["Kraina śniegu" Yasunari Kawabata]

Kawabata jest okrutny – myślę, zamykając ostatnią stronicę. Okrutny, bo zostawia czytelnika z tym męczącym pytaniem “no i…?” Zupełnie, jakby punkt kulminacyjny powieści umieścił na samym końcu. Siedzę więc dalej, w bezruchu, trzymając książkę na kolanach, przeglądając w pamięci całą jej treść, ważne momenty, istotne zdania. Układam przeczytaną historię w całość, szukając odpowiednich słów, by nazwać jej sens.

Shimamura i Komako, bogaty literat piszący o tańcu i młoda, pełna temperamentu gejsza. Ich drogi schodzą się w małej wiosce pośród gór i splatają na wiele lat. Jeśli nie na zawsze.

Człowiek to w ogóle krucha istota, pisze autor. I momentami nie wiadomo już, czy chodzi tu o kruchość ludzkiego istnienia, czy może o delikatność, o uczucia, o łatwość zranienia drugiego człowieka. W powieści znajdziemy i jedno, i drugie. Znajdziemy też miłość – przemilczaną lub niedopowiedzianą -, złość, tęsknotę, radość z rzeczy najprostszych, niemożliwość, niespełnienie, długie rozmowy, subtelność, zakorzenione w kulturze japońskiej symbole. I cudowny, niemal liryczny język, którym pisana jest cała historia.

Na wskroś japońskie, można by rzec. Ulotne, lecz pełne treści. I tak trudno rozstać się z bohaterami.

______

“Kraina śniegu”
oryg. Yukiguni (1934)
autor: Yasunari Kawabata
przeł.: Wiesław Kotański
wyd.: Państwowy Instytut Wydawniczy 1969

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.