bez skrupułów resztę książki darować.

Przeczytałam tę mini-powieść jakieś dwa tygodnie temu. Później do niej wracałam, rozmyślałam nad tym i tamtym, nadal nie wiedząc, jak o niej opowiedzieć. Bo tak czasami jest, że na to, co się czuje, nie zawsze można znaleźć słowa. Wreszcie je znalazłam. Chyba. Myślałam między innymi nad tytułem. Nie znam francuskiego, więc nie rozumiem go w oryginale i nie mogę porównać trafności tłumaczenia. Ale wiem, że dobre tłumaczenie to nie takie, które jest wierne, ale takie, które oddaje sens całości. Dla mnie tytuł polski sens ma. Bo jeśli nie z widzenia i nie ze słyszenia, to zostaje doświadczenie własne, a w wypadku tej powieści jest to sposób opisania Japonii. Japonia u Nothomb nie jest ani relacją z tego, co bohaterka zobaczyła, jakie zabytki były tu, a jacy ludzie byli tam, ani nie przedstawia stereotypowego obrazu tego kraju. Japonia opisana przez bohaterkę jest jak najbardziej doświadczona, przeżyta, odczuta. I to jest właśnie ciekawe.

Ubawił mnie fragment o zdobywaniu przez Amélie i Rinriego góry Fudżi, mający potwierdzić, iż są godni określać się mianem Japończyka [przy czym Amélie zdawała się być bardziej tym zaaferowana, niż sam Rinri], śmiałam się w głos przy relacji z pobytu obojga na wyspie Sado i równie mocno i szczerze podczas opisu kolacji, na którą Rinri zaprosił swych jedenaścioro przyjaciół, czyniąc z Amélie wodzireja konwersacji [co było zaledwie jej odczuciem, reszta traktowała to zupełnie naturalnie].

Poza tym znalazłam w tejże powieści kilka fragmentów, których treść bardzo mnie urzekła swą trafnością, aczkolwiek bezpośrednio nic z Japonią wspólnego nie miała. I choćby dla tych fragmentów do powieści wracam [wszystko zależy od nastroju]. A któregoś dnia pewnie przeczytam ponownie całość.

„Nie ma takiej udręki, która by przeszkodziła człowiekowi rozprzestrzeniać się we wszechświecie. Czyż świat byłby tak wielki bez powodu? Język mówi prawdę: umknąć znaczy uratować się. Jeśli umierasz, wyjedź. Jeśli cierpisz, rusz się. Inne prawo niż prawo ruchu nie istnieje.”

______

„Ani z widzenia, ani ze słyszenia”
oryg. Ni d’Ève ni d’Adam (2007)
autor: Amélie Nothomb
przeł.: Joanna Polachowska
wyd.: MUZA, Warszawa 2008

11 thoughts on “„Ani z widzenia, ani ze słyszenia” – Amélie Nothomb

  1. Książka jest faktycznie swietna, a musze Ci powiedziec ze to faktyczna przyjemnosc czytac ją w oryginale bo francuski pani Nothomb jest piekny , taki ‚mięsisty” i naprawde oddajacy wiele . Tlumaczenia są tez ok. Tu sie przyczepic nie moge, choc wole czytac w oryginale (mam to szczescie znac francuski)

    Lubię

  2. Ja tego jeszcze nie czytałam, ale pewnie się skuszę. Amelie uwielbiam – jej książki, w znaczniej mierze oparte na własnych doświadczeniach – pokazują coś bardzo ciekawego. Jak gaijin, wychowany w kulturze Wschodu, reaguje na tą kulturę w odniesieniu do Zachodu, do którego póżniej wraca – zresztą w różnych konfiguracjach. Jak wzrasta w poczuciu ŚWIADOMOŚCI KULTURY. I to jest coś, z czym łatwiej mi się zidentyfikować niż np. z całą tą rzeszą polskich publicystów (bez nazwisk proszę), którzy jadą tam i podkreślają jak bardzo to wszystko TAM jest inne, niezrozumiałe, głupie, nie do przyjęcia, egzotyczne, ekscytujące, śmieszne. I rozdmuchują to bez zrozumienia.

    Mnie ujmują książki Amelie, nie tylko te o Japonii zresztą (patrz: Higiena mordercy). Dzięki za recenzję.

    Lubię

  3. Rozumiem Twój problem z jednoznacznym określeniem książki Nothomb, jej charakterystyczny styl sprawia, że trzeba się trochę zastanowić nim dojdzie się do jakichś wniosków ;) Dopiero tą książkę zamówiłam, ale czekam na nią z niecierpliwością aby sprawdzić czy autorka „trzyma poziom”.
    Czytałaś „Z pokorą i uniżeniem”?

    Lubię

  4. Witam również, Dorotie:) Zasadniczo jestem zdania, że o wymianę linków nie ma sensu pytać. Jeśli mam ochotę, linkuję, i tyle. A czy ktoś zlinkuje mnie w zamian, kompletnie mnie nie obchodzi;) Poza tym, sporo jest blogów, których nie linkuję, choć uwielbiam i zaglądam co dzień.

    Lubię

  5. Też czytałam, tylko jeszcze nie zamieściłam opisu u siebie :) Książka rozbawiła mnie w tych samych momentach, co Ciebie plus jeszcze sytuacja, gdy w końcu Sensei na nią krzyknął, że dość! Sensei’owi nie zadaje się pytań. A jak się nie rozumie? Rozumie się, rozumie :D
    Ja poczułam to „coś” w tej książce, dlatego muszę (jak znajdę chwilę) przeczytać też inne :) A narazie mam ochotę przeczytać ją znów, pochłonęłam ją praktycznie w jeden wieczór. Ale na razie przejęła ją moja Mama ;) Pozdrawiam!

    Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s