„Skugga Baldur. Opowieść islandzka” – Sjón

skugga-baldur-opowiesc-islandzka

Baldur to imię boga światła w nordyckiej mitologii, Skugga znaczy cień. Istnieje też w islandzkiej mitologii stworzenie, które nazywa się Skugga Baldur, pół kot, pół lisica, dziki stwór, którego ludzie się boją.*

Islandia, styczeń roku 1883. Wielebny Baldur Skuggason, pastor surowy i skąpy, wdowiec bezdzietny stanowczo nietolerujący osób ułomnych, bierze strzelbę, sakwę nabojów i wyrusza w góry śladem lisicy. Oddaje strzał, wywołując lawinę. Dzień wcześniej wyprawiany jest pogrzeb Syreny Jonsdottir zwanej Abbą, młodej kobiety niewiadomego pochodzenia, upośledzonej umysłowo.

17 kwietnia roku 1868. Na mieliźnie przy Cyplu Złamanych Haczyków pojawia się statek bez załogi, skrywający pod swymi pokładami beczki tranu i skrępowaną łańcuchami kilkunastoletnią dziewczynę, przypominającą wystraszone zwierzę. W czerwcu tegoż samego roku do Islandii przybywa Fryderyk F. Fridjonsson, młody zielarz, mający uporządkować gospodarstwo po zmarłych rodzicach. Przypadkowe spotkanie z upośledzoną dziewczyną zmienia jego plany.

Continue reading „„Skugga Baldur. Opowieść islandzka” – Sjón”

Reklamy

„Niebłahe igraszki” – Hjalmar Söderberg

nieblaheigraszki

Historia rozpoczyna się w roku 1897. Jak podaje narrator, w roku tym, latem, ma miejsce wielka wystawa sztuki, będąca ogromnym wydarzeniem kulturalnym. Tego też roku rodzi się uczucie między 17-letnią Lydią Stille a 22-letnim Arvidem Stjärnblomem.

Powiedziała: wierzę ci. Rany boskie, to przecież dobrze! Wspaniale, tylko się cieszyć – gdyby na tym poprzestała… Ale powiedziała jeszcze: mogę czekać. A to niedobrze – bardzo niedobrze! Trudno mi znieść myśl, że ktoś na mnie czeka. Że ktoś czegoś ode mnie oczekuje. (…) całe życie przede mną. Związać się teraz – na całe życie! Nie, trzeba wystrzegać się więzów. Trzeba najpierw trochę pożyć.

Ich drogi rozchodzą się. Lydia poślubia bogatego mężczyznę, dużo starszego, którego nigdy nie pokocha, Arvid natomiast podejmuje pracę w dzienniku Nationalbladet jako krytyk muzyczny, a z czasem zwiąże się z inną kobietą. Żadne z nich nie będzie szczęśliwe.

Continue reading „„Niebłahe igraszki” – Hjalmar Söderberg”

Gdzie jestem, gdy mnie (tu) nie ma

instaprofpic

W Waszym odczuciu również czas tak nieubłaganie pędzi przed siebie? Ja mam czasem wrażenie, że ten rok dopiero się zaczął, a przecież wiosna już w pełni, hamak dawno na tarasie zawieszony i gdy tylko pracy mniej, zaszywam się w nim z książką. Może to wina tak długiej jesień-zimy (u mnie śnieg był dosłownie jeden dzień), nie wiem. Grunt, że dopiero co pisałam dla Was posta z zapowiedziami na ten rok, tymczasem większość z tych książek już przeczytałam lub jestem w trakcie lektury. Na razie powiem tylko tyle, że warte były wspominania o nich. Na post, myślę sobie, przyjdzie jeszcze odpowiedni moment.

