Przyznam bez bicia, opis dramy Hanazakari no kimitachi e nie bardzo zachęcał mnie do obejrzenia jej. Nie, żeby mnie sport – tutaj szczególnie skoki wzwyż – nie interesował, ale jakoś niespecjalnie ciągnie mnie do filmów ze sportem związanych. Dawniej, do anime, w których siatkówka, piłka nożna czy tenis grały rolę główną, jak najbardziej, ale nie do filmów z aktorami. Ktoś spyta, dlaczego? A~, tego to i ja nie wiem. Grunt, że się jednak skusiłam. Ze względu na aktora, którego całkiem lubię – Shuna Oguriego. I nie żałuję decyzji, bo bawiłam się podczas oglądania przednio.
Kto, co i dlaczego…
Izumi Sano (Shun Oguri), utalentowany skoczek wzwyż, po pewnym incydencie, jaki miał miejsce w Ameryce, wycofuje się ze sportu. Jego wierna fanka, mieszkająca w Ameryce Mizuki Ashiya (Maki Horikita), czuje się odpowiedzialna za decyzję, którą podjął jej idol, w związku z czym obcina włosy, zmienia sposób mówienia i poruszania się na męski, i w przebraniu przyjeżdża do Japonii, by podjąć naukę w męskim liceum Ōsaka Gakuen i spróbować nakłonić Sano, by wrócił do skoków. Z czasem okaże się, że nie była ona jedynym powodem, dla którego chłopak rzucił sport.
Ashiya (jako chłopak, oczywiście) zostaje przydzielony do drugiego dormitorium, a na dodatek – do pokoju z Sano jako jego współlokator. Ma dzięki temu większą możliwość go poznać i szansę, by wpłynąć jakoś na zmianę jego decyzji odnośnie skoków. Ashiya postanowił, iż nie wróci do Ameryki, póki Sano nie zacznie znów skakać. Najbliższym jego przyjacielem zostaje Shūichi Nakatsu (Toma Ikuta), chłopak dość energiczny, narwany i spontaniczny (większość komicznych scen z filmu to te z jego udziałem). Z czasem trójka ta stanie się sobie całkiem bliska – prawdziwa męska przyjaźń? A może niekoniecznie przyjaźń? Przyznać się przed sobą do uczuć oficjalnie zakazanych, czy zrobić wszystko, by uczucia te zdusić w zarodku? – przed takim dylematem stanie… Kto? – nie zdradzę.

© Hanazakari no kimitachi e (2007/2008); scena z filmu
Zabawne – wręcz rozbrajające! – są rozgrywki między samymi dormitoriami. A takowych w Ōsaka Gakuen jest sztuk trzy, każde specjalizujące się w innej dziedzinie. I tak, pierwsze dormitorium, z prefektem Megumim Tennōjim (Yuma Ishigaki) na czele, szkoli się w karate. Dormitorium trzecie, którego prefektem jest Masao Himejima vel Oscar (Kyō Nobuo), rozmiłowane jest w sztukach teatralnych, a ich znakiem rozpoznawczym są barwne peleryny (jakby żywcem z teatru takarazuka wyjęte). Dormitorium trzecie, do którego należy zarówno Sano, Ashiya, jak i Nakatsu specjalizuje się natomiast w… no właśnie, w czym? Zdaje się, że w sporcie ogólnie. Jak sami w którymś odcinku zauważyli, mogą w mig stać się drużyną dyscypliny dowolnej. Ich prefektem jest kobieciarz i niepoprawny podrywacz Minami Nanba (Hiro Mizushima). O co właściwie toczą się rozgrywki w dormitoriach? O wszystko możliwe, zasadniczo jednak sprowadzając swoiste wyzwania do jednego mianownika – która drużyna zdobędzie tytuł “przystojniaków” plus nagrodę fundowaną przez dyrektorkę szkoły. A jest o co walczyć – telewizor plazmowy, wycieczka na Hawaje (albo chociaż do gorących źródeł), bon na roczne darmowe okonomiyaki, zwolnienie ze sprzątania…
Nad tym, by przystojniakom w szkole żyło się miło i przyjemnie, czuwają uczennice z sąsiedniej – dla odmiany, żeńskiej – szkoły St. Blossom, z irytującą i działającą (mi) na nerwy Hibari Hanayashiki (Mayuko Iwasa) na czele i czwórką jej wiernej obstawy w tle.
Wspominałam już o niebanalnym szkolnym lekarzu Hokuta Umeda (Takaya Kamikawa), mającym alergię na kobiety? A o zbzikowanej fotografce, której ta alergia dotyczy w szczególności, Akiha Hara (Mahiru Konno)? Nie? To wspominam teraz, tworzą wyborny duet. Śmiech w głos gwarantowany, nie mniejszy niż przy scenach z Nakatsu i Ashiyą.
I jeszcze…
O czym dodatkowo warto wspomnieć, to muzyka, a w szczególności opening “Ikenai Taiyō” okinawskiej grupy Orange Range. U mnie od kilku dni w systemie repeat z głośników rozbrzmiewa. Na zmianę z endingiem “Peach” Ai Otsuka. W ogóle to chciałabym dostać gdzieś soundtrack z tej dramy.
Czy warto poświęcić tych kilka godzin na Hanazakari no kimitachi e? Zależy, co kto lubi, jakim poczuciem humoru dysponuje i w jakim się lubuje. Ja nie żałuję. Oglądałam – jak to u mnie bywa, gdy coś mi do gustu przypadnie – hurtem, po 4-6 odcinków dziennie, choć słowo ‘dziennie’ niekoniecznie tu pasuje, bowiem i o późne godziny nocne zahaczyłam, powtarzając sobie, że jeszcze tylko jeden…
Drama powstała na podstawie mangi “Hanazakari no kimitachi e” Nakajō Hisayi (23 tomy). Ale o tym to (może) innym razem.
______
“Hanazakari no kimitachi e ~ Ikemen Paradise ~”
oryg. 花ざかりの君たちへ ~イケメン♂パラダイス~
liczba odcinków: 12 + SP
rok produkcji: 2007 (seria), 2008 (SP)
nadawca: Fuji TV
reż.: Matsuda Hidemoto, Tsuzuki Junichi, Sato Genta




