Archiwum

Posts Tagged ‘Su Tong’

“Zawieście czerwone latarnie”

czerwiec 23, 2009 5 komentarzy

autor: Su Tong
tłum.: Dorota Sękalska, Janina Szydłowska
wyd.: Wydawnictwo MG 2008
język oryg.: angielski

czerwone_latarnieOprócz tytułowego, pierwszego opowiadania, w tomiku znajdują się również dwa kolejne, “1934 przemija” i “Rodzina opium“. Dlaczego wspominam o tym już na samym początku i czemuż to takie ważne? Bo między tymi opowiadaniami istnieje ogromna przepaść pod względem zarówno tematu, jak i nastroju czy choćby  samego wykonania. I o ile “Zawieście czerwone latarnie” urzekło mnie niesamowicie, niemal tak samo, a może nawet zupełnie inaczej niż film na jego podstawie nakręcony (1991, reż. Yimou Zhang), to już “1934 przemija” znużyło mnie i zmęczyło, a “Rodzinę opium“, jak tylko zauważyłam, że dzieje się w tej samej wiosce, co poprzednie opowiadanie, najprościej w świecie sobie odpuściłam, bo szkoda marnować mi czasu na coś, co w najmniejszym stopniu mnie nie interesuje (te czasy minęły wraz ze studiami).

Mało chyba znajdzie się osób, które jeszcze nie znają opowieści o czerwonych latarniach, czy z filmu to, czy z prozy. Schyłek lat 20-tych, początek 30-tych, gdzieś na chińskiej prowincji. Dziewiętnastoletnia Lotos, do niedawna studentka, traci ojca, a wraz z nim szansę na dalszą naukę. Macocha do wyboru pozostawia jej małżeństwo albo pracę, a Lotos, z opanowaniem i bez większego namysłu, wybiera to pierwsze. I oczywiście życzy sobie wejść do bogatej rodziny, wiedząc dobrze, iż tam zawsze będzie “mała” – z jej pozycją materialną w bogatej rodzinie może być zaledwie konkubiną, a to wiąże się z mniejszym statusem. Wchodzi zatem do bogatej rodziny jako Czwarta Pani, a tym samym rozpoczyna życie w nowym, zupełnie innym świecie. Życie, które w niedługim czasie prowadzi ją do obłędu.

1934 przemija“, mimo wyraźnego oświadczenia narratora: “Nie nazywam się Su Tong“, zakrawa na autobiografię i w tym duchu jest pisane. Narrator, sięgając kilkadziesiąt lat wstecz i koncentrując się na wydarzeniach z roku 1934, rekonstruuje losy swojej rodziny: ojca, babki Jiang, jej męża Chena Baoniana, wuja Dingo i konkubiny swego dziadka, zwanej małą kobietą Huanzi, która, nawiasem mówiąc, ojca narratora wychowała. Nie, wcale to opowiadanie nie przypadło mi do gustu. Ciężkie jakieś takie, przygnębiające, pełne nienawiści, brudu i śmierci. Więc gdy zobaczyłam, że “Rodzina opium” znów rozgrywa się w Klonowej Wiosce i znów pisana jest tym samym stylem, po prostu zamknęłam książkę, wyraźnie mając dość. Nie wiem, być może wielu osobom oba te opowiadania mogłyby się spodobać, nie zamierzam zatem ani odradzać, ani namawiać. Sama jednakże do nich nie wrócę.

rozmowa

czerwiec 18, 2009 Dodaj komentarz

Rozmowa to okropne nudziarstwo. Sprowadza się do tego, że ty mnie okłamujesz, a ja ciebie. Kiedy ludzie zaczynają rozmawiać, podejmują pełną hipokryzji grę manifestowania uczuć.

za: Su Tong, Zawieście czerwone latarnie, tłum. Danuta Sękalska, Wydawnictwo MG 2008, str. 30