„Słońce jeszcze nie wzeszło”, czyli Piotr Bernardyn o tragedii z 11 marca 2011

p.bernardyn

O książce Piotra Bernardyna „Słońce jeszcze nie wzeszło. Tsunami. Fukushima” (Helion, 2014) wspominałam już na początku roku – wtedy była to dopiero zapowiedź, na którą bardzo czekałam. Wstawiłam tam odnośnik do artykułu Bernardyna, do którego lektury nadal zachęcam tych, co jeszcze nie orientują się w temacie – artykuł będzie dla nich idealnym wstępem. O samej książce skleciłam też już kilka słów, pisząc o Nowym, które otacza. W ostatnim czasie natomiast udało mi się zebrać i napisać pełną recenzję tejże publikacji – wreszcie! ;)

Recenzja ukazała się przed dwoma dniami na łamach dziennika Japonia-Online. Serdecznie zapraszam do lektury, a chętnych, do komentowania tu pod postem – może ktoś z Was zapoznał się już z książką i ma ochotę na dyskusję?


Wyniki konkursu z Murakamim

XYZ-Murakami2

Dwudziestu ośmiu. Tylu Was wzięło udział w konkursie, w którym do wygrania był trójelementowy, fanowski zestaw od Wydawnictwa MUZA: przypinka i torba promujące książkę „Słuchaj pieśni wiatru/ Flipper roku 1973″ oraz książka Jay’a Rubina „Haruki Murakami i muzyka słów”. Za wszystkie komentarze bardzo Wam dziękuję; naprawdę trudno było wybrać spośród nich tylko dziesięć. Czytałam je wiele razy, aż w końcu zdecydowałam.

Czytaj resztę wpisu »


Murakami i konkurs z Wydawnictwem MUZA

Murakami-konkurs

Niedawno (21 maja) premierę swoją miała najnowsza (w tłumaczeniu na język polski) powieść Murakamiego, będąca kompilacją dwóch jego pierwszych książek: „Słuchaj pieśni wiatru” i „Flipper roku 1973″. W związku z premierą Wydawnictwo MUZA przygotowało dla czytelników niespodziankę i podczas Targów Książki w Warszawie w ręce fanów powędrowały zestawy: torba z nadrukiem okładki wspomnianej powieści, przypinka oraz książka Jay’a Rubina „Haruki Murakami i muzyka słów” (swoją drogą, bardzo dobra książka, o której pisałam na blogu). Prawdziwa gratka dla miłośników pisarza! Kto jednak na Targach z różnych względów być nie mógł i ominęła go okazja zdobycia zestawu, ma teraz niecodzienną szansę stratę tę nadrobić.

Zapraszam Was do konkursu przygotowanego we współpracy z Wydawnictwem MUZA, w którym do wygrania jest 10 wspominanych wcześniej zestawów (torba + przypinka + książka Rubina). 

Czytaj resztę wpisu »


O miłości do kuchni Syczuanu ["Płetwa rekina i syczuański pieprz" Fuchsia Dunlop]

pletwa-rekina-i-syczuanski-pieprz

Zwyczajowo w Chinach wymienia się cztery wielkie kuchnie regionalne. Na północy króluje wytworna szkoła kulinarna Pekinu i Shandongu (znana pod nazwą lucai). Jest to kuchnia cesarzy i dworu, słynąca z pieczonych mięsiw, niezwykle esencjonalnych zup i kosztownych rarytasów, jak płetwy rekina i trepangi. Wschód to obszar wyrafinowanych, subtelnych potraw ludzi pióra, którzy oddawali się rozmyślaniom nad rozkoszami podniebienia w tamtejszych centrach kulturowych – Yangzhou i Hangzhou (kuchnia huaiyang cai).  (…) Na południu usadowiła się kuchnia kantońska (yuecai) sławna z potraw tak świeżych, że aż niemal żywych. Miejscowi mistrzowie kuchni stosują przyprawy z wielką rozwagą – szczypta soli i cukru oraz odrobina imbiru i wina mają wydobyć naturalne walory smakowe surowych składników. (…) Kuchnia syczuańska (chuancai) to wśród chińskich kulinariów prawdziwa żyleta. Jest zuchwała i błyskotliwa, ma mocny makijaż i zmienne usposobienie. [s.26-27]

