dwa filmy o Japonii współczesnej
Zauważyłam jedno – obejrzanych japońskich filmów przybywa, a recenzje wcale się tu nie pojawiają. I doszłam do wniosku, że czas nadrobić zaległości, skorygować choć trochę to zaniedbanie z mojej strony. Na początek dwa filmy, które zasadniczo nie mają ze sobą nic wspólnego. Ot, oba powstały w roku 2008, a ich akcja osadzona została w teraźniejszości.
***
Pożegnania / Okuribito (2008, reż. Yojiro Takita)
Zdobywca tegorocznego Oskara za najlepszy film nieanglojęzyczny. Długo kombinowałam, jak go zobaczyć i ostatecznie udało mi się na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym Tofifest w Toruniu, czyli niecałe półtora tygodnia temu. Warto było pojawić się na festiwalu, choćby li tylko dla tego filmu.
Główny bohater, Kobayashi Daigo, młody i utalentowany wiolonczelista, traci pracę, gdyż orkiestra, w której grał, zostaje rozwiązana. Brak pieniędzy zmusza go do zwrócenia niedawno zakupionej wiolonczeli (bez pracy nie jest w stanie jej spłacić) i wraz z żoną wraca do swego rodzinnego miasteczka, Sakaty, gdzie matka zostawiła mu dom. W gazecie znajduje ogłoszenie, z którego wnioskuje, iż chodzi o pracę w agencji turystycznej. Na miejscu zostaje mu wyjaśnione, iż w gazecie jest literówka i w rzeczywistości chodzi o pracę w domu pogrzebowym na stanowisku osoby, która przygotowuje zmarłego do złożenia w trumnie. Kobayashi nie pała entuzjazmem wobec takiej posady, jednakże potrzebują wraz z żoną pieniędzy, więc pracę przyjmuje. Nie jest to praca poważana, starzy przyjaciele zaczynają się od niego odsuwać, nawet żona, która z czasem dowiaduje się, co naprawdę robi jej mąż, odwraca się od niego. Kobayashi odnajduje się jednak w takiej pracy, odkrywa jej sens, a także sens życia i śmierci, wartość ostatnich wspomnień o odchodzącym człowieku. Dociera wreszcie wgłąb siebie, gdzie skrył wspomnienia o ojcu, ucząc się powoli trudnej sztuki zrozumienia i przebaczenia.
***
One Milion Yen Girl / Hyakuman-en to nigamushi onna (2008, reż. Yuki Tanada)
Tym filmem zainteresowała mnie chihiro, a dzięki Pewnemu Znajomemu miałam możliwość go obejrzeć. Wrażenia po obejrzeniu pozostały różne. Zauroczyła mnie ścieżka dźwiękowa, chętnie słuchałabym jej godzinami. Sam film nie pretenduje do miana ambitnych, trochę ma z filmu drogi, trochę elementów przeciętnego love story, jednakże ma w sobie coś, co przyciąga niesamowicie. Jakiś urok, jakaś słodycz, lekkość, sama nie wiem.
21-letnia Suzuko postanawia wynająć mieszkanie na spółkę z koleżanką i, co okazuje się nieco po czasie, również z jej chłopakiem. Znajdują odpowiednie, dwupokojowe mieszkanie, jednak w chwili przeprowadzki okazuje się, iż koleżanka rezygnuje, bo zerwała z chłopakiem, chłopak natomiast swoje manatki już zdążył wnieść. Suzuko toleruje swego współlokatora do czasu, gdy ten, pod jej nieobecność, wyrzuca na ulicę karton z przygarniętym przez Suzuko kociątkiem. Dziewczyna wybiega na ulicę i wprawdzie znajduje kotka, ale ten jest już martwy. Wściekła wyrzuca wszytkie rzeczy swego współlokatora, a ten zgłasza ów incydent na policji, dodając, iż na dodatek zabrała mu schowane w walizce pieniądze. Suzuko stawia się na policji, a tam dowiaduje się, że gdyby chociaż raz spała ze swym współlokatorem, uznano by całą sytuację za kłótnię kochanków, a tak jest to kradzież, przez co Suzuko trafia do aresztu. Po dwóch tygodniach dziewczyna wraca do domu, a tam atmosfera jest raczej gęsta i niezbyt miła. Młodszy brat Suzuko wstydzi się wytykanej przez sąsiadów siostry, rodzice temat więzienia starają się omijać, więc z czasem Suzuko postanawia odejść. W momencie, gdy zarobi milion yenów. Od tego momentu zmienia miejsce zamieszkania za każdym razem, gdy zarobi kolejny milion. Nie zważając na przywiązanie do miejsca, do ludzi, nie zważając na miłość. W pewnej chwili po prostu znika i jej podróż ciągnie się dalej. Po drodze jednak dojrzewa, znajduje w sobie odwagę. Podobnie jak jej brat, z którym cały czas utrzymuje listowny kontakt.
Co do drugiego filmu, to widze, ze odczucia masz podobne, co ja. Nic ambitnego, ale przyjemne, swieze i lekkie.
“Pozegnania” bardzo chcialabym obejrzec, mam nadzieje, ze nadarzy sie okazja. Dziekuje za zwrocenie mi uwagi na ten film :)
Proszę uprzejmie i powodzenia w szukaniu:) W Polsce film ma być od jesieni w kinach, więc przypuszczam, że u Ciebie pojawi się prędzej. Chyba, że już jest, nie sprawdzałam;)
ani jednego nie widzialam, ale dzieki za “namiary”
Ależ proszę, Mary:)
Ogladalam tylko ten pierwszy film, bardzo trafnie go opisalas. Na mnie scena obrzadku pozegnania wywarla ogromne wrazenie, ile w tym szacunku do smierci, a przede wszystkim do uczuc rodziny, prawda?! Drobne zastrzezenia mialam tylko co do osoby zony, przedstawionej dosc sztampowo… Ale w koncu to nie byl glowny watek. Pozdrawiam!
Polska_japonko, pozdrawiam również:) Na postać żony szczególnej uwagi nie zwróciłam i nie zastanawiałam się nad nią. Może dlatego, że faktycznie nie była aż tak istotna, a może po prostu trochę mnie jej postawa drażniła. Musiał zginąć ktoś bliski, znany, by doceniła pracę męża, by odrzuciła obrzydzenie. To okrutne.
W moim przypadku jedyna styczność z filmami japońskimi odbywa się za pośrednictwem TVP KULTURA. Wątpliwe, że kiedyś zobaczę te dwa filmy… (szlocha i szuka chusteczki ;-) )
dziękuję Ci za zwrócenie uwagi na film “Okuribito”. Zachwycił mnie, wzruszył, pomimo tematyki wywołał radość. Niesamowita jest też muzyka, nie mogłam się powstrzymać i ściągnęłam sobie i słucham słucham i przestać nie mogę.
Joanno, a może kino? (uśmiecha się, chusteczkę podając)
Awitu, nie ma za co. Cieszy mnie, że mogłam czymś zachęcić. A muzyka rzeczywiście piękna.