„Święta Teresa z Avila” – Yoon Song-I & Lee Sun Kyu

avila

Hiszpania, XVI wiek. Siedmioletnia Teresa wraz z bratem Rodrigo ucieka z domu – pragnie, wzorem dawnych męczenników, udać się do Andaluzji, krainy Maurów, i zginąć za wiarę. Odnajduje ich wuj Piotr i odprowadza do domu. Jednak dziecięca fascynacja i wyobraźnia nie dają się łatwo zniechęcić; Teresa pozostanie pod wpływem męczeńskich opowieści przez wiele lat. Później zainteresuje się też opowieściami rycerskimi – jej głowa chłonie historie o wielkich czynach równie wielkich ludzi. Gdy Teresa ma 12 lat, umiera jej matka, co staje się ważnym punktem przełomowym w jej życiu. Zwraca się do Matki Boskiej, by ta zastąpiła jej matkę, jednak z biegiem czasu wiara Teresy jakby słabnie, a na pierwsze miejsce wysuwają się radości doczesne: dbałość o piękno zewnętrzne, wygląd, ubiór. Wciąż potrzebuje towarzystwa, potwierdzenia własnej wyjątkowości. Widząc zalążek próżności w postawie córki, ojciec wysyła ją do szkoły z internatem prowadzonej przez siostry augustianki – do Avila. Jest rok 1530, Teresa ma 15 lat. Z początku znudzona i niezadowolona, z czasem oswaja się z nowym życiem i – ku swemu własnemu zdziwieniu – odkrywa w sobie powołanie do służby Bogu. Mimo sprzeciwu ojca, wybiera życie w zakonie.

(więcej…)

Trzecia książka Rafała Tomańskiego!

RT_skosnymTuż przed świętami dotarłam do informacji, iż 22 kwietnia br. ukazać ma się nowa książka Rafała Tomańskiego – „Skośnym okiem”. A że lubię wiedzieć, zaczęłam temat drążyć, zaś efektem mych dociekań jest krótki, lecz treściwy news – zapraszam na stronę dziennika Japonia-Online. :)

O pierwszej książce Rafała Tomańskiego, „Tatami kontra krzesła”, pisałam i dyskutowałam tu -> kik! klik! Druga jest wciąż przede mną.

„Daj mi więcej” – Paulina Klepacz

p.klepacz

Przyznam od razu – podchodziłam do książki ostrożnie. Przede wszystkim okładka – niby ciekawa, ale ten róż! Do tego szminka rozmazana, usta namiętne… trudno się dziwić, że w dobie wysypu powieści typu „on taki przystojny, lecz o niepohamowanej chuci, a ona taka niewinna, oprzeć się mu nie może” skojarzenia z pseudoerotyczną pseudoliteraturą narzucają się same. A do takich mnie nie ciągnie. Bądź co bądź, lubię jednak fabułę. Inna sprawa, zdaje się, że słowo „więcej” na stałe zagościło w słowniku podręcznym obecnych dwudziestolatków i jakoby definiuje ich (roszczeniowe) podejście do wszystkiego, tylko nie do samych siebie. To z kolei irytuje. Zaintrygowało mnie jednak, co o tym pokoleniu ma do powiedzenia osoba młoda, rocznik ’87. Zaczęłam czytać i… przepadłam.

(więcej…)

„Kronika japońska. Pustka i pełnia” – Nicolas Bouvier

Bouvier

„Gdybym ja, jak dama dworu Sei Shōnagon, sporządził listę rzeczy przyjemnych i tych, które takie nie są, za kryterium posłużyłaby mi pustka i pełnia. Poczucie pełni dają mi: dźwięk niektórych gongów, niektóre figurki Buddy Jizō widywane na cmentarzach, mocna gorzka zielona herbata, powieki i kark kobiety budzącej pożądanie, jak również stare zamiataczki, które noszą okulary w drucianej oprawce na ryjach godnych profesorów uniwersyteckich, mają gdzieś wszelkie kategorie i odznaczają się odświeżającą swobodą tudzież bezczelnością”.

___

[za:] Nicolas Bouvier, Kronika japońska. Pustka i pełnia, przeł. Krystyna Sławińska, Krystyna Arustowicz, Noir Sur Blanc, Warszawa 2014, s. 222

***

Recenzję książki przeczytać można na stronie dziennika Japonia-Online.

Nowości i zapowiedzi książkowe 2015. Japonia, Chiny, Korea (3)

Jeden świetnie zapowiadający się komiks, jeden chiński thriller, dwa reportaże podróżnicze, jedna książka kulinarna, jeden thriller osadzony na gruncie kieleckim, z kitsune i innymi japońskimi demonami w roli (niemalże) głównej, wątek japoński w opowiadaniu dla młodzieży, a na deser jeden z bardziej wyrazistych pisarzy z Kraju Kwitnącej Wiśni – tyle wyszperałam wśród ostatnich nowości i zapowiedzi. Prawda, że brzmi zachęcająco? :)

zapowiedzi3

(więcej…)

„Na dzień przed ślubem” – Hozumi

na-dzien-przed-slubem-Komiksy są dla dzieci – wiadomo. Tak mówi opinia publiczna, a opinia publiczna ma rację. I nie ważne, ile by powtarzać, że gatunki, tematyka, że od najbardziej trywialnych po te zupełnie poważne, że dla odbiorcy najmłodszego te, inne dla starszego, a jeszcze inne tylko 18+, i że każdy znajdzie coś dla siebie – nie dociera. Ale po czasie walki i uporu w opinii publicznej budzi się tęsknota za obrazem. I wtedy w polskim słowniku pojawia się termin graphic novel, powieść graficzna. Brzmi poważnie, więc dorosły śmiało może do komiksu wrócić, bez podejrzeń o infantylność. Tak, wiem, upraszczam, niemniej, coś w tym jest i to coś mnie zachwyca: drobny gest (zmiana terminu), a jaka reakcja! Czytanie powieści graficznych jest na czasie. A ja tylko ubolewam, że póki co, na polskim gruncie brak terminu graphic short story – bo mangę „Na dzień przed ślubem” japońskiej rysowniczki Hozumi z miejsca bym pod ów termin podpięła. I głosiłabym otwarcie, że to literatura ze wszech miar wybitna.

(więcej…)