Blog sobie jest, nie zamykam go. Może to z sentymentu, a może faktycznie wrócę do intensywniejszego pisania tekstów dłuższych i dlatego wciąż tu jest. On zostaje. A ja od kilku miesięcy poznaję możliwości Instagrama (–> klik! klik!). I tam Was zapraszam. Tam wstawiam krótkie wrażenia z lektury, jak w przypadku „Zimowych Panien” Cristiny Sánchez-Andrade, lub dzielę się migawkami z tego, co czytam aktualnie (w tej chwili są to dwie książki: reportaż „Ludzie z Placu Słońca” Aleksandy Lipczak i biografia „Milionerka” autorstwa Ewy Winnickiej). Pokazuję świat czytelników i sceny z festiwali, obrazki z podróży albo najnowsze książkowe „zdobycze”. Czyli trochę tak, jak było (dawniej) tutaj, tylko w wersji bardziej… minimalistycznej? Być może. Jeśli macie ochotę na wirtualną kawę i pogawędki o książkach, zajrzyjcie śmiało.

***

A jeśli wolicie wykorzystać sytuację i podzielić się tym, co aktualnie czytacie, bez wahania wpisujcie swoje myśli w komentarze :)

Nowa książka Murakamiego i inne literackie dobra na rok 2017

Nowa książka Harukiego Murakamiego, dwa intrygujące poradniki z japońskim sposobem życia w tle, magia… bynajmniej nie sprzątania, XIX-wieczne pragnienia i tęsknoty Flanagana oraz fantastyczne istoty z mitologii japońskiej – biorąc pod uwagę lektury, rok 2017 zapowiada się naprawdę ciekawie.

kishidancho_goroshi_murakami

Murakami razy dwa

Wyczekiwana od jesieni, najnowsza powieść Harukiego Murakamiego ujrzy światło dzienne już 24 lutego – taką informację podało wydawnictwo Shinchosha. Powieść ma mieć tytuł „Kishidancho goroshi”, w Japonii zostanie opublikowana w dwóch tomach: „Arawareru idea” i „Utsurou metaphor”. Treść książek nie jest jeszcze znana. Z lakonicznych wypowiedzi zarówno wydawcy, jak i samego pisarza można wyłuskać tylko tyle, że czeka nas bardzo dziwna historia, różniąca się od poprzednich. Czy aby na pewno? Kto czytał przynajmniej dwie, trzy powieści Murakamiego, zdążył już zauważyć, że dziwność to raczej u tego pisarza norma. Niemniej, wiadomość zdradzająca datę premiery powieści to jeden z częściej powtarzanych newsów ostatnich dni. To jednak na gruncie japońskim. Czym uraczą nas polscy wydawcy?

Continue reading „Nowa książka Murakamiego i inne literackie dobra na rok 2017”

To przyszło z lasu. Jak większość dziwnych rzeczy*. Wokół komiksu „Przez las” Emily Carroll

przez_las

Słyszeliście kiedyś o tym, że las jest miejscem niebezpiecznym? Że można się w nim z(a)gubić, że żyją tam wilki, które czyhają, by was zjeść, i że wszelkie zło tam właśnie się gnieździ, w tej gęstwinie i w ciemności? Z pewnością. Przecież nie raz wam opowiadano, co się stało z Jasiem i Małgosią albo z Czerwonym Kapturkiem. Nie raz wam mówiono, że to tam, w samym jego środku, tańcują w nowiu rusałki, wabiąc i zabijając młodzieńców, i że w najciemniejszych kniejach ukryty jest legendarny kwiat paproci, strzeżony przez złe moce. I choć wszystkie te historie powstały bardzo dawno temu, choć potrafimy je rozłożyć na części pierwsze i racjonalnie je zanalizować, to strach, które one budzą, strach, który budzi w naszym sercu gęsty, ciemny las – on pozostał.

Continue reading „To przyszło z lasu. Jak większość dziwnych rzeczy*. Wokół komiksu „Przez las” Emily Carroll”

Hirameki duetu Peng i Hu. Od kleksa do rysunku

hirameki1

Pamiętacie tę zabawę z dzieciństwa, gdy leżąc na trawie, wpatrywaliście się godzinami w niebo, odnajdując w kształtach chmur twarze ludzi, sylwetki  zwierząt, figury, przedmioty, całe sceny z filmów lub bajek? Prosta zabawa – wszak jedyne, co było potrzebne, to odrobina czasu i te chmury po niebie płynące – dawała ogromne pole do popisu fantazji, skojarzeniom i kreatywności.

Continue reading „Hirameki duetu Peng i Hu. Od kleksa do rysunku”