Pisane w biegu: Kukbuk i bentō

Kiedyś kupowałam magazyn ELLE. Nie dla mody, nie dla stylu, nawet nie dla tych wszystkich ciekawostek lajfstajlowych, którymi pismo było nafaszerowane. Nie. ELLE kupowałam dla kulinarnych felietonów Maryli Musidłowskiej. Były świetne! W formie zwykłej gawędy Musidłowska opowiadała o kuchni w tak fascynujący sposób, że chciałoby się tego słuchać i słuchać (w tym wypadku, czytać i czytać). Co tam przepisy, kuchnia to coś więcej! Musidłowska rozbudziła we mnie ciekawość: dla potraw, ich składników, kulinarnej historii i obyczajowości. Niemniej, jedna strona w piśmie to za mało i moja przygoda z ELLE się skończyła. Szukałam czegoś innego. Czegoś więcej.

KUKBUK pojawił się na rynku niedawno. Raczkuje. Trzymam w ręku numer pierwszy, a drugi dopiero trafił do punktów z prasą. Nie wiem, czy na dłuższą metę spełni moje oczekiwania wobec wspomnianego „więcej”, ale rokuje dobrze. Z tym, że ja właściwie nie o tym, ja o bentō wspomnieć chciałam, któremu KUKBUK kilka stron poświęcił.

SONY DSC

W swoim artykule „Weź bento na lunch do pracy” (z niewiadomych dla mnie powodów pisane bez przesłużenia głoski) Ewelina Majdak (autorka bloga kulinarnego Around the kitchen table) wspomina krótko, czym właściwie jest bentō, po czym serwuje nam propozycje na pięć kolejnych dni. Jak do pracy, to do pracy, weekendu nie liczymy. Propozycje te nie mają z japońskim bentō wiele wspólnego, są jednak świetną alternatywą dla – jak sama autorka wspomina – „nieśmiertelnych kanapek czy pospiesznie zjadanego fast foodu.” Dostajemy zatem przepis na placuszki z ziemniakami, marchewką i porem, na papryczkę konserwową serkiem nadziewaną, miniserniczki, ciasto marchewkowe, minipizze na kruchym spodzie czy, zupełnie na słodko, domowe trufle czekoladowe. Taka europejska wariacja na temat bentō, powiedziałabym. I przyznam – jako że sama lubię łączyć kuchnie wielu kultur czy regionów – zachęcająca.

SONY DSC

Jak to jest w Waszym przypadku? Lubicie czytać o jedzeniu czy interesuje Was tylko praktyczna strona gotowania, przepisy? A bentō – konserwatywnie obstajecie przy tradycyjnym czy dopuszczacie kulinarne eksperymenty?

___

KUKBUK
nr. 1, grudzień-styczeń 2012/2013
red. nacz.: Agata Michalak
Wydawnictwo Kukbuk

About these ads

7 komentarzy on “Pisane w biegu: Kukbuk i bentō”

  1. JaponiaBlizej pisze:

    Chcąc nie chcąc moje bento (też kiedys stosowałam przedłużenie, ale chyba w naszym kraju, ale nie tyko, już słowo „bento” tak sie zakorzeniło, że nikt już o tym przedłużeniu nie pamięta…) nie zawsze jest takim 100% bento z definicji. Bardziej chyba jednak chodzi o tę zdrowszą (i często tańszą) alternatywę dla jedzenia na mieście. Lubię bento. :)

  2. eclecticlamb pisze:

    Interesting post! I like to read about bento and experiment. Most of mine are very American and not traditional. I have several Japanese bento books and would like to experiment more with Japanese techniques.

  3. litera pisze:

    @JaponiaBliżej: W zasadzie, pewnie masz rację – bentō tak bardzo się przyjęło poza Japonią, że nie jest kojarzone tylko z nią, ale z samym zjawiskiem bogatszego drugiego śniadania, lubianego również przez osoby, które samą Japonią niekoniecznie się interesują. Stąd i pozbycie się przedłużenia, tak sobie przynajmniej myślę czasem. Niemniej, trochę mnie to razi. ;)

    @Eclectic Lamb: Thanks for visiting me!:) American or Japanese, if your bentō is good, healthy and looks delicious – everything is OK, I think.

  4. Hm, od niedawna lubię czytać o jedzeniu oraz o gotowaniu. A co do bentō – z początku śmieszyło mnie nazywanie w zasadzie wszystkich pomysłów na pojemniczki z jedzeniem bentō, zwłaszcza przez ludzi, którzy o Japonii mają mgliste pojęcie. No ale teraz mi zobojętniała cała sprawa, bo bentō to sezonowo – jak sądzę – modne określenie/słowo. Za jakiś czas pewnie zastąpi je inne… Dla mnie jednak pozostanie magicznym słowem z czasów dzieciństwa xD
    A, ja też preferuję zapis z przedłużeniami (chyba że nie mam takiej możliwości).

    W biegu pisane, ale mam nadzieję, że degustowane i smakowane w spokoju i powoli ; )

    Słonecznych dni Ci życzę! I wybornych smaków!

  5. litera pisze:

    @Luiza: Póki co, KUKBUK-owych przepisów na bentō nie testowałam, choć niektóre naprawdę zapowiadają się apetycznie. Póki co, to ja muffinki wypiekam, bo Dziecię do szkoły sobie życzy, a dziś w planach bułeczki drożdżowe – też na życzenie Dziecięcia. ;) Oby wyszły… xD

    Coś w tym jest, co piszesz. Teraz mówi się bentō – bo nowe, bo modne, bo inne. Ale przecież to już u nas było, tylko inaczej na to mówiliśmy. I nawet dziś, gdy wokół same bentō box-y, ja uparcie (bo odruchowo?) chlebak mówię;) Z chlebakiem do szkoły chodziłam. A tam i owoc, i kanapka. Moje Dziecię – jak wspomniałam – muffiny nosi, ale i kabanosy przemyci czasem, i kanapki, i owoce czy koktajlowe pomidorki. I nie mówię, że robię dla niej bentō, bo bentō to jednak z tym tradycyjnym mi się kojarzy, gdzie i ryż, i rybka jakaś, i króliczki z jajek wyciskane czy onigiri-pandy.

    A można spytać, czemu bentō z dzieciństwem ci się kojarzy?:)

  6. uwielbiam przygotowywać bentō, a jeszcze przyjemniejsze jest jego zjadanie. Nie zawsze mam czas na zrobienie czegoś tradycyjnego, japońskiego, ale uważam, że to świetna zabawa i bentō w europejskim wydaniu też jest OK.

    pozdrawiam:)

  7. litera pisze:

    @Upajam się Japonią: Pozdrawiam również, z drobnym (^^’) opóźnieniem, bo dawno na bloga nie zaglądałam;)


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 41 other followers