Bo rzeczy czasem przybierają niespodziewany obrót* ["Olvido znaczy zapomnienie" María Dueñas]

olvido-znaczy-zapomnienie

“Czasem całe nasze życie w jednej chwili wywraca się do góry nogami tak gwałtownie, jak wypadająca z szyn lokomotywa.” (str. 7)

Blanka Perea – czterdziestoparoletnia profesor lingwistyki stosowanej i dydaktyki nauczania języków obcych na uniwersytecie w Madrycie, matka dwóch pełnoletnich już synów. Pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, mąż oznajmia, że już jej nie kocha, i wyprowadza się do innej, dużo młodszej kobiety. W dodatku będzie miał z nią dziecko. Świat Blanki się rozpada, ona natomiast, zamiast od razu stawić wszystkiemu czoła, zamyka się w sobie i wybiera ucieczkę. Jak najdalej, na jak najdłużej. Do Kalifornii, gdzie w ramach stypendium naukowego, w Santa Cecilia, będzie porządkować spuściznę po zmarłym przed trzydziestu laty profesorze hiszpańskiego pochodzenia, Andresie Fontanie.

Czytaj resztę wpisu »


Przy herbacie: Pięcioro finalistów Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za rok 2013

SONY DSC

Dziś poczytuję “Gazetę Wyborczą”. Bo chcę, bo lubię. W czwartki szczególnie, ze względu na dodatek “Duży Format”, w którym niejednokrotnie znajduję przykuwające uwagę reportaże czy felietony. Chociaż dziś wyjątkowo nie od DF lekturę rozpoczynam, ale od działu Kultura i artykułu Bożeny Dutko “Utopia, ból i pasja w królestwie reportażu”. Dziś bowiem na światło dzienne wychodzi pięć nazwisk i pięć tytułów (spośród około 70 zgłoszonych), które znać wypada.

Czytaj resztę wpisu »


NAUKA JĘZYKA: Japoński nie gryzie! (Edgard)

SONY DSC

Co jakiś czas wraca we mnie mocne postanowienie nauczenia się wreszcie języka japońskiego. Chwytam po materiały, z których do tej pory się uczyłam, powtarzam, wiedzę odświeżam, by móc z nauką ruszyć dalej. Niestety, zazwyczaj coś mi staje na drodze i japoński znów idzie w odstawkę. Ostatecznie, pozostaję w zacnym gronie “wiecznie początkujących”, gdzieś na poziomie A0-A1. Odróżnię japoński od chińskiego, zrozumiem proste zdania, usłyszę w zdaniu podmiot, orzeczenie, przynależność, przeczytam też zapis kaną. Ale na tym zasadniczo się kończy – jakkolwiek zasób mojego japońskiego słownictwa z każdym podejściem się poszerza, wciąż jest to kropla w morzu wiedzy.

Jakiś czas temu trafił w moje ręce samouczek “Japoński nie gryzie!” – niewielki objętościowo kurs japońskiego od podstaw, opierający się na metodzie aktywnego zdobywania wiedzy poprzez rozwiązywanie przeróżnych ćwiczeń gramatyczno-leksykalnych. Brzmiało ciekawie, po wstępnym przekartkowaniu – wyglądało również nie najgorzej. Niestety, jak tylko zasiadłam z ołówkiem do nauki, okazało się, że trzymane w ręku wydanie budzi we mnie “zgrzyt” i dość szybko w ruch poszły żółte karteczki samoprzylepne. Ostatecznie, zamiast rzeczywiście skupiać się na przyjemności powtarzania i poszerzania wiedzy, odnotowywałam błędy.

Czytaj resztę wpisu »


Przy herbacie: Poznając Chiny

teapot1

Przedpołudnie spędzone przy herbacie, czarnej, cejlońskiej, i drożdżówce z makiem. Ktoś chętny? Kogoś poczęstować? Wprawdzie wirtualnie, ale zawsze to coś. Od rana miałam spotkanie z polską służbą zdrowia, co samo w sobie jeszcze najgorsze nie było, i z kolejkami do laboratorium – to już było mniej przyjemne: złowrogie spojrzenia kobiet, jakby gotowych ruszyć do ataku, gdybym tylko spróbowała wejść im w kolejkę. Uśmiechnęłam się do pana obok, usiałam, poczekałam. Prawie godzinę, mimo że miałam tylko zostawić próbkę do badań. Czas miałam, ochoty na złośliwe uwagi – nie. Widok kobiety w ciąży nie zawsze budzi w polskim społeczeństwie przyjazne odruchy. Nadal. Ta przedpołudniowa herbata zatem to rodzaj mojego odreagowania. I książka, dobra książka do tego.

Czytaj resztę wpisu »


Azja w prasie: “Voyage” i Tajwan

Tajwan-Voyage2014

“Voyage” nr 03/188 marzec 2014

“Tajwan jest miejscem spotkań. Najlepiej przy herbacie” – czytam w marcowym “Voyage”, we wstępie do artykułu “Ni hao! Witaj gościu!”, i już wiem, że artykuł ten mnie porwie. Tyczyńscy piszą o Tajwanie lekko, płynnie, a jednocześnie wnikliwie, serwując czytelnikowi nie tylko wrażenia smakowo-wizualne (wyłaniające się z bajecznych, mglistych czasem zdjęć i opisów bogatej kuchni wyspiarskiej), ale i minimalną porcję wiedzy historycznej. W sam raz, by zainteresować i rozbudzić chęć poszukiwań własnych.

Czytaj resztę wpisu »


Ludzkie serca łączy nie tylko harmonia ["Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa" Haruki Murakami]

Z głośników sączą się nieśpiesznie Lata pielgrzymstwa Franciszka Liszta w wykonaniu Lazara Bermana, Le mal du pays. Zawsze tak jest, gdy kończę czytać kolejną powieść Murakamiego; zawsze wsłuchuję się w dźwięki, jakie autor umieścił w tle swojej książki. Uwielbiam to.

bezbarwny_tsukuru_tazaki_i_lata_jego_pielgrzymstwa

“Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa”. Z początku nie byłam oczarowana powieścią. Z początku mnie nużyła lekko, dłużyła się. Myśli moje uparcie uciekały do “Kroniki ptaka nakręcacza” i nie stroniły od porównań – wiadomo, na czyją niekorzyść. Wątków w “Bezbarwnym Tsukuru…” wydawało się być niewiele; coś jakby przydługi opis bohatera głównego, jakaś trauma z młodych lat, problemy z samym sobą, z określeniem, zdefiniowaniem swojej osoby, nic poza tym. Czytaj resztę wpisu »


Zapowiedzi książkowe 2014. Japonia

Za oknem śnieg. Wprawdzie jeszcze bez większego mrozu, a zatem stopnieć może w trymiga, ale cieszy, jaki jest. To już wstęp, zapowiedź, że (może) ta zima jednak przyjdzie i zrobi się spokojnie. A gdy jest spokojnie, to i chętniej się czyta. Z herbatą w dłoni i pod kocem.

joanna-bator

Joanna Bator, źródło: Xiegarnia.pl

Czytaj resztę wpisu »


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 36 other followers