Czytając taki opis, zaraz ma się ochotę spróbować regionalnych chińskich specjałów, prawda? Spróbować i porównać, wybrać dla siebie idealny wariant smakowy. W ogóle cała książka jest taka – o czymkolwiek autorka by nie pisała, czytelnik robi się głodny. „Płetwa rekina i syczuański pieprz. Słodko-kwaśny pamiętnik kulinarny z Chin” Fuchsii Dunlop kupiłam jakiś czas temu, właśnie z tego powodu. Przekartkowałam, przeczytałam kilka linijek i zrobiłam się głodna. To był bodziec, by książkę nabyć. Ciekawość. Jednak (jak to często z książkami bywa) powędrowała na półkę i przeleżała na niej wiele miesięcy. Może tak już musi być? Może książki muszą „dojrzeć”, poczekać na ten właściwy moment?

Czytaj resztę wpisu »


o tym, że Nowe wciąż otacza, a nawet się rozwija, i o lekturach japońskich tematycznie

jemsushi_herbata

Dziś znad kubka zielonej herbaty. I raczej krótko, bo do recenzji usiąść jeszcze nie mam sił. Ale i te niedługo pojawią się na blogu, na wszystko przyjdzie czas.

O Nowym pisałam na jesieni. Przypomniała mi o tym niedawna przesyłka z czerwoną pieczątką na kopercie „Uwaga! Nowy Murakami”. Swoiste déjà vu. Listonosz uwagi tej chyba jednak nie zauważył, bo wepchnął przesyłkę do skrzynki na siłę, szczerbiąc przy tym kopertę doszczętnie. Książka – na szczęście – pozostała niedraśnięta. I tak nowy/stary Murakami zawitał w moich progach. Kompilacja dwóch pierwszych jego powieści, „Słuchaj pieśni wiatru” i „Flipper roku 1973″. Swoją drogą, zastanawia mnie użycie słowa flipper w miejsce oryginalnego pinball – jakoś to drugie określenie bardziej mi utkwiło w pamięci; w dzieciństwie uwielbiałam tę grę (wszelkie jej odmiany, od tych po(d)ręcznych, przez gry telewizyjne, po ogromne automaty na mieście).

Czytaj resztę wpisu »


Bo rzeczy czasem przybierają niespodziewany obrót* ["Olvido znaczy zapomnienie" María Dueñas]

olvido-znaczy-zapomnienie

„Czasem całe nasze życie w jednej chwili wywraca się do góry nogami tak gwałtownie, jak wypadająca z szyn lokomotywa.” (str. 7)

Blanka Perea – czterdziestoparoletnia profesor lingwistyki stosowanej i dydaktyki nauczania języków obcych na uniwersytecie w Madrycie, matka dwóch pełnoletnich już synów. Pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, mąż oznajmia, że już jej nie kocha, i wyprowadza się do innej, dużo młodszej kobiety. W dodatku będzie miał z nią dziecko. Świat Blanki się rozpada, ona natomiast, zamiast od razu stawić wszystkiemu czoła, zamyka się w sobie i wybiera ucieczkę. Jak najdalej, na jak najdłużej. Do Kalifornii, gdzie w ramach stypendium naukowego, w Santa Cecilia, będzie porządkować spuściznę po zmarłym przed trzydziestu laty profesorze hiszpańskiego pochodzenia, Andresie Fontanie.

Czytaj resztę wpisu »


Przy herbacie: Pięcioro finalistów Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za rok 2013

SONY DSC

Dziś poczytuję „Gazetę Wyborczą”. Bo chcę, bo lubię. W czwartki szczególnie, ze względu na dodatek „Duży Format”, w którym niejednokrotnie znajduję przykuwające uwagę reportaże czy felietony. Chociaż dziś wyjątkowo nie od DF lekturę rozpoczynam, ale od działu Kultura i artykułu Bożeny Dutko „Utopia, ból i pasja w królestwie reportażu”. Dziś bowiem na światło dzienne wychodzi pięć nazwisk i pięć tytułów (spośród około 70 zgłoszonych), które znać wypada.

Czytaj resztę wpisu »


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 39 other